W 5. rocznicę katastrofy smoleńskiej kościerscy samorządowcy złożyli kwiaty pod obeliskiem upamiętniającym ofiary tragedii oraz uczestniczyli w uroczystości zamontowania szkatułek z ziemią smoleńską oraz kawałkiem tupolewa. Tym ostatnim zajmie się Naczelna Prokuratura Wojskowa, która sprawdzi, czy fragment prezydenckiego wraku nie jest istotnym materiałem dowodowym w śledztwie.
Nie milkną echa piątkowej uroczystości, którą w Kościerzynie zorganizowano z okazji 5. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Obchody te miały być wyjątkowe, bo przy pamiątkowej tablicy upamiętniającej ofiary tragedii zamontowano szkatułki z ziemią smoleńską i kawałkiem prezydenckiego tupolewa, które mieszkańcy Kościerzyny przywieźli z Rosji z ubiegłorocznej wycieczki.
Wiadomość o fragmencie prezydenckiego tupolewa w Kościerzynie szybko obiegła kraj. Informacja nie umknęła też śledczym, którzy zapowiedzieli, że przyjrzą się szczątkom wraku.
- Sprawdzimy pochodzenie tego przedmiotu oraz określimy jego charakter i wartość dowodową dla prowadzonego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej - powiedział dla Radia Gdańsk podpułkownik Janusz Wójcik z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Zszokowany tą informacją jest Kazimierz Maszk, który do Kościerzyny przywiózł smoleńską ziemię.
- Dla mnie jest to dziwne, śmieszne, a zarazem żenujące. Ten fragment metalu cztery lata leżał na tym miejscu i nikt się nim nie zajął. Teraz ma być z tego afera, że turysta go znalazł i przywiózł. Dla mnie jest to absurd. Już nie wpadajmy w skrajności - podkreślał w Radiu Gdańsk.
Do sprawy wrócimy.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze