We wtorek ruszył proces byłego dyrektora kościerskiego szpitala, który został obwiniony o to, że w kwietniu 2013 roku nie wypłacił pełnych wynagrodzeń pracownikom placówki na łączną kwotę ponad 622 tys. zł. Choć były szef szpitala przyznaje się do zarzucanych mu czynów, nie czuje się winny. Winą za tę sytuację obarcza w głównej mierze swoich poprzedników, którzy doprowadzili do katastrofalnej sytuacji finansowej szpitala.
Podczas pierwszej rozprawy przesłuchany został Zbigniew Krzywosiński, który złożył obszerne wyjaśnienia.
Jak tłumaczył obwiniony, zaistniała sytuacja miała miejsce, gdy stanowisko dyrektora szpitala pełnił dopiero przez pierwsze dwa miesiące. Funkcję objął 6 lutego 2013 roku, zastępując Małgorzatę Bartoszewską - Dogan, która, jak mówił Zbigniew Krzywosiński, po zapoznaniu się z beznadziejną sytuacją kościerskiego szpitala podała się do dymisji zaledwie po 10 dniach sprawowania funkcji. On z kolei decyzję o przyjęciu stanowiska musiał podjąć w ciągu niespełna dwóch godzin.
- W ciągu pierwszych dni przekonałem się, że sytuacja placówki była o wiele gorsza niż wynikało to z dokumentów sprawozdawczych przedstawionych właścicielowi szpitala. Co najmniej już na jesieni 2012 roku brakowało środków na wydatki bieżące, a co za tym idzie także na wynagrodzenia. Zarząd nie chcąc dopuścić do załamania finansów, w tym także niewypłacania wynagrodzeń ratował się "chwilówkami". Zaciągał pożyczki na paskarskich warunkach w parabanku i pod rygorem wręcz lichwiarskiego oprocentowania, gdyby raty nie były spłacane w terminie. W ten sposób udawało się jeszcze tę sytuację przeciągać z miesiąca na miesiąc, pogarszając ogólną sytuację szpitala - wyjaśniał Zbigniew Krzywosiński.
Jak dodawał, na tę sytuacje nałożyły się także informacje medialne o planowanym przekształceniu szpitala w spółkę prawa handlowego, które początkowo wydawałoby się, że nie miały większego znaczenia.
- Cały problem polegał na tym, że odkryłem coś o czym nikt nie wiedział. Wiele umów zawartych z bankami zawierały klauzulę, że w przypadku przedsięwzięcia informacji, mogła to być nawet plotka, o planowanych przekształceniach, dawało prawo tym bankom postawienie wszystkich wierzytelności, zobowiązań w stan natychmiastowej wykonalności. O tym, że nie były to zapisy gołosłowne przekonaliśmy się trochę później, w maju, kiedy bank postawił nam w stan natychmiastowej wykonalności ponad 3 mln zł. Zablokował nam konta i pozbawił nas kwoty 3 mln zł, dosłownie z dnia na dzień - mówił obwiniony.
Już w lutym, jak wyjaśniał były dyrektor szpitala, rozpętała się panika wśród wierzycieli szpitala wynikająca z informacji, że finansom placówki grozi katastrofa, pełna niewypłacalność.
- Z uwagi, że głównie naszymi wierzycielami są firmy komercyjne, zaczął się wyścig na prawomocne decyzje związane z wezwaniami do zapłaty, komornicze, windykacje itd. Firmy chciały ratować to, co się dało jeszcze uratować. Ponieważ nowy zarząd nie został postawiony przez marszałka na tym stanowisku, by kibicować upadkowi szpitala, ale aby temu zapobiec, zostały podjęte decyzje najbardziej korzystne dla szpitala m.in. podjąłem decyzję, że nie będziemy zaciągać pożyczek na paskarskich warunkach, bo trzeba było skończyć z tym chocholim tańcem - podkreślał Zbigniew Krzywosiński.
W tamtym czasie płatności z NFZ do szpitala wpływały jedynie raz w miesiącu. Jak mówił Zbigniew Krzywosiński, placówka potrzebowała pieniędzy częściej, by utrzymać działalność szpitala na poziomie gwarantującym przede wszystkim bezpieczeństwo.
W marcu dyrektor wystąpił więc z wnioskiem do NFZ o częstsze płatności. Po zgodzie Narodowego funduszu Zdrowia, wysłano też pismo, w którym stwierdzono, że optymalnym terminem najbliższej płatności byłby dzień 12 kwietnia, a więc dwa dni po terminie wypłat wynagrodzeń.
Sędzia zwróciła się z zapytaniem do byłego dyrektora, dlaczego wybrano właśnie taki termin płatności. Zbigniew Krzywosiński przekonywał, że zgodnie z obowiązującymi procedurami, szybszy przelew z NFZ byłby nierealny.
Ponadto, jak wyjaśniał, szpital posiada tak skonstruowany system informatyczny, w tym finansowo - płacowo, że operacje finansowe można dokonywać jedynie wtedy, gdy idzie sto procent płatności. 5 kwietnia, gdy sytuacja finansowa nie pozwalała na wypłatę całości wynagrodzeń, były dyrektor podjął decyzję o wypłacie 70 proc. należności wszystkim pracownikom. Po tej decyzji i uruchomieniu "ręcznej" operacji naliczania wynagrodzeń, jak deklarował obwiniony, nie byłoby już możliwe wypłacenie w terminie pełnych pensji. Decyzja zaś o niepełnym wynagrodzeniu była podjęta po wcześniejszych rozmowach ze związkami zawodowymi.
Do materiałów dowodowych obrońcy dołączyli także wydruki kont bankowych. Jeden z nich wskazywał, że na dzień 31 marca 2013 roku na rachunku znajdował się debet do wykorzystania w wysokości ok. 2,5 mln zł. Zarówno dyrektor szpitala, jak i dyrektor ds. ekonomiczno-finansowych placówki w tamtym czasie, która została przesłuchana w charakterze świadka, nie potrafili odnieść się do kwoty w tym dokumencie i odpowiedź na pytanie sędzi, czy nie można byłoby skorzystać z tej kwoty przygotowując wynagrodzenia.
Obrońca oświadczyła, że okazany świadkowi dokument jest niepodpisany i świadek nie będzie wypowiadał się na temat czyjejś ręcznie wykonanej notatki.
Na to oświadczenie zareagowała sędzia.
- Podważa pani wiarygodność dokumentów, które sama pani złożyła do akt. Proszę, by wszystkie dokumenty przez obronę zostały złożone w takiej formie, która nie będzie podważana przez obronę. Nie rozumiem dlaczego obrona składa do akt dokumenty, których wartość dowodową następnie sama podważa - zauważyła sędzia.
Prowadząca sprawę sędzia zobowiązała także obronę do uzupełnienia materiału dowodowego. Po przesłuchaniu Zbigniewa Krzywosińskiego oraz dwóch świadków, ówczesnych dyrektorów ds. ekonomiczno - finansowych i administracyjno - eksploatacyjnych pierwsza rozprawa została zakończona. Kolejną zaplanowano na 22 kwietnia. Wówczas sąd przesłucha kolejnych świadków.
Byłemu dyrektorowi grozi kara grzywny do 30 tys. zł.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze