Reklama

Sąd uniewinnił Zbigniewa Krzywosińskiego. Oskarżyciel wnosił o karę 2.000 zł grzywny

Zbigniew Krzywosiński, były dyrektor kościerskiego szpitala został uniewinniony od zarzucanego mu czynu - wypłaty niepełnych wynagrodzeń pracownikom placówki w kwietniu ubiegłego roku. Sąd uznał, że choć niewypłacenie świadczeń jest oczywiste, to istniała przyczyna, która należycie usprawiedliwiała takie działanie.

We wtorek przed kościerskim sądem odbyła się druga i ostatnia rozprawa w sprawie niewypłacenia w kwietniu 2013 roku pełnych wynagrodzeń 984 pracownikom szpitala w Kościerzynie. O niewywiązanie się z obowiązków pracodawcy obwiniono byłego dyrektora placówki Zbigniewa Krzywosińskiego, który na początku kwietnia podjął decyzję o wypłacie jedynie 70 proc. należnych świadczeń.

Podczas wtorkowej rozprawy sędzie przesłuchała dwóch kolejnych świadków, główną księgową szpitala oraz kierownik działu kadr i płac. Po złożeniu zeznań nadszedł czas na mowy końcowe.

Oskarżyciel Państwowej Inspekcji Pracy wnioskowała o ukaranie obwinionego karą grzywny w wysokości 2.000 zł. Jak podkreślała, były dyrektor miał bowiem realną możliwość wypłacenia pełnych wynagrodzeń pracownikom.

- Jak ujawnił przewód sądowy pan Krzywosiński miał realną możliwość dokonania wypłaty wynagrodzeń w terminie. Za takim stwierdzeniem przemawia to, że decyzję o wypłacie 70 proc. wynagrodzenia podjął 5 kwietnia, w momencie, kiedy żadna ze służb naliczająca wynagrodzenia za pracę nie była w stanie określić jej rzeczywistej wysokości. Ponadto 25 marca uruchomiono wypłaty z tytułu kontraktów. Jest to to wypłata, która nie jest usankcjonowana żadnym przepisem. 10 kwietnia po odliczeniu kosztów wypłaty na koncie pozostawało1,4 mln zł. 12 kwietnia wpłynęła kolejna transza z NFZ na wysokość 2,6 mln zł, więc pan Krzywosiński miał realną możliwość wypłaty wynagrodzeń w terminie. Dlatego wnoszę o ukaranie obwinionego karą grzywny w wysokości 2.000 zł - mówiła oskarżyciel z PIP-u.

Sam obwiniony, od początku procesu nie kwestionował faktu, że wypłacił pracownikom jedynie 70 proc. należnych świadczeń. Jednocześnie podkreślał, że decyzja taka została podjęta w niepewnej sytuacji finansowej szpitala i w obliczu zagrożenia zamrożenia wszystkich środków placówki, co wiązałoby się z paraliżem lecznicy i niebezpieczeństwem dla pacjentów.

- Po roku od tego zdarzenia możemy spokojnie sobie o tym mówić. Rok temu było to jednak apogeum negatywnej sytuacji w szpitalu. Dla mnie jako menadżera najważniejsze było to, żeby zapewnić bezpieczeństwo chorym, możliwość leczenia. Jako pracodawca miałem także na względzie wypełnienie obowiązku pracodawcy. Bezpieczeństwo pacjentów było dla mnie jednak najważniejsze. Przejęty szpital 6 lutego przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy - mówił Zbigniew Krzywosiński.

- Zarządzam szpitalami od 1990 roku i wiem, że taki szpital jak ten potrzebuje rezerwę około pół miliona złotych miesięcznie, by móc w miarę bezpiecznie funkcjonować. Z mojego punktu widzenia robiłem wszystko, by wywiązać się ze swoich obowiązków. Gdybym dziś był w analogicznej sytuacji, jaka była wtedy, jako lekarz i menadżer postąpiłbym tak samo. Gdybym jeszcze raz miał wybierać czy zapewnić bezpieczeństwo chorym, czy narazić się na jakieś sankcje związane z opóźnieniem, to wybrałbym bezpieczeństwo pacjentów - podsumował były dyrektor szpitala.

Po zapoznaniu się materiałem dowodowym i przesłuchaniu świadków sąd uniewinnił obwinionego Zbigniewa Krzywosińskiego od zarzucanych mu czynów.

- Decyzja nie była łatwa. Oczywiste było to, że nie doszło do wypłaty wynagrodzeń i jest to podstawowe ustalenie w sprawie(...). Uwzględniając kondycję finansową szpitala, funkcję jaką pełni trzeba uznać, że w tej sprawie istniała przyczyna, która należycie usprawiedliwia niewypłacenie w całości wynagrodzeń, czyli konieczność zapewnienia dalszego działania bieżącemu szpitala, bezpieczeństwa pacjentom i osobom mieszkającym na terenie powiatu kościerskiego, aby mogły korzystać z opieki szpitala - uzasadniała wyrok sędzia Anna Grochal.

Z wyroku uniewinniającego zadowolony jest były dyrektor szpitala.

- Trudno nie być zadowolonym. Zawsze istnieje nutka niepewności, czy sąd podzieli argumenty. Bardzo się cieszę, że sąd podzielił prawidłową hierarchię wartości jaka została uwzględniona w kwietniu ubiegłego roku, a mianowicie, że najważniejszą rzeczą jest bezpieczeństwo chorych, czyli tą samą wartość, jaką ja podejmując decyzję, wyznawałem - przyznał tuż po ogłoszeniu wyroku Zbigniew Krzywosiński.

Wyrok jest nieprawomocny. Stronom służy odwołanie się od niego do sądu wyższej instancji.

Anna Lehmann
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości