Reklama

Kartusko-kościerska wojna o ciężarówki. Bo przeszkadzały wójtowi?

Międzypowiatowy konflikt o znak ograniczający tonaż na drodze powiatowej w Stężycy, którą dojeżdżają ciężarówki na teren żwirowni w Gostomiu, trwa nadal. Samorządy wymieniają się pismami i odpierają stawiane sobie nawzajem zarzuty. Niewykluczone, że sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

Według wójta gminy Stężyca, kilkudziesięciu mieszkańcom, którzy mają swoje domy w obrębie ulicy Majkowskiego w Stężycy, przeszkadzał ruch ciężkich samochodów. Jednym z nich, czego nie ukrywa, był on sam. Dlatego w imieniu swoim, jak i mieszkańców złożył do Zarządu Dróg Powiatowych w Kartuzach wniosek o ograniczenie tonażu na drodze powiatowej relacji Stężyca-Gostomie.

Powiat kartuski przychylił się do wniosku wójta i zakaz wprowadził. Okazało się, że zakaz w praktyce dotyczy wyłącznie samochodów dojeżdżających do żwirowni, które funkcjonują na terenie gminy Kościerzyna. Wójt tejże gminy stanął więc w obronie swoich przedsiębiorców, którym ograniczono dojazd na teren własnych firm. W tym celu wystosował do starosty kartuskiego pismo, w którym zwrócił się o podanie powodów wprowadzenia ograniczenia, podnosząc przy tym, że godzi to w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej.

- Ograniczenie to wprowadzono w związku ze złym stanem technicznym drogi powiatowej oraz na wniosek mieszkańców, w imieniu których wystąpił wójt gminy Stężyca. Jednocześnie informuję, że wszyscy przewoźnicy, którzy wystąpili o zgodę na czasowy przejazd przedmiotowym odcinkiem drogi, otrzymali stosowne zezwolenie na czas określony. Dlatego też nie można wskazywać naruszenia prawa i ograniczenia w możliwości prowadzenia działalności gospodarczej - podkreślał w odpowiedzi szef Zarządu Dróg Powiatowych w Kartuzach, Andrzej Puzdrowski.

- Pragnę nadmienić, że jako pierwszy ograniczenie w ruchu pojazdów ciężarowych na drodze powiatowej wprowadził powiat kościerski, powodując w ten sposób wzmożenie ruchu ciężarowego na odcinku Stężyca - Gostomie. Wprowadzenie zmian w organizacji ruchu należy traktować jako działanie doraźne - kontynuował.

Taka argumentacja była nie do przyjęcia przez kościerski samorząd, który wezwał starostę kartuskiego do usunięcia naruszenia prawa w związku z jego zdaniem nieuzasadnionym i niezgodnym z prawem wprowadzeniem ograniczenia tonażu na drodze. To pierwszy krok niezbędny do skierowania sprawy na drogę sądową.

- Przedmiotowy projekt organizacji ruchu wprowadzający ograniczenie wjazdu pojazdów o rzeczywistej masie całkowitej powyżej 16 ton na drodze powiatowej nie został oparty o dane obrazujące faktyczną nośność tego odcinka drogi - podnosi wójt gminy Kościerzyna, Grzegorz Piechowski

- Należy przy tym zaznaczyć, że drogi publiczne nie są budowane i utrzymywane w interesie ograniczonej liczby użytkowników, ale w interesie wszystkich użytkowników dróg, co potwierdza zasada powszechnej dostępności dróg publicznych (...). W przypadku uszkodzenia dróg należy je naprawiać, modernizować, a nie wprowadzać arbitralnie na czas nieokreślony ograniczenia dostępu. Dziwi przy tym niekonsekwencja zarządcy drogi, bowiem z jednej strony chcąc zabezpieczyć drogę przed zniszczeniem wprowadza ograniczenie tonażowe, a z drugiej wydaje poszczególnym przedsiębiorcom zezwolenia na poruszanie się pojazdów ciężarowych przekraczających wprowadzone ograniczenia - podkreśla.

Zarzuty stawiane przez gminę Kościerzyna odpiera z kolei kartuski samorząd, akcentując przy tym, że nie tylko posiada analizę stanu drogi, ale także jako jej zarządca jest zobowiązany chronić ją przed dalszą dewastacją.

- Z wykonanej w kwietniu analizy przez firmę zewnętrzną wynika, że na odcinku drogi powiatowej występują liczne spękania liniowe, krawędziowe i siatkowe. Stan nawierzchni oceniono jako ostrzegawczy. Droga została wykonana w latach 70. Te parametry nie były dostosowane do ruchu ciężkich pojazdów, przy jednoczesnym zwielokrotnieniu ruchu, który obserwujemy w ostatnich latach. Nie jest więc trafne spostrzeżenie, że starostwo nie posiada wiedzy co do stanu technicznego tegoż odcinka drogi - informuje Jerzy Pobłocki, dyrektor Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego w Kartuzach.

- Dewastacja dróg spowodowana jest między innymi zwiększonym natężeniem ruchu, jaki obserwujemy w ostatnich latach. Nadmieniam, że gmina Kościerzyna uchwalając plan zagospodarowania przestrzennego powinna była z należytą starannością określić obszar oddziaływania oraz określić sposób transportu z tak dużego obszaru wydobywania kruszywa - argumentuje.

Jak dodaje, przywrócenie organizacji ruchu może nastąpić jedynie po modernizacji drogi wraz z podłożem.

- Na dzień dzisiejszy brak jest możliwości finansowych celem wykonania przebudowy wskazanej drogi, a decyzja nasza ma na celu umożliwienie przejazdu dla mieszkańców. Dalsza dewastacja drogi przy braku funduszy zewnętrznych może spowodować kolejne ograniczenia w ruchu, stąd decyzja o wprowadzeniu ograniczenia ilościowego, jak i tonażu - podsumowuje szef kartuskiego wydziału komunikacji.

Tymczasem okazuje się, że wspomniane ograniczenia są iluzoryczne. Zarząd Dróg Powiatowych w Kartuzach wydał bowiem zgody na przejazd wszystkim przedsiębiorcom, którzy o to zawnioskowali. Postawiono im tylko jeden warunek, że nie mogą korzystać z drogi w porze nocnej. Tym samym ciężarówki, które jeździły tą trasą, dalej to robią i wciąż niszczą drogę.

Wychodzi więc na to, że wprowadzone ograniczenie dotknie jedynie zwykłych mieszkańców. Tych samych, w obronie których znak ustawiono. Stężyca prężnie się rozwija. W rejonie drogi, na której obowiązuje zakaz, samorząd sprzedaje działki budowlane. Powstają nowe domy. Mieszkańcy będą mieć więc problem, gdy będą potrzebowali, by to do nich dojechał ciężki sprzęt.

Urzędnicza wojna jednak trwa i niewykluczone, że znajdzie swój finał w sądzie, bo zdaje się, że nikt przed podjęciem decyzji o ograniczeniu tonażu, nie pomyślał o konsekwencjach jakie to za sobą poniesie. Póki co gmina Kościerzyna nie otrzymała jeszcze stanowiska powiatu kartuskiego, ale nie jest wykluczone, że zgodnie z zapowiedzią będzie skarżyć jego decyzję do sądu administracyjnego.

Jak się dowiedzieliśmy, sprawa znaku jest tak poważna, że będzie omawiana na najbliższym posiedzeniu zarządu powiatu kartuskiego.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-12-14 01:43:07

    Niezły ten Wójt, zamiast budować drogi o właściwej nośności, to znaki stawia bezdurne. Albo nie lubi właścicieli żwirowni. Coś jest znowu porąbane.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości