Reklama

Kościerzyna. Przetarg na obsługę karetek pod lupą kościerskiej prokuratury

Do kościerskiej prokuratury wpłynęło zawiadomienie dotyczące ostatniego przetargu Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie na usługi serwisowe pojazdów. Specyfikacja zamówienia miała zostać napisana pod firmę prowadzoną przez byłego burmistrza Marcina Modrzejewskiego, który miał też zawyżać faktury na naprawę karetek.

3 grudnia 2015 roku Szpital Specjalistyczny w Kościerzynie ogłosił przetarg na usługi serwisowe pojazdów będących własnością placówki. Głównymi kryteriami, które pojawiły się w specyfikacji zamówienia, było to, że firma świadczeniodawcy będzie znajdowała się w promieniu 10 km od szpitala i przedsiębiorca będzie posiadał zezwolenie na prowadzenie stacji kontroli pojazdów - Certyfikat Instytutu Transportu Samochodowego.

Ten ostatni warunek, na cztery dni przed ostatecznym terminem składania ofert, zmieniono na posiadanie zaświadczenia potwierdzającego wpis przedsiębiorcy do rejestru przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów. Ostatecznie do przetargu stanął jeden oferent - firma MM Marcin Modrzejewski, oferując roczne serwisowanie dziewięciu pojazdów za kwotę niemal 200.000 zł.

W połowie czerwca w związku z tymże przetargiem do Prokuratury Rejonowej w Kościerzynie wpłynęło zawiadomienie, w którym zawiadamiający między innymi zarzuca dyrekcji szpitala ustawienie przetargu. Swoje zarzuty argumentuje chociażby tym, że głównym zastrzeżeniem zapisanym w przetargu jest to, że oferent musi posiadać zaświadczenie o wpisie do rejestru przedsiębiorców prowadzących stację kontroli pojazdów.

- Warunek ten zdecydowanie ogranicza krąg podmiotów uprawnionych do składania ofert w oparciu o fakt spełniania wszystkich wymogów przetargu, które w tym szczególnym przypadku gołym okiem widać, że faworyzują jedną tylko firmę, jak również bardzo mocno ograniczają dostępność szpitala do takich samych usług świadczonych być może lepiej, taniej, przez potencjalnych innych świadczeniodawców - uważa zawiadamiający.

Zwraca też uwagę na to, że może dochodzić do nadużyć przez świadczeniodawcę poprzez zawyżanie cen usług, tudzież wykazywanie fikcyjnych napraw. Jako przykład podaje fakturę za naprawę Volkswagena Craftera, w przypadku którego zapłacono za uzupełnienie w nim płynu AdBlue, choć pojazd ten nie jest wyposażony w system wymagający cyklicznego uzupełniania tegoż płynu.

O odniesienie się do zarzutów chcieliśmy poprosić prezesa Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie. Przebywa on jednak na urlopie.

O najważniejsze kryterium, które powinno być wzięte pod uwagę podczas przetargu na serwisowanie pojazdów, zapytaliśmy więc dyrektora ds. administracyjno - eksploatacyjnych.

- Przede wszystkim taka firma musi posiadać odpowiednie zaplecze techniczne, aby móc przeprowadzić diagnostykę samochodu, sprawnie przeprowadzić naprawy, aby być dostępnym 24 godziny na dobę, bo czasami usterki zdarzają się też w nocy. Wówczas trzeba zholować pojazd. Ruch taboru musi być zapewniony - zaznacza Tomasz Miłosławski.

Dlaczego więc w przetargu znalazł się jedynie zapis, że świadczeniodawca musi posiadać zaświadczenie potwierdzające wpis przedsiębiorcy do rejestru przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów?

- Chcieliśmy wykluczyć potencjalnych usługodawców, którzy posiadają typowy warsztat w garażu. A z racji tego, że firm posiadających warsztat i stację kontroli pojazdów w Kościerzynie jest kilka, wybór był możliwy - dodaje.

O zawyżaniu faktur nic mu nie wiadomo. Zarzut ten odpiera także Marcin Modrzejewski, który przyznaje za to, że nie pierwszy raz startował w przetargu na obsługę karetek kościerskiego szpitala. Ani dyrekcja szpitala ani świadczeniodawca nie dostrzegają żadnych nadużyć zarówno po jednej, jak i drugiej stronie.

Nasze wątpliwości wzbudza jednak chociażby brak jakichkolwiek wymagań co do posiadanych przez oferenta zasobów technicznych umożliwiających wykonanie zlecenia. Przeglądając przetargi organizowane przez inne instytucje znajdujemy w nich szczegółowo opisane wymagania, które musi spełnić oferent takie jak: ilość wolnych stanowisk do naprawy pojazdów, ich wyposażenie i kwalifikacje personelu. Bliżej nieokreślone wymagania przez kościerski szpital, są więc co najmniej niestandardowe.

Zastanawia nas, czy zarząd szpitala rozpisując przetarg wiedział, jaki cel chce osiągnąć. Z jednej strony dyrektor ds. technicznych twierdzi, że przetarg został ogłoszony tak, aby wyeliminować tzw. garażowców, a w istocie, po analizie warunków zamówienia, można odnieść wrażenie, że właśnie do takich firm był skierowany.

Jednym z początkowych wymagań miało być posiadanie przez oferenta Certyfikatu Instytutu Transportu Samochodowego. Niemal w przeddzień zakończenia składania ofert warunek ten został zmieniony na posiadanie jedynie wpisu do rejestru przedsiębiorców prowadzących stacje diagnostyczne. Ostatecznie jednak przy ocenie ofert okazało się, że jest to element wręcz nieistotny, co mogło też wprowadzać w błąd potencjalnych oferentów. Jedynymi kryteriami była odległość firmy wykonawcy od szpitala oraz cena, nie wiadomo jednak w jaki sposób naliczana.

W naszej ocenie dziwne i bardzo łaskawe dla wykonawcy są też zasady rozliczania go z cen za wykonaną usługę. Analizując przetargi ogłoszone przez inne szpitale, choć jest ich niewiele, te kryteria są określone bardziej precyzyjnie. Jasno definiują zasady rozliczania oraz pozwalają na weryfikację cen wykonanych przez wykonawce usług.

Umowa zawarta przez kościerski szpital określa, co prawda, wynagrodzenie warsztatu jako procentowy narzut na cenę zakupu, ale pozostawia pełną dowolność, gdzie i za jaką cenę części te zostaną zakupione. To powoduje, że szpital nie ma gwarancji, że zostaną one zakupione u najtańszego dostawcy. Tym bardziej, że wykonawca osiągnie większy zysk, jeśli części będą droższe. Naszym zdaniem, ustalając takie warunki przetargu, szpital sam pozbawia się możliwości zweryfikowania ceny wykonanej usługi.

A właśnie po to instytucje gospodarujące publicznymi pieniędzmi są zobowiązane do wyłaniania wykonawców usług w drodze przetargu, by jak najniższym kosztem osiągnąć zamierzony efekt.

Przeciętny, rozsądny obywatel raczej tak nie rozporządzałby swoimi pieniędzy. Od kierownictwa szpitala mamy prawo wymagać, aby "naszymi pieniędzmi" zarządzało lepiej od rozsądnego obywatela, bo podobno są dobrze wynagradzanymi fachowcami.

Lektura warunków zamówienia jednak nie pozwala na stwierdzenie, że sposób zarządzania naszymi pieniędzmi przez zarząd szpitala jest lepsza. Po analizie dokumentów tego przetargu wiemy, że sposób wydawania pieniędzy zależy od dobrej woli wykonawcy, a szpital sam pozbawił się możliwości kontroli wydatkowanych pieniędzy. A chyba nie o to chodzi, aby wykonawca samodzielnie określał, ile pieniędzy otrzyma od szpitala.

Czynności sprawdzające w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Kościerzynie.

Do sprawy wrócimy.

Anna Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    frugo - niezalogowany 2016-07-05 19:12:49

    Tereferekuku a czytać ze zrozumieniem Cię nauczyli? Raz jeszcze przeczytaj tekst i powiedz, w którym miejscu napisali, ze w Koscierzynie tylko jedns stacją jest? Swoją drogą specyfikacja przetargu śmierdzi na kilometr.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Predator - niezalogowany 2016-07-05 18:12:39

    "sholowoać" czy "zholować" ? Masakra.....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tereferekuku - niezalogowany 2016-07-05 12:53:20

    Standardowy tekst tego portalu. Mijanie się z prawdą. Od kiedy w Kościerzynie jest tylko jeden warsztat ze stacją diagnostyczną?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości