Reklama

Ani urząd ani prokuratura nie dopatrzyli się złamania prawa przez starostę

Urząd Marszałkowski przelanie środków z dotacji unijnej w ramach projektu "Moja Firma w Sercu Kaszub" na konto podstawowe starostwa potraktował jako uchybienie, prokuratura zaś nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w działaniu starosty. Oznacza to, że powiat nie będzie musiał zwracać dotacji, a kierownictwo placówki nie zostanie pociągnięte do odpowiedzialności karnej.

Przypomnijmy, że nieprawidłowości w powiecie kościerskim związane z realizacją unijnego projektu "Moja Firma w Sercu Kaszub" wyszły na jaw pod koniec marca br. Wówczas na ręce przewodniczącego rady trafiła skarga na bezczynność starosty kościerskiego. Naczelnik Wydziału Rozwoju Katarzyna Cichosz zarzucała w niej swojemu przełożonemu wykorzystanie środków unijnych niezgodnie z przeznaczeniem. Środki na jego realizację z konta transferowego trafiły na podstawowy rachunek urzędu, choć powinny zostać przelane na konto do obsługi projektu.

Starostwo po pięciu dniach zwróciło pieniądze w wysokości 200.000 zł i wszystkie płatności dotyczące projektu miały zostać wykonane w terminie. Poświadczyć nieprawdę starosta miał z kolei w oświadczeniu o niedokonaniu wypłat z konta do obsługi projektu niezwiązanych z realizowanym projekcie.

W związku z tymi doniesieniami Urząd Marszałkowski w Gdańsku przeprowadził kontrolę, by ocenić, czy unijne środki zostały wykorzystane zgodnie z umową. Dwoje radnych Dariusz Janta i Lucyna Przewodowska złożyli zaś do kościerskiej prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przez starostę przestępstwa w tym zakresie.

Urząd Marszałkowski w decyzji pokontrolnej przyznał, że środki nie powinny być przelane z konta projektu na rachunek starostwa powiatowego, ale uznał to jedynie za uchybienie. Powiat nie będzie musiał więc zwracać pieniędzy.

Kościerscy śledczy z kolei z uwagi na zapewnienie obiektywizmu w tym postępowaniu postanowili wyłączyć się z prowadzenia dochodzenia i przekazali akta do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku celem wyznaczenie innej jednostki do wyjaśnienia sprawy.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Gdańsk - Śródmieście, która ostatecznie odmówiła wszczęcia postępowania przygotowawczego w tej sprawie.

- Prokurator prowadzący sprawę nie dopatrzył się znamion popełnienia przestępstwa. Gdyby takie podejrzenie zachodziło, wówczas bylibyśmy zobligowani do wszczęcia postępowania przygotowawczego w tej sprawie - informuje Renata Klonowska, Prokurator Rejonowy Prokuratury Gdańsk - Śródmieście.

W związku z powyższym starosta oczekuje przeprosin od osób, które go publicznie pomawiały i oskarżały.

Tymczasem śledczy ze Starogardu Gdańskiego nadal prowadzą postępowanie, które zostało zainicjowane przez starostę kościerskiego w sprawie byłej naczelnik wydziału rozwoju. Przypomnijmy, że starosta stawia byłej naczelnik aż siedem zarzutów, które głównie dotyczą złamania podstawowych obowiązków pracowniczych. Wśród nich m.in. przywłaszczenie mienia (służbowego komputera), uzyskania danych, do których nie powinna mieć dostępu, czy pomówienie.

Anna Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości