Nasze publikacje na temat żywienia w kościerskich domach dziecka wywołały prawdziwą burzę. Szczególnie wśród przedstawicieli władz powiatu, które zarzucają naszej redakcji podawanie nieprawdziwych informacji, kłamstwo oraz manipulację. Starosta Grzegorz Zabrocki na stronie internetowej powiatu zamieścił nawet specjalne oświadczenie, w którym zapowiada podjęcie kroków prawnych w stosunku do osób, które godzą w wizerunek powiatu. Pojawia się więc pytanie, kto manipuluje i żongluje faktami? W naszym komentarzu pokusimy się o to, by Czytelnik sam mógł wyrobić sobie zdanie na ten temat.
Na wstępie warto podkreślić, że temat środków finansowych przeznaczanych przez powiat na wyżywienie dzieci został wywołany nie przez naszą redakcję, lecz przez radnego Krzysztofa Michnowskiego, który jako jedyny zadawał pytania podczas lutowej sesji Rady Powiatu Kościerskiego.
Kwoty 13 zł oraz 700 zł, które zostały zamieszczone w artykule z 12 marca, nie zostały wymyślone przez nas, ale przytoczone przez radnego.
Pokłosiem niniejszej publikacji było pismo przesłane do naszej redakcji przez Aldonę Plichtę, dyrektorkę Centrum Administracyjnego Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych. Opublikowaliśmy je w całości, nie zmieniając przysłowiowego przecinka 14 marca.
Kolejny nasz artykuł miał formę komentarza i to on, jak się okazało, wywołał wielkie oburzenie przedstawicieli władz powiatu.
Nie ukrywamy, że takiej reakcji się spodziewaliśmy i nie jesteśmy nią absolutnie zaskoczeni. Pierwsza odsłona wielkiego poirytowania części powiatowych samorządowców miała miejsce podczas sesji Rady Powiatu odbywającej się 19 marca. To na niej padały słowa o populizmie, manipulacji, nieprawdziwych informacjach. Grzegorz Zabrocki ogłosił z mównicy, że zarząd podjął jednogłośną decyzję o podjęciu kroków prawnych wobec redakcji i osób odpowiedzialnych za publikację nieprawdziwych, nierzetelnych i zmanipulowanych informacji godzących w dobry wizerunek powiatu kościerskiego i jego organów.
Na tym jednak nie koniec. 26 marca na stronie internetowej powiatu ukazało się oświadczenie podpisane przez starostę Grzegorza Zabrockiego (pełna treść oświadczenia na stronie powiatu).
I tutaj należy skonfrontować jego treść z informacjami zamieszczonymi przez naszą redakcję. Informacjami, które zostały opublikowane na podstawie tego, co się działo na sesji w lutym oraz dokumentu-sprawozdania z działalności CAPOW, przygotowanego przez dyrektorkę Aldonę Plichtę, a które trafiło do wszystkich radnych.
Starosta we wspomnianym oświadczeniu pisze: „W rzeczywistości średni koszt miesięcznego utrzymania jednego dziecka w placówce opiekuńczo-wychowawczej w 2024 roku wyniósł średnio 7.159 zł. W roku 2023 koszt wyniósł z kolei 5.822 zł. Oznacza to, że średni miesięczny koszt utrzymania jednego dziecka w 2024 roku wzrósł aż o 1.337 zł”.
Po pierwsze, my nie pisaliśmy o kosztach utrzymania dziecka, lecz o kwotach przeznaczanych na wyżywienie! Pojawia się jednak pytanie co kryje się pod kwotą 7.159 zł? Czy ta średnia zawiera takie składniki jak np. wynagrodzenie dla wychowawców, ceny energii, serwisy urządzeń? Tego pan starosta nie precyzuje i nie wyjaśnia.
W oświadczeniu starosty czytamy również:
„To nieprawda, że władze powiatu na utrzymanie 1 wychowanka przeznaczają 700 zł w skali miesiąca, i że z tej puli dyrekcja musi zakupić m. in. środki higieny, odzież, przybory szkolne itp., w efekcie czego na jedzenie zostaje tylko 13 zł na dzień”.
A co jest w sprawozdaniu przygotowanym przez panią dyrektor CAPOW? Proszę przeczytać:
W roku sprawozdawczym miesięcznie na 1 dziecko przekazywano placówkom od stycznia do grudnia 700,00zł na zakup wszelkich niezbędnych artykułów – żywności, środków higienicznych, szkolnych, odzieży, obuwia, uzupełnienia wyposażenia AGD, kieszonkowego, opłacenia różnego rodzaju usług itp.
Cytujemy dalej Grzegorza Zabrockiego.
„Kłamstwem jest również stwierdzenie, że wymieniona kwota 13 zł, to dzienna stawka żywieniowa dla 1 dziecka – podopiecznego Centrum Administracyjnego Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych”.
Poniżej kolejny fragment ze sprawozdania dyrektorki.
Dzienna stawka żywieniowa na 1 wychowanka w skali roku wyniosła 13,00zł, co w porównaniu z innymi instytucjami w których przebywają nasi podopieczni i za których wyżywienie ponosimy koszty, jest bardzo mała.
Starosta jest konsekwentny w treści oświadczenia i pisze:
Nieprawdziwa jest także informacja, że szefostwo placówki na 1 dziecko ze Starostwa Powiatowego w Kościerzynie otrzymuje 700 zł w skali miesiąca, i że ta suma musi wystarczyć nie tylko na całomiesięczne wyżywienie, ale także na ubranie, środki chemiczne, zakup zabawek, przyborów itp.
My również jesteśmy konsekwentni i sięgamy do wcześniej cytowanego fragmentu ze sprawozdania.
W roku sprawozdawczym miesięcznie na 1 dziecko przekazywano placówkom od stycznia do grudnia 700,00zł na zakup wszelkich niezbędnych artykułów – żywności, środków higienicznych, szkolnych, odzieży, obuwia, uzupełnienia wyposażenia AGD, kieszonkowego, opłacenia różnego rodzaju usług itp.
Możemy też zapytać starostę Zabrockiego, dlaczego w swoim oświadczeniu nie zamieścił bardzo ważnej tabeli ze sprawozdania dyrektorki, zawierającej koszty wyżywienia z ostatnich trzech lat? My wyręczymy samorządowca i zacytujemy dane z tego dokumentu. Wynika z niego, że średni miesięczny koszt wyżywienia 1 wychowanka w roku 2024 wyniósł 389,90 zł, a średnia stawka wyżywienia dziennego 1 wychowanka to 13 zł! W 2023 były to odpowiednio - 366 zł i 12,20 zł, a w 2022 – 325 zł oraz 10,85 zł.
W dalszej części oświadczenia możemy przeczytać informacje o tym, jak cudownie mają podopieczni CAPOW, jak zapewnia im się pełnowartościowe wyżywienie, nieograniczony, całodobowy dostęp do produktów żywnościowych.
Skoro jest tak fantastycznie, to dlaczego starosta Zabrocki nie zamieścił w nim kolejnych fragmentów ze sprawozdania, w którym możemy przeczytać:
Analiza porównawcza z ostatnich 3 lat wskazuje, że w roku sprawozdawczym wydatki przeznaczone na zakup żywności podopiecznych zwiększyły się zaledwie o niespełna 7 tyś zł w porównaniu do roku 2023. Natomiast stawka dzienna od 2022 roku zwiększyła się zaledwie o nieco ponad 2,00zł. Odzwierciedla to wyjątkowo gospodarną politykę CAPOW w Kościerzynie, którą wspierają liczni darczyńcy i sponsorzy, również w kwestii środków spożywczych.
Na marcowej sesji z ust włodarzy padały słowa o populizmie, manipulacji, nierzetelności itp. Wicestarosta Alicja Żurawska w teatralnym wręcz wystąpieniu zapewniała o tym, że dobro dzieci leży jej na sercu, że powiat zrobił bardzo dużo, budując dwa nowe domy, a dzieci mogą m.in. wyjeżdżać na kolonie. Zapewnienia włodarzy bez odniesienia się do faktów zawartych w sprawozdaniu, nie dają kompletnego obrazu działań samorządu. Bo w tym dokumencie rzeczywiście jest mowa o wyjazdach na kolonie itp.
Dyrektor Aldona Plichta podkreśla, że CAPOW od lat podejmuje działania na rzecz pozyskania dodatkowych środków finansowych i sponsorów i wymienia nazwę kilkunastu z nich. To ze sprawozdania, a nie z ust powiatowych decydentów, dowiadujemy się, że dzięki temu wsparciu były możliwe m.in. wakacyjne wyjazdy kolonijne nad morze, wyjścia na basen, organizacja Dnia Dziecka, wyjazdy edukacyjne, turystyczno-rekreacyjne do Krakowa, Wieliczki, Energylandii, Auschwitz. Dalej pada nawet dokładna kwota sponsoringu – 145 tys. zł.
Starosta w swoich wyliczeniach, a wicestarosta w swej opowieści o tym, jak intensywne działania na rzecz podopiecznych kościerskich domów dziecka podejmują władze, zapomnieli wspomnieć o kwocie ponad 117 tys. zł, która jest wydatkowana pozabudżetowo. A są to pieniądze z 800+.
Z tej puli finansowano m.in. leczenie (stomatolog, okulista, psychiatra, ortodonta), żłobek, przedszkole, zajęcia dodatkowe, korepetycje, a także wycieczki i ….. obozy! W tym kontekście w sprawozdaniu pojawia się też wątek starostwa. Cytujemy go w całości:
Ponadto w minionym roku, 6 podopiecznych miało okazję, dzięki Starostwu Kościerskiemu i Dyrekcji DWD Wygonin, skorzystania z kolonii letnich w Wygoninie.
Z naszej strony dodamy, że Dom Wczasów Dziecięcych w Wygoninie podlega powiatowi!
Niewątpliwie trzeba podkreślić specyfikę placówki jaką są domy dziecka, a także heroizm dyrekcji, a także pracowników tam pracujących. Skala problemów, z którymi na co dzień przychodzi im się zmierzyć, zwykłego Kowalskiego może przerosnąć. Nie będziemy ich przytaczać, ponieważ zależy nam na dobru dzieci. Jak wynika ze sprawozdania i przytoczonych danych, pracownicy dwoją się i troją, by zapewnić podopiecznym jak najlepsze warunki życia i rozwoju, czego przykładem jest chociażby przyciąganie do placówki potencjalnych sponsorów i wiele innych działań. Tym ludziom, oprócz godnego wynagrodzenia należy się przede wszystkim szacunek.
Celem naszych publikacji było przedstawienie specyfiki problemów placówki i roli, jaką odgrywa samorząd w ich rozwiązywaniu. A czy robi to w odpowiedni sposób? Na to pytanie najlepiej jak odpowiedzą sobie Czytelnicy sami.
Jeżeli naruszyliśmy dobry wizerunek powiatu zestawiając kwoty, za jakie kupowane są artykuły żywieniowe dla dzieci z wynagrodzeniami kierownictwa starostwa i dietami radnych, to reakcję władz poczytujemy sobie za komplement. I zrobimy to jeszcze raz przypominając, że wynagrodzenie starosty, wicestarosty, sekretarza oraz skarbnika to około 19 tys. zł brutto. Dla porównania dodamy, że prezydent Warszawy zarabia nieco ponad 18 tys. zł, Poznania – blisko 20 tys. zł, a Gdańska około 21 tys. zł.
Warto też wspomnieć, że na ostatniej sesji (po naszych publikacjach – przyp. red.) na temat domów dziecka dyskutowano ponad godzinę. Z kolei w trakcie spotkania radnych w lutym, kiedy to informacja z działalności CAPOW była jednym z głównych punktów obrad, poświęcono tej kwestii zaledwie 10 minut! Ale wtedy tym ważnym zagadnieniem zainteresował się jedynie radny Krzysztof Michnowski, który pytał o kwestie wyżywienia i kwot w postaci 13 i 700 zł. Wówczas nikt nie zadawał również pytań. Starosta Grzegorz Zabrocki też nie zabierał głosu i nie kontestował liczb, które przytaczał radny, nie wspominał też o krokach prawnych. W tym miejscu warto więc zadać pytanie - czy tylko Krzysztof Michnowski dokładnie zapoznał się ze sprawozdaniem dyrektorki CAPOW i je przeczytał? Jeśli tak by było, to wielka szkoda, bo tym arcyważnym dokumencie szefowa tej instytucji mówi o wyjątkowo trudnym charakterze pracy, o wyzwaniach dla całej kadry wychowawczej związanych m.in. z wyjazdami do szpitali, poradni itp. Wspomina o potrzebie wzmocnienia pionu wychowawczego, a także docenieniu pracy, oddania i zaangażowania indywidualnego w proces opiekuńczy poprzez konstruktywną gratyfikację finansową!
Aldona Plichta w podsumowaniu zwraca uwagę na to, że optymalnym rozwiązaniem, gwarantującym możliwość zapewnienia stabilnej, całorocznej opieki nad dziećmi byłoby zatrudnienie po jednym dodatkowym opiekunie–wychowawcy w każdym z domów. Jednocześnie podkreśla, że przekroczenie ustawowej liczby 14 podopiecznych w placówce, wiąże się z koniecznością zapewnienia dodatkowej, całodobowej opieki wychowawczej tj. podwójnych dyżurów, które wówczas nie byłyby tak trudnym wyzwaniem i koniecznością wprowadzania do środowiska życia dzieci osób „obcych” z zewnątrz, zatrudnionych na umowę zlecenie!
To wszystko jest w sprawozdaniu, które powinni znać wszyscy radni, bo je dostali. Napisane wytłuszczonym drukiem! Ale tego tematu nikt nie poruszył. Więc może warto, zamiast grozić palcem dziennikarzom, wsłuchać się w głos dyrektorki i spróbować rozwiązać najbardziej palące problemy?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No to wygląda na to chłopie, że zaorałeś starostę. A już byłem skłonny stanąć po jego stronie.
Za uczciwe pytania człowiek staje się celem ataku ze strony władzy, która zamiast odpowiadać, grozi, obraża się i odwraca uwagę od istoty sprawy. Władze powiatu niezwyczajne krytyki, nie potrafią jej znieść. Zamiast normalnej rozmowy mamy oświadczenia, insynuacje i próbę uciszenia prasy. I powiedzmy to wprost: to nie dziennikarz psuje wizerunek powiatu. To sam starosta i władze, które uciekają się do gróźb, insynuacji i manipulacji zamiast zwyczajnie odpowiedzieć na pytania. To nie media wam szkodzą. Robicie to sobie sami.
No to wygląda na to chłopie, że zaorałeś starostę. A już byłem skłonny stanąć po jego stronie.
Za uczciwe pytania człowiek staje się celem ataku ze strony władzy, która zamiast odpowiadać, grozi, obraża się i odwraca uwagę od istoty sprawy. Władze powiatu niezwyczajne krytyki, nie potrafią jej znieść. Zamiast normalnej rozmowy mamy oświadczenia, insynuacje i próbę uciszenia prasy. I powiedzmy to wprost: to nie dziennikarz psuje wizerunek powiatu. To sam starosta i władze, które uciekają się do gróźb, insynuacji i manipulacji zamiast zwyczajnie odpowiedzieć na pytania. To nie media wam szkodzą. Robicie to sobie sami.