Jesienią 1943 w Dziemianach rozpoczęła się budowa obozu, który był podobozem KL Stutthof. Przebywali w nim więźniowie z Włoch, Anglii, Holandii i Polski. Trafiła tam również duża grupa kobiet narodowości żydowskiej. Więźniów ewakuowano na początku 1945 roku. Części z nich udało się przeżyć i doczekać końca wojny. W połowie lutego wywieziono ciężarówkami z obozu w Dziemianach ponad 80 kobiet, które zostały rozstrzelane w miejscowości Leśno – Wybudowanie w powiecie chojnickim.
Dziemiany – to gmina, która do wielu lat cieszy się ogromnym zainteresowaniem turystów, którzy przybywają tutaj z różnych zakątków Polski, a nawet spoza jej granic. Nic dziwnego, ponieważ bliskość jezior, przepięknych lasów, a także dobra komunikacja z Trójmiastem, powodują, że jest to teren wymarzony na wypoczynek. Jednak spośród wspomnianych turystów, a pewnie i mieszkańców naszego regionu, niewielu wie i zdaje sobie sprawę, że 80 lat temu ta kaszubska miejscowość była miejscem ludzkich dramatów, głównie kobiet narodowości żydowskiej, których machina nazistowskiego państwa wzięła w swoje zbrodnicze tryby.
Obóz jako część poligonu
Jesienią 1943 roku w Dziemianach został założony obóz pracy nazywany SS-Lager Sophienwalde, który był podobozem KL Stutthof. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w czasie II wojny światowej w powiecie kościerskim działały dwa obozy pracy – w Zdrojach (1940-1942) oraz Lipuszu (1943-44). Z kolei w Dziemianach utworzono jedyny podobóz KL Stutthof, a jego lokalizacja nie była przypadkowa, ponieważ w niedaleko położonych Brusach (powiat chojnicki) znajdowała się siedziba dyrekcji budowy poligonu wojskowego, który obejmował część powiatu chojnickiego oraz kościerskiego.
W połowie 1943 roku rozpoczęły się prace nad uruchomieniem filii obozu Stutthof. Miał być przeznaczony przede wszystkim dla kobiet narodowości żydowskiej. Z kolei więźniowie, którzy trafiali do Dziemian mieli być wykorzystywani do budowy wspomnianego poligonu. Wśród nich znalazły się nie tylko kobiety narodowości żydowskiej, które trafiły tutaj z KL Stutthof, ale również przebywali tam mężczyźni z Warszawy, których przywieziono po upadku Powstania Warszawskiego oraz więźniowie alianccy narodowości holenderskiej, włoskiej oraz angielskiej.
Jak zaznacza w swojej publikacji „Obóz pracy SS-Lager Sophienwalde i obóz dla kobiet żydowskich Aussenarbeitslager Bruss” dr hab. Monika Tomkiewicz z Biura Badań Historycznych Instytutu Pamięci Narodowej, do pracy wykorzystywano również ludność z Dziemian, która zadeklarowała podpisanie III grupy listy narodowej i nie została wysiedlona. Zdaniem autorki, szacuje się, że łączna liczba pracujących na poligonie w Dziemianach wynosiła około 15 tysięcy ludzi.
Jak żyli więźniowie obozu w Dziemianach
Osoby, które trafiły do obozu w Dziemianach najczęściej były wykorzystywane do niezwykle ciężkich prac fizycznych takich jak budowa koszarów wojskowych, a także wynajmowano ich do prac na roli w gospodarstwach należących do Niemców. Pracowali m.in. w tartakach.
W najgorszej sytuacji znajdowały się kobiety żydowskie, które w efekcie pracy ponad ludzkie siły, umierały. Także warunki obozowe, w jakich przyszło im żyć, urągały ludzkiej godności. Najlepiej świadczy o tym fakt, że przebywały w bardzo niskich budynkach, które nazywano – psimi budami. Były one zlokalizowane w bezpośredniej bliskości Jeziora Rzuno.
W innych warunkach przebywali mężczyźni, którzy byli umieszczani w większych barakach, a każdy z więźniów miał do swojej dyspozycji łóżko. Zimą pomieszczenie było ogrzewane przy pomocy piecyka.
O wyjątkowo złym traktowaniu Żydówek świadczy również to, że na terenie obozu w Dziemianach funkcjonowały dwie kuchnie. Jak się można domyślać – jedna była przeznaczona dla nich właśnie, natomiast druga – dla pozostałych więźniów. Mimo, że ci ostatni otrzymywali nieco lepsze jedzenie, to w żadnym stopniu nie zaspokajało ono kalorycznego zapotrzebowania. Najczęściej serwowano im na obiad zupę z brukwi lub kapusty kiszonej, natomiast na śniadanie i kolację „raczono” ich kawałkiem chleba, kawą lub herbatą z pokrzyw.
Czy więźniowie w Dziemianach byli poddawani eksperymentom?
Jak dokładnie wiemy z historii II wojny światowej, w niemieckich obozach koncentracyjnych zlokalizowanych w różnych krajach Europy, ważną rolę odgrywał personel medyczny, który m.in. na zlecenie niemieckiej armii przeprowadzał eksperymenty medyczne na więźniach. Z relacji osób, które tego doświadczyły lub były naocznymi świadkami takich działań, jednoznacznie wynika, iż były one prowadzone na „ludzkim, żywym organizmie” bez zastosowania np. jakiegokolwiek znieczulenia itp. Lekarze, którzy dokonywali tych bestialskich czynów, nazywani byli diabłami w ludzkiej skórze, czego przykładem może być chociażby dr Josef Mengele z KL Auschwitz Birkenau.
Czy takie diaboliczne sceny rozgrywały się w obozie w Dziemianach? Jak zaznaczają eksperci i znawcy tematu, trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wiadomo, że pod koniec 1943 roku do obozu w Dziemianach przetransportowano około 30 młodych chłopaków wieku 15-17 lat, którzy trafili tutaj z obozu przesiedleńczego w Potulicach. Jak zauważa w cytowanej wcześniej publikacji dr hab. Monika Tomkiewicz, niezbyt często byli wykorzystywani do pracy. Dalej autorka pisze:
„Na terenie SS-Lager Sophienwalde nie było szpitala. Znajdowała się tam jedynie niewielka izba chorych zarządzana przez niemiecką lekarkę. Z zeznań wielu świadków wynika, iż kilkakrotnie do obozu przybywały grupy niemieckich lekarzy, którzy odbywali długie narady. Kilka dni wcześniej wspomniani chłopcy, jak się później okazało, przeznaczeni do specjalnych badań, otrzymywali lepsze wyżywienie, a w dniu, w którym odbywały się wizyty, nie szli do pracy. Istniało przypuszczenie, że młodzież ta poddawana była eksperymentalnym zabiegom medycznym polegającym na dokonywaniu iniekcji, wszczepień bliżej nie ustalonych substancji w okolice rdzenia kręgowego poniżej pasa, klatki piersiowej i rąk, co wywoływało u nich stany chorobowe w postaci obrzęków, zmiany koloru skóry kończyn, reakcji bólowych lub też wysokiej gorączki. Lekarze dokonujący szczepień zapewniali chłopców, iż są to szczepionki, które mają ich uchronić przed chorobami np. epidemią tyfusu”
Reklama
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że śledztwo w sprawie prowadzenia eksperymentów medycznych w Dziemianach zakończono w 2003 roku umorzeniem ze względu na brak danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa. W jego toku ustalono m.in. że nie nastąpił zgon z żadnego z chłopców.
Ewakuacja, likwidacja obozu i śmierć kobiet
Z początkiem 1945 roku było wiadomo, że III Rzesza chyli się ku upadkowi. Front wschodni był coraz bliżej Berlina, a i alianci coraz szybciej posuwali się w kierunku stolicy Niemiec. Jednak plany ewakuacji takich obiektów jak ten w Dziemianach, były opracowane już zdecydowanie wcześniej. Realnie nastąpiła ona w lutym 1945 roku. Jako pierwszych ewakuowano jeńców, później mieszkańców Warszawy, a następnie więźniów, którzy do Dziemian zostali przywiezieni z Potulic. Po drodze poszczególne grupy były rozdzielane i prowadzone w różnych kierunkach. Zdarzały się również przypadki, gdy Niemcy w ramach selekcji zabijali osoby chore lub wycieńczone marszem. Celem takich „rozwiązań” było wyeliminowanie tych ludzi, którzy spowalniali marsz.
W połowie lutego z Dziemian ewakuowano prawie 400 kobiet, które prowadzono w kierunku Lęborka. Po tygodniu maszerowania i pokonaniu ponad 80 kilometrowego odcinka, 347 kobiet dotarło do miejscowości Godętowo. Ta grupa została połączona z innymi więźniami filii Stutthofu, a następnie na początku marca została wyzwolona przez Rosjan.
W momencie ewakuacji w obozie w Dziemianach zostało ponad 80 kobiet. Mimo zapewnień komendanta W. Schulza ( został rozstrzelany przez Rosjan), że zostaną one w obozie, zostały ostatecznie wywiezione do miejscowości Leśno-Wybudowanie, gdzie zostały rozstrzelane.
Dodajmy na koniec, że w 2014 roku władze gminy Dziemiany odsłoniły pomnik upamiętniający więźniarki Sophienwalde. Natomiast dr hab. Monika Tomkiewicz napisała książkę zatytułowaną „Wybrane aspekty historii Dziemian (Sophienwalde) w latach II wojny światowej”. Autorka materiały do swojej publikacji zbierała m.in. w Archiwum Federalnym w Berlinie i Ludwigsburgu, Archiwum Wojskowym we Freiburgu oraz Archiwach Państwowych w Gdańsku i Bydgoszczy.
Autor przygotowując artykuł korzystał m.in. z publikacji dr Moniki Tomkiewicz „Wybrane aspekty historii Dziemian (Sophienwalde) w latach II wojny światowej”
Fot. Zdjęcia pochodzą ze zbiorów gminy Dziemiany oraz Muzeum Stutthof w Sztutowie
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze