Śledczy potrzebują jeszcze co najmniej trzech miesięcy, by odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do celowego zadłużania kościerskiego szpitala przez byłego dyrektora. W piątek zdecydowano o przedłużeniu śledztwa do 26 października. Dotychczas przyjęto aż kilka zawiadomień o przestępstwie oraz przesłuchano wielu świadków.
Choć kościerski szpital już od tygodnia funkcjonuje jako spółka prawa handlowego i jego długi zmalały do ponad 50 milionów złotych, śledczy nadal próbują wyjaśnić, czy gigantyczne długi placówki nie są wynikiem zaniedbania byłej dyrekcji szpitala.
Przypomnijmy, że śledztwo zostało wszczęte 26 kwietnia bieżącego roku na wniosek Dyrektora Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego oraz Dyrektora Departamentu Kontroli i Audytu Wewnętrznego przy tymże urzędzie.
Dopiero później pojawiła się lawina zawiadomień między innymi od członka wojewódzkiego i sekretarza Rady Powiatowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Kościerzynie, czy przewodniczącego klubu Prawa i Sprawiedliwości w sejmiku województwa pomorskiego, którzy domagali się pociągnięcia do odpowiedzialności karnej byłego dyrektora szpitala i członków rady społecznej.
Wszystkie zawiadomienia zostały przyjęte i sukcesywnie przesłuchiwano wskazanych świadków oraz pracowników departamentu kontroli i audytu wewnętrznego. Jakie są efekty dotychczasowego śledztwa, tego prokuratura na razie nie ujawnia. Podkreśla jednak, że sprawa jest wielowątkowa, co wymaga wykonanie wielu czynności i ogromu nakładu pracy.
Jak dodaje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, za wcześniej by wyrokować w tej sprawie i stwierdzać, czy ktoś usłyszy zarzuty. Dlatego też w piątek zdecydowano o przedłużeniu śledztwa do 26 października. Czy kolejne trzy miesiące pozwolą jednak zakończyć postępowanie, tego też jeszcze nie wiadomo.
Dodajmy, że dochodzenie prowadzone jest przez Prokuraturę Rejonową Gdańsk - Śródmieście w sprawie byłego dyrektora szpitala, któremu zarzuca się nadużycie uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku dbania o majątek placówki. Z uwagi, że wyrządzona szkoda przekracza milion złotych, czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od roku do dziesięciu lat.
Do sprawy wrócimy.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze