Gdyńscy śledczy nadal gromadzą materiał dowodowy i przesłuchują świadków w związków z eksplozją, do której doszło pod koniec listopada w Dziemianach. Dotychczas zarzut postawiono 27-letniemu mieszkańcowi powiatu kościerskiego, a prokuratura nie wyklucza, że odpowiedzialność za zdarzenie może ponieść jeszcze jedna osoba.
Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło 29 listopada w Dziemianach. W magazynie, w którym przechowywane były materiały pirotechniczne wybuchł pożar. Budynek runął i pozostały po nim tylko gruzy. Ucierpiały też okoliczne domy. W sumie ewakuowano 40 osób. Sytuacja była o tyle niebezpieczna, że jeszcze kilka godzin po wybuchu, dochodziło do kolejnych eksplozji. W akcji gaśniczej poszkodowany został strażak - ochotnik.
W związku z eksplozją zatrzymany został 27-letni mieszkaniec powiatu kościerskiego, który miał przyczynić się do spowodowania wybuchu. Przedstawiono mu zarzut spowodowania eksplozji budynku gospodarczego w Dziemianach. Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego oraz zakazu opuszczania kraju.
Śledztwo w kierunku art. 163 par. 1 pkt 3 kk wszczęła kościerska prokuratura. Ostatecznie jednak sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Gdyni. Gdyńscy śledczy nadal gromadzą materiał dowodowy.
- Gromadzimy materiał dowodowy i oczekujemy na kolejną opinię z zakresu badania materiałów wybuchowych, jak i samego zjawiska wybuchu. Przesłuchiwani są świadkowie na okoliczność poniesionych strat na skutek zdarzenia - mówi szefowa gdyńskiej prokuratury Małgorzata Goebel.
Jak dodaje, śledztwo obecnie toczy się przeciwko 27-latkowi, jednak wciąż analizowana jest także odpowiedzialność w tej sprawie drugiej osoby.
- Po uzyskaniu kompleksowych opinii zakres podmiotowy śledztwa może zostać rozszerzony. Prokurator zadecyduje więc, czy zarzuty zostaną postawione jeszcze jednej osobie - wyjaśnia prokurator Małgorzata Goebel.
Dodajmy, że czyn o dokonanie którego podejrzany jest mieszkaniec powiatu kościerskiego zagrożony jest karą pozbawienia wolności od roku do dziesięciu lat.
Komentarze