Nowa siedziba Starostwa Powiatowego w Kościerzynie wraz ze wszystkimi jednostkami w jednym obiekcie, a wszystko po to, by interesanci nie musieli załatwiać swoich spraw w różnych rejonach miasta. Takie plany mają władze samorządowe powiatu kościerskiego. Choć perspektywa wybudowania nowej siedziby jest dość odległa, to może stać się przysłowiową kością niezgody z sąsiadami, czyli władzami miasta Kościerzyna.
Zabytkowy Budynek Starostwa Powiatowego w Kościerzynie zlokalizowany jest przy ul. 3-go Maja, jednak nie wszystkie sprawy załatwią w nim interesanci. Dlaczego? Dlatego, że niektóre jednostki i wydziały zlokalizowane są w innych rejonach Kościerzyny, czego przykładem może być chociażby Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Przypomnijmy, że przez wiele lat np. wydział komunikacji funkcjonował w obiekcie znajdującym się przy ul. Świętojańskiej. Niektóre pomieszczenia, w których przyjmowani są petenci, nie należą do największych. Ktokolwiek korzystał z pomocy Powiatowego Rzecznika Konsumentów, dokładnie wie, w jak małym lokalu działa ta ważna z punktu widzenia społecznego instytucja.
Problemy lokalowe z pewnością rozwiązałaby budowa zupełnie nowego obiektu, w którym znalazłyby się wszystkie jednostki działające w strukturach Starostwa Powiatowego. Jak się okazuje, takie plany ma właśnie Alicja Żurawska, starosta kościerski. Poinformowała o nich radnych podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Kościerskiego.
- Zanim uchylę rąbka tajemnicy, to chcę podkreślić, że te informacje są na bardzo wysokim poziomie ogółu i nie wiadomo, czy w ogóle dojdzie do tej sytuacji. Od kilku miesięcy trwają rozmowy na temat przejęcia na rzecz powiatu terenów po tartaku, przy Biedronce w kierunku stadionu. Oczywiście nie ma szczegółów i wycen, ale jest wola rozmowy. Chciałabym, aby ten obszar był wzięty w ramach planu, jako teren dla instytucji publicznych. Czas biegnie bardzo szybko i zaraz nam się kończy umowa dzierżawy budynku przy ul. 3-go Maja 9 A. Będzie to rok 2027. Dbamy o ten budynek, ale on nie jest nasz. Szukamy potencjalnych terenów na budowę Starostwa Powiatowego, może za kilka lub kilkanaście lat. Chcielibyśmy, żeby w taki sam sposób, jak to ma miejsce w dużych powiatach, wszystkie jednostki i wydziały były dostępne dla mieszkańców w jednym miejscu z dużym parkingiem. Dzisiaj, to co się dzieje przed naszą siedzibą, woła o pomstę do nieba. Nie mamy np. sal konferencyjnych, co pokazała chociażby pandemia. Chcielibyśmy pozyskać ciekawy obszar na terenie miasta Kościerzyna. Lasy Państwowe idą w kierunku znalezienia kupca terenu po tartaku – powiedziała starosta.
Jak się dowiedzieliśmy, przedstawiciele władz powiatu od kilku miesięcy prowadzą rozmowy z Lasami Państwowymi na temat przejęcia wspomnianego terenu. Wola prowadzenia dalszych dyskusji na ten temat jest, ale jak mówi Alicja Żurawska, o szczegółach będzie można mówić wówczas, gdy znajdą się konkretne środki finansowe na to przedsięwzięcie.
Jak się okazuje, sprawa budowy nowego obiektu, skądinąd, bardzo racjonalna, ma swoje drugie dno i może być przysłowiową kością niezgody władz powiatu z sąsiadami, czyli władzami miasta. A chodzi o miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dotyczący terenów, o których mówiła starosta. Potwierdziliśmy to w dwóch źródłach.
- Burmistrz także był zainteresowany tym, aby miasto przejęło teren po tartaku. Z tego co wiem, takie rozmowy z Lasami Państwowymi były prowadzone. O tym, że powiat ma plany budowy nowego starostwa, wypłynęły zdecydowanie wcześniej, niż miało to miejsce na sesji Rady Powiatu. Taka koncepcja mocno burmistrza zaskoczyła i nie ukrywam mocno zdenerwowała. Tym bardziej, że powiat nie zgodził się na to, by część tych terenów była przeznaczona na infrastrukturę, nazwijmy to rekreacyjną i sportową – powiedział nam lokalny polityk.Reklama
Takie informacje potwierdziła nam osoba z bliskiego otoczenia burmistrza.
- Na ten temat najlepiej rozmawiać z burmistrzem, ale sytuacja mocno się skomplikowała, bo miasto miało inne plany dotyczące miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Zachowanie władz powiatu, delikatnie rzecz ujmując, mocno zaskoczyło Michała Majewskiego – uważa nasz rozmówca.
Zapytaliśmy Michała Majewskiego o zaistniałą sytuację. Burmistrz był nieco powściągliwy w swojej wypowiedzi, ale nie ukrywał, że taka sytuacja jest daleka od idealnej współpracy pomiędzy samorządami.
- Mówimy w tym przypadku o terenach dość rozległych między sklepem chińskim, stadionem miejskim i za naszymi urzędami, czyli Starostwem Powiatowym i Urzędem Miasta. Co na nich powstanie jest dość daleką perspektywą, ale poprzez ustalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego chcieliśmy je przeznaczyć na szeroko rozumiane inwestycje związane ze sportem, bo np. w przyszłości mogłoby być tam przeniesione lodowisko. Władze powiatu chciały, aby w tym planie wpisać usługi publiczne i my zadeklarowaliśmy, że taki zapis będzie dotyczył jednej dużej działki, na której zmieściłby się budynek starostwa, ZUS-u oraz naszego urzędu wraz z parkingiem. Jednak w ramach procedury uzgodnień w ramach miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, zarząd powiatu nie zgodził się, aby w tym planie znalazły się tereny przeznaczone na sport i rekreację. I to w moim przekonaniu jest nieładne zachowanie. Jeżeli zgodzilibyśmy się na to, by cały obszar w miejscowym planie był przeznaczony pod usługi publiczne, to wówczas żadne inwestycje o charakterze sportowym nie wchodzą w grę, bo plan takich nie przewiduje. Decyzja władz powiatu nie jest przykładem dobrej współpracy. To pokaz siłowego rozwiązania – podsumował Michał Majewski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie wiem o jakim "sklepie chińskim" mówi burmistrz. Nie ma takiego sklepu w Kościerzynie. Jest koło Biedronki Market chiński, ale to jest sklep wietnamski, założony jak wszystkie tego typu placówki w Europie, przez wywiad wietnamski. Sklepy te to jedno ze źródeł dochodu dla prowadzenia tajnych operacji przez tenże wywiad na terenie Europy. Kto tam występuje jako podmiot, właściciel, osoba prowadząca, to jest oszustwo, tylko nie wiedzieć czemu władze polskie nic z tym nie robią. A działalność wywiadu wietnamskiego w Europie prowadzona jest ze sporym rozmachem. Niedwano agenci tego wywiadu w biały dzień prowadzili operację w Berlinie, w ramach której porwali do Wietnamu, swojego "niewygodnego" obywatela. Ale Niemcy i Unia bardziej zainteresowane są "praworządnością" w Polsce.
Nie wiem o jakim "sklepie chińskim" mówi burmistrz. Nie ma takiego sklepu w Kościerzynie. Jest koło Biedronki Market chiński, ale to jest sklep wietnamski, założony jak wszystkie tego typu placówki w Europie, przez wywiad wietnamski. Sklepy te to jedno ze źródeł dochodu dla prowadzenia tajnych operacji przez tenże wywiad na terenie Europy. Kto tam występuje jako podmiot, właściciel, osoba prowadząca, to jest oszustwo, tylko nie wiedzieć czemu władze polskie nic z tym nie robią. A działalność wywiadu wietnamskiego w Europie prowadzona jest ze sporym rozmachem. Niedwano agenci tego wywiadu w biały dzień prowadzili operację w Berlinie, w ramach której porwali do Wietnamu, swojego "niewygodnego" obywatela. Ale Niemcy i Unia bardziej zainteresowane są "praworządnością" w Polsce.