Z uwagi na rażące błędy, Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał malborskiej prokuraturze raz jeszcze przeanalizować postępowanie w tzw. "aferze podziałowej" w gminie Kościerzyna. Przypomnijmy, że były wójt Waldemar T. miał sam sobie wydać decyzję podziałową, a następnie wystąpić o odszkodowanie od samorządu. Gmina miałaby na tym stracić ponad 200 tys. zł.
Całe zajście bierze swój początek w listopadzie 2003 roku, kiedy to do Urzędu Gminy w Kościerzynie wpłynął wniosek urzędującego wówczas wójta Waldemara T. i jego małżonki o zaopiniowanie proponowanego wstępnego podziału działki w Kornem. Wniosek pozytywnie miał zaopiniować z polecenia wójta pracownik urzędu. W styczniu 2004 roku ówczesny sekretarz gminy Włodzimierz Graff, działając z upoważnienia wójta, wydał tzw. "podziałową" decyzję administracyjną.
Rok później Waldemar T. miał zawnioskować do gminy o wykupienie wydzielonych w wyniku podziału działki dróg. Miał przy tym polecić swojemu podwładnemu, żeby nie nadawał sprawie biegu, dopóki on jest wójtem. Pod koniec grudnia 2010 roku, a więc w momencie, kiedy zmieniły się władze gminy, były wójt wystąpił do samorządu o wypłatę odszkodowania za przejęcie działki w kwocie 200.145 zł.
Gmina odszkodowania nie wypłaciła, a za sprawą radnej powiatowej Lucyny Przewodowskiej i Józefa Dombrowskiego wystąpiono do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o unieważnienie decyzji podziałowej i skierowano sprawę do prokuratury. SKO postanowieniem z dnia 15 maja 2012 roku stwierdziło nieważność tej decyzji, gdyż wydano ją bez podstawy prawnej i z rażącym naruszeniem prawa.
Sprawą zajęła się też Prokuratura Rejonowa w Malborku, która postawiła Waldemarowi T. zarzut z art. 286 kk, a więc usiłowania doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem gminnym w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Ostatecznie zdecydowała się jednak umorzyć śledztwo, do czego podstawą miało być to, że zarzucane czyny nie zawierały znamion czynu zabronionego.
To postanowienie prokuratury do sądu zaskarżył Urząd Gminy Kościerzyna. Sąd Okręgowy w Gdańsku rozpatrując sprawę, wskazał na rażące błędy w analizie materiału dowodowego i nakazał śledczym z Malborka ponowne zbadanie sprawy.
Zdaniem sądu prokurator prowadzący postępowanie w szczególności mało krytycznie podszedł do zeznań przesłuchanych świadków oraz wyjaśnień podejrzanego.
- Mało przekonywujące są twierdzenia urzędniczki, w których wskazała, iż nikt nie wywierał na nią jakiegokolwiek nacisku i że opracowała decyzję zgodnie ze swoją wiedzą i doświadczeniem życiowym, zaś w dalszej części wypowiadając się na temat wniosku byłego wójta i jego żony o wypłatę odszkodowania zalecenie czy też prośbę jego potraktowała jako polecenie służbowe - uzasadniał postanowienie sędzia Krzysztof Ratusznik.
Jak wskazał sąd, oprócz braków w zakresie oceny materiału dowodowego pod kątem konkretnych źródeł dowodowych oraz znamion przestępstw, prokurator nie wyczerpał inicjatywy dowodowej. Między innymi pomimo odmienności zeznań świadków śledczy nie przeprowadzili konfrontacji celem wyjaśnienia rozbieżności, co praktykuje się w tego rodzaju sprawach.
Prokuratura nie przesłuchała też byłego sekretarza gminy, Włodzimierza Graffa, mimo iż został on wymieniony w jednym z zarzutów.
- Przedmiotowa sprawa dotyczy działalności publiczno-prawnej z prywatnymi interesami prominentnych urzędników. Dlatego też postępowanie w tego rodzaju sprawach winno być prowadzone ze szczególną starannością i wnikliwością, zaś decyzje ostateczne winny być uzasadnione w taki sposób, aby nie wzbudzały jakichkolwiek wątpliwości - podsumował sędzia Krzysztof Ratusznik.
Do sprawy wrócimy.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze