Reklama

Powiedzcie jak zginął nasz syn? Tajemnicza śmierć na torach

11/10/2009 17:34
21-letni Marcin Szulta zmarł w ostatni weekend sierpnia br. Jego ciało znaleziono na torach w pobliżu kościerskiej strzelnicy. Jak się tam znalazło? Prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie.

- Z sekcji zwłok wynika, że bezpośrednią przyczyną śmierci Marcina Szulty było uderzenie przez pociąg – mówi Marian Paluszyński, szef kościerskiej prokuratury.

Rodzina zmarłego ma olbrzymie wątpliwości. Uważa, że został skatowany przed jednym z kościerskich lokali. Policja nie wyklucza udziału osób trzecich w jego śmierci. Szczegółów śledztwa nie chce jednak ujawniać.

To był przemiły chłopak

Wysokiego i pogodnego chłopaka z Wielkiego Klincza znało wiele osób. Marcin dział w Ochotniczej Straży Pożarnej, był też kapitanem miejscowej drużyny piłkarskiej. – Był miły, dowcipny, wszyscy go lubili – wspomina jeden z jego kolegów.

21-latek miał pracę, dziewczynę i plany na przyszłość, których nigdy już nie zrealizuje - zmarł w ostatni weekend sierpnia br. Jak do tego doszło? Ciało Marcina znaleziono na torach w okolicach kościerskiej strzelnicy. Jak się tam znalazł? Tego, do tej pory nie udało się ustalić.

Dużo pytań, mało odpowiedzi

W piątek (28 sierpnia) około godz. 19.30 Marcin wyszedł z domu na imprezę do znajomych z Wielkiego Klincza. Najpierw jednak wstąpił do swojego szefa po zaliczkę. Mieszkanie znajomych opuścił około godz. 23. Następnie pojechał z kolegą taksówką do Kościerzyny.

- Ostatnio widziano go około godziny drugiej w nocy – mówi Krystyna Szulta, matka Marcina. – Leżał nieprzytomny na ulicy Miodowej, pod jednym z lokali gastronomicznych.

- Widzieliśmy film, zarejestrowany przez kamerę zamieszoną w lokalu, widać na nim, że Marcin został uderzony przez jednego z ochroniarzy. Po czym padł na ziemię. Nieprztomny został zaciągnięty za budynek, gdzie już nie sięgają kamery – opowiada Jan Szulta, ojciec Marcina. - Świadkowie jednak tego nie potwierdzają. Nikt nic nie widział, mówią.

O godz. 2.15 po Marcina przyjechała karetka pogotowia. Z relacji sanitariuszy wynika, że 21-latek nie dotarł jednak do szpitala - wyszedł z karetki na własne życzenie tuż przed budynkiem kościerskiego Nadleśnictwa. Ojciec Marcina twierdzi jednak, że to niemożliwe.

- Pokazali nam oświadczenie, które syn miał własnoręcznie napisać – mówi pan Jan. – Syn był ponoć nieprzytomny pytam więc: jak napisał oświadczenie?

- To w ogóle nie był jego charakter pisma – dodaje pani Krystyna. – Marcin pisał drobnym maczkiem, a oświadczenie było napisane wielkimi literami.

Inni znajomi Marcina, którzy chcą pozostać anonimowi, twierdzą, że 21-latek dotarł do szpitala, a na zewnątrz czekało na niego dwóch mężczyzn, którzy później siłą wciągnęli go do samochodu.

- Chciałam sprawdzić, czy Marcin w ogóle dotarł do szpitala i sama poszłam na pogotowie – wspomina pani Krystyna. – Poprosiłam młodego sanitariusza, żeby sprawdził w rejestrze czy osoba o nazwisku Marcin Szulta została przyjęta na Izbę Przyjęć. Ten bez większego problemu sprawdził w komputerze i potwierdził, że syn był na pogotowiu. Po chwili jednak zmienił zdanie i powiedział, że nie może udzielać takich informacji. Czyżby skojarzył nazwisko? – pyta matka Marcina.

Zmowa milczenia

- Teraz nikt nie chce potwierdzić tego, że nasz syn trafił do szpitala – dodaje pan Jan. – Nie ma żadnych świadków, nie ma żadnych dowodów. Milczą pracownicy lokalu, pogotowia ratunkowego oraz znajomi Marcina, a my po prostu chcemy dowiedzieć się prawdy. Chcemy dowiedzieć się jak zginął nasz syn.

Śledztwo trwa

Ślad po Marcinie zaginął po opuszczeniu przez niego karetki. Dopiero następnego dnia ciało 21-latka znalazł przypadkowy przechodzień na torach w lesie. Jak się tam znalazło? Z miejsca, w którym go ostatnio widziano to około 3 km.

- Będziemy przeprowadzić doświadczenie, czy chłopak był w stanie sam tam dojść – mówi prokurator Paluszyński. - Dalszych szczegółów śledztwa nie mogę ujawnić – zaznacza.

Rodzice Marcina chcą poznać prawdę. Policja apeluje do świadków zdarzenia oraz znajomych 21-latka, którzy mogliby wnieść coś do sprawy, o zgłaszanie się do kościerskiego komisariatu.

dad
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kasiorek - niezalogowany 2009-10-14 18:25:31

    z tego wynika, ze to jedno wielkie kolesiostwo, przykre ale prawdopodobne [*]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    stefan - niezalogowany 2009-10-11 19:19:56

    to może zatrudnic jakiegoś detektywa z po za Kościerzyny i tamtejszych klimatów skoro prokuratura jak i policja mają zator w działaniu ....... czas zaciera ślady i pamieć ...... może o to biega ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości