Do zdarzenia miało dojść w nocy z niedzieli na poniedziałek. 15-letni podopieczny Domu Dziecka w Kościerzynie miał zakraść się do pokoju 13-letniej koleżanki, a następnie przemocą zmuszać ją do stosunku płciowego. Sprawą zajęła się kościerska prokuratura. Teraz przejmie ją Sąd Rodzinny w Kościerzynie.
W poniedziałek 13-letnia podopieczna Domu Dziecka w Kościerzynie poinformowała w szkole swoją nauczycielkę o zdarzeniu, do którego miało dojść w nocy z 27 na 28 października. Nauczycielka natychmiast przekazała te informację policji.
- Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Początkowo w kierunku podejrzenia doprowadzenia przemocą małoletniej, 13-letniej podopiecznej Domu Dziecka do obcowania płciowego przez 15-latka, również wychowanka tej instytucji. Tak brzmiała pierwsza wersja wydarzeń, jakie opisała pokrzywdzona. Została ona przesłuchana przed sądem, gdzie opisała, jakich czynności wobec niej miał dopuścić się 15-letni chłopiec - podaje prokurator Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
W sprawie wykonano odpowiednie czynności. Czyn, jakiego miał dopuścić się 15-latek wobec 13-latki zakwalifikowano jako inną czynność seksualną.
- Dziś sprawa zostanie przekazana do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Kościerzynie, gdyż ewentualny sprawca jest osobą nieletnią - dodaje prokurator Grażyna Wawryniuk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Znowu bzdury. Strach wyjść na ulicę, bo jakis maszkaron którego mijamy na mieście, poleci na policję, żesmy go molestowali. Nawet dzieci się nauczyły.
Czy ta placówka jeszcze jest Domem Dziecka, w pełnym tego słowa rozumieniu, czy jest to miejsce przechowywania dzieci, których rodzice nie potrafią ich wychowywać, też w pełnym tego słowa rozumieniu? Czy dziś nie jest to placówka, w której przebywają głównie dzieci zdemoralizowane, wymagające zwyczajnie pobytu w placówkach wychowawczych, często o ograniczonej swobodzie działania?
Jeżeli to prawda to ja się pytam gdzie był opiekun tej nocy??? Kawki zachciało się pić z jakimś innym pracownikiem? Tam to norma... Patologia zaczęła się już od bardzo dawna kiedy tam dzieci zaczęły już współżyc i robić potomstwa a oni jak gdyby nic przemykali na wszystko oko.
Brak słów...
Szkoda tylko że po wyjściu z placówki zero wsparcia od Was dostałam!
Niewłaściwa polityka kadrowa, spowodowała najpierw masowe zwolnienia, a później zatrudnianie ludzi z łapanki. Tam już niewiele osób chce pracować. Może coś jednak nie tak z Dyrekcję tej placówki. Niedostateczny nadzór lub zwyczajnie brak panowania nad personelem (chciałoby się powiedzieć brak kompetencji).
Opiekun na zmianie nie chodzi od pokoju do pokoju ani nie siedzi na dachu sprawdzając czy nie wyłażą przez okna.
Znowu bzdury. Strach wyjść na ulicę, bo jakis maszkaron którego mijamy na mieście, poleci na policję, żesmy go molestowali. Nawet dzieci się nauczyły.
Czy ta placówka jeszcze jest Domem Dziecka, w pełnym tego słowa rozumieniu, czy jest to miejsce przechowywania dzieci, których rodzice nie potrafią ich wychowywać, też w pełnym tego słowa rozumieniu? Czy dziś nie jest to placówka, w której przebywają głównie dzieci zdemoralizowane, wymagające zwyczajnie pobytu w placówkach wychowawczych, często o ograniczonej swobodzie działania?
Jeżeli to prawda to ja się pytam gdzie był opiekun tej nocy??? Kawki zachciało się pić z jakimś innym pracownikiem? Tam to norma... Patologia zaczęła się już od bardzo dawna kiedy tam dzieci zaczęły już współżyc i robić potomstwa a oni jak gdyby nic przemykali na wszystko oko.