Sąd Okręgowy w Gdańsku za niezasadne uznał zażalenie złożone przez obrońcę Marcina S. - podejrzanego o dokonanie "innej czynności seksualnej" na 14-letniej dziewczynce. To oznacza, że mężczyzna spędzi w areszcie jeszcze co najmniej dwa miesiące.
O sprawie, która wzbudziła kontrowersje w całym kraju pisaliśmy miesiąc temu - wtedy to zatrzymano 41-letniego funkcjonariusza gdańskiej policji, który miał się dopuścić molestowania nastoletniej dziewczynki. Do zajścia doszło na terenie jednego z domków letniskowych w Wygoninie (gm. Stara Kiszewa).
Mężczyzna usłyszał zarzuty doprowadzenia małoletniej do poddania się innej czynności seksualnej w postaci całowania jej po twarzy i szyi oraz dotykania w miejscach intymnych. Sąd zdecydował też o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego aresztu. Decyzję w tej sprawie wydala sędzia Sądu Rejonowego w Kartuzach Anna Grochal.
Obrońca podejrzanego postanowił odwołać się od tego wyroku i złożył zażalenie do sądu wyższej instancji. Jego wniosek nie został jednak uwzględniony.
- Sąd Okręgowy w Gdańsku postanowieniem wydanym we wtorek utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie, uznając zażalenie obrońcy podejrzanego za niezasadne - informuje Tomasz Adamski, rzecznik gdańskiego sądu.
To oznacza, że mężczyzna nie opuści aresztu i pozostanie w nim jeszcze co najmniej dwa miesiące.
Jak informują przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, sprawa ma bardzo złożony charakter, konieczne jest powołanie wielu biegłych i zakończenie postępowania dowodowego może potrwać jeszcze co najmniej kilka miesięcy.
Do sprawy wrócimy.
Justyna Marszk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze