Pielęgniarka, która zajmowała się kontrolowaniem zaopatrzenia w pracowni kardiologicznej, w piątek usłyszała prokuratorski zarzut wystawienia dokumentu, w którym poświadczyła nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne. Kobieta naraziła tym samym szpital na koszty, których ten w ogóle nie musiałby ponosić. Grozi jej od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Do procederu miało dojść w 2010 roku oraz czterokrotnie w 2011 roku. Pielęgniarka, która była odpowiedzialna za zaopatrzenie w pracowni kardiologicznej w kościerskim szpitalu, miała poświadczać nieprawdę w dokumentach. Chodzi tu w głównej mierze o zamawianie stentów wieńcowych. Z dokumentacji szpitalnej wynika, że zostały one zużyte, gdy w rzeczywistości do dziś pozostają w magazynie.
W ten sposób kobieta naraziła szpital na koszty, których ten w ogóle nie musiałby ponosić. W sumie z tego tytułu placówka poniosła ponad 30 tysięcy złotych strat. Kwota ta w stosunku do wszystkich wydatków szpitala, może jest nieznaczna, ale biorąc pod uwagę gigantyczne długi szpitala, każde niepotrzebne zamówienie, tylko pogarszało jego i tak dramatyczną kondycję finansową.
Nieprawidłowości w pracowni kardiologicznej ujrzały światło dzienne w wyniku jednej z wielu kontroli w szpitalu. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Kościerzynie. W piątek kobieta została przesłuchana i usłyszała prokuratorski zarzut.
- Podejrzana złożyła obszerne wyjaśnienia. Opisała procedurę związaną z wystawianiem dokumentów. Potwierdziła to, co ustalono w trakcie postępowania, natomiast nie uważa, by dokonała przestępstwa. Nie przyznaje się do winy, jednak nie zaprzecza, że takie dokumenty powstały - informuje zastępca prokuratora rejonowego w Kościerzynie.
- Kobieta usłyszała zarzut z artykułu 271 § 1 kk. W mojej ocenie poświadczyła nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne. Wypełniła dokumenty niezgodnie ze stanem rzeczywistym. Z dokumentów, które poświadczała wynikało, że konkretny stent wieńcowy, został zużyty, a faktycznie nie został. Problem polega na tym, że w sumie szpital nie musiałby płacić za te wyroby medyczne - wyjaśnia prokurator Mariusz Duszyński.
Kościerska prokuratura prowadzi dalsze czynności dowodowe w tej sprawie.
Przestępstwo, którego miała dopuścić się pielęgniarka, zagrożone jest karą pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
Do sprawy wrócimy.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze