Reklama

Policjant groził czy radził? Prokurator nie widzi przestępstwa

Wracamy do sprawy policjanta, który miał grozić właścicielce działki w Nowym Klinczu konsekwencjami prawnymi, po tym jak opowiedziała ona prasie, że jej własność została zdemolowana przez czwórkę dzieci, w tym syna strażnika gminnego. Kościerska prokuratura choć miała wyłączyć się z postępowania, rozpatrzyła zawiadomienie o możliwości przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza, a następnie odmówiła wszczęcia śledztwa. Śledczy stwierdził bowiem, że mundurowy poinformował pokrzywdzoną jedynie o przesłankach odpowiedzialności cywilnej, a samo przekroczenie uprawnień nie jest czynem zabronionym.

Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło na początku lipca w Nowym Klinczu. Pod nieobecność właścicieli działki nieoczekiwanie odwiedziły ich dzieci z sąsiedztwa. Pozostawiły po sobie nie tylko bałagan, ale zdemolowane szklarnie i pomieszczenie gospodarcze. Działkę opuściły zaś z łomem, piłą, młotkami i innymi narzędziami.

O zdarzeniu zawiadomili policję. Szybko też ustalili młodych włamywaczy. Od dzieci nie usłyszeli jednak nawet słowa "przepraszam". Jeden z ojców, jak wynika z naszych ustaleń - strażnik gminy Kościerzyna, miał nawet stwierdzić, że to mogłoby narazić jego syna na traumę.

Pomiędzy właścicielami działki, a rodzicami małoletnich włamywaczy doszło do ugody. Część szkód zostało naprawionych, a za część ojcowie dzieci zapłacili. O sprawie pisaliśmy w lipcu. Publikacją najwyraźniej urażony poczuł się jeden z ojców dzieci - strażnik gminny. Najpewniej na jego "prośbę" właścicielkę działki, bez wiedzy swoich przełożonych, odwiedził jego kolega dzielnicowy. Funkcjonariusz poinformował pokrzywdzoną, że informując nas o sprawie narusza dobra osobiste jednego z ojców.

Po publikacji o wizycie dzielnicowego, sprawą zajął się Komendant Powiatowy Policji w Kościerzynie, który wszczął czynności wyjaśniające w tym zakresie oraz złożył zawiadomienie o możliwości przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza do prokuratury.

W rozmowie z nami prokurator rejonowy Mariusz Duszyński, zaznaczył, iż z uwagi na to, że prokuratura współpracuje z miejscowymi funkcjonariuszami na co dzień, oczywistym jest to, że wyłączy się z postępowania i przekaże je do prokuratury okręgowej celem wyznaczenia innej jednostki.

Tak się jednak nie stało. Sprawą zajął się miejscowy prokurator Roman Żywicki, który po zapoznaniu się z aktami postanowił odmówić wszczęcia śledztwa wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego.

Jak uzasadniał, dzielnicowy po otrzymaniu informacji o konflikcie sąsiedzkim, złożył wizytę pokrzywdzonej i w celu zażegnania konfliktu udzielił informacji o możliwości odpowiedzialności cywilnej. Zdaniem prokuratora, takie zachowanie mieściło się w ramach zakresu uprawnień funkcjonariusza.

Prokurator Żywicki uznał też, że nawet gdyby doszło do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza, musiałby on działać na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. A w tym przypadku, według niego, nie miało to miejsca.

Pokrzywdzona nie zgadza się z decyzją prokuratora i złożyła zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. W zażaleniu zwraca uwagę na to, że żaden przepis Ustawy o Policji ani żadnej innej ustawy nie upoważnia funkcjonariusza Policji do udzielania jakichkolwiek pouczeń z zakresu prawa cywilnego i odpowiedzialności cywilnej, a w zakresie obowiązków dzielnicowego nie leży udzielanie "porad" prawnych.

Jak podkreśla, prowadzący postępowanie prokurator najwyraźniej nie zauważył również, że "dzielnicowy" przez dwa tygodnie nie widział żadnych powodów, aby jej odwiedzać, a jego wizyta nastąpiła dopiero w dniu, kiedy ukazał się artykuł na portalu koscierski.info i miała ona bezpośredni związek z udzieloną przez nią informacji prasie. "Rozmowa" z funkcjonariuszem w ani jednym słowie nie dotyczyła zaś zdarzenia uszkodzenia mienia i sposobów zażegnania rzekomego konfliktu między sąsiadami, a jedynie udzielanej przez nią wypowiedzi dla prasy i grożących jej, według policjanta, z tego powodu konsekwencjach.

Prokurator nie uwzględnił jednak zażalenia pokrzywdzonej. Rozpatrzy je sąd.

Do sprawy wrócimy.

AL
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2015-09-25 22:32:46

    Radzimy prokuratorowi aby nie chodził wieczorem sam po ulicach nie wspominając o jego rodzinie. A swoją drogą to jak prokurator się nazywa i jak skończył studia. Radzimy się dokształcać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości