Reklama

Śledztwo ws. śmiertelnego wypadku z Hopowa umorzone

Przeszło półroczne postępowanie kartuskiej prokuratury w sprawie głośnego, śmiertelnego wypadku, do którego doszło w marcu tego roku w Hopowie, zostało umorzone. - Opinia biegłych nie pozwoliła jednoznacznie określić, kto prowadził, w związku z czym zdecydowaliśmy o umorzeniu postępowania - potwierdza prokurator Adrian Kwidziński.

Smaczku sprawie dodaje fakt, że jednym z uczestników tego tragicznego w skutkach zdarzenia był 25-letni mieszkaniec powiatu kościerskiego, na co dzień funkcjonariusz Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Feralnego dnia nie był na służbie. Pierwsze doniesienia z miejsca wypadku mówiły, że to właśnie on siedział za kierownicą rozbitej toyoty. Co więcej, badanie krwi wykazało w jego organizmie 1,8 promila alkoholu. Jadący z nim 23-letni kolega zginął na miejscu.

W toku wszczętego postępowania okazało się, że kwestia tego, który z nich prowadził samochód budzi jednak pewne wątpliwości, jako że w momencie przyjazdu na miejsce służb ratunkowych, obaj mieli znajdować się poza pojazdem. Rozstrzygnąć mieli to biegli.

Analiza zebranych materiałów zajęła im kilka miesięcy, ale okazała się niewystarczająca do tego, by móc wskazać kierowcę. Jak przekonuje prokurator Adrian Kwidziński, w tej sytuacji zapadła decyzja o umorzeniu postępowania.

Sprawa jednak nie została zamknięta. Rodzina zmarłego 23-latka złożyła zażalenia na tę decyzję. Teraz ich sprzeciw oceni Sąd Rejonowy w Kartuzach, który albo uzna go za zasadny i przekaże sprawę prokuraturze do ponownego rozpatrzenia, albo oddali i tym samym uprawomocni.

Przypomnijmy, że do wypadku doszło w ostatnią niedzielę marca tego roku w Hopowie, na drodze krajowej nr 20. Jadąca od strony Żukowa w kierunku Egiertowa Toyota Carina, którą podróżowali wspomniani już 23 i 25-latek, w pewnym momencie zjechała na przeciwny pas ruchu i uderzyła czołowo w nadjeżdżające Renault Clio. Młodszy z mężczyzn jadących toyotą zginął na miejscu, zaś policjant i kierowca drugiego pojazdu przetransportowani zostali do szpitala.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    LiLo - niezalogowany 2011-11-10 12:02:31

    @Ewelinchen666: Obaj wylecieli przez przednie drzwi, żaden nie miał zapiętych pasów, a ten co zmarł złamał kręgosłup (potocznie "złamał kark").

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MarcinTlen1 - niezalogowany 2011-11-09 21:16:49

    Kierowca Coś mnie dziwi, skoro jeden z tych pasażerów miał tak wielkie obrażenia że zmarł, to czy na serio w samochodzie nie pozostawił żadnych śladów krwi. Przecież to powinno pomóc w ustaleniu gdzie kto siedział

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dj - niezalogowany 2011-11-09 12:31:20

    @Ewelinchen666: Drzwi kierowcy też źle nie wyglądają, więc wychodzi, że obaj wylecieli przez drzwi pasażera ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości