„Uratowane od nieistnienia” – to tytuł nowej wystawy, którą można obejrzeć w Muzeum Kaszubskim Parku Etnograficznym we Wdzydzach. Dotyczy ona pojazdów konnych wyprodukowanych w XIX i XX wieku w jednej z najbardziej renomowanych fabryk na Pomorzu. Wystawa jest jednocześnie wyjątkową okazją do zapoznania się ze zmierzchem „epoki konia”.
Zorganizowanie tej wyjątkowej i niecodziennej wystawy było możliwe dzięki finansowemu wsparciu pozyskanemu przez muzeum z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Sportu w ramach programu „Wspieranie Działań Muzealnych”. Dzięki zdobytym pieniądzom udało się poddać konserwacji 8 pojazdów konnych z kolekcji 23 sztuk, które są własnością wdzydzkiej placówki. Jak informuje kustosz Sonia Klein-Wrońska, wszystkie pojazdy z kolekcji, która była tworzona przez wiele lat przez pierwszego dyrektora Benedykta Malinowskiego, pochodzą z terenu Pomorza. Ich powstanie datuje się na koniec XIX oraz początek XX wieku.
- Były kupowane w różnym stanie techniczno-wizualnym, jednak ze względów historyczno-artystycznych były i są warte uratowania i zachowania, ponieważ są to pojazdy z lokalnych warsztatów powoźniczych. Jak podkreśliła historyk sztuki, wieloletnia kustoszka Parowozowni Muzeum Zamku w Łańcucie, Teresa Fabijańska-Żurawska, cała kolekcja jest bardzo wartościowa, a ponadto jest to zbiór piękny, jednolity, ściśle regionalny i co najważniejsze, jedyny tak reprezentatywny i różnorodny na Pomorzu – informuje Sonia Klein-Wrońska, kustosz MKPE we Wdzydzach.
Reklama
Warto przypomnieć, że na przełomie XIX i XX wieku podróżowanie było przywilejem nielicznych, głównie zamożnych. Nic więc dziwnego, że zaprzęgi konne były komponowane ze specjalnie hodowanych koni oraz reprezentacyjnego pojazdu.
W przypadku muzeum we Wdzydzach do konserwacji wytypowano 8 obiektów, które były w bardzo złym stanie zachowania. W tym zbiorze znalazły się – sanie wyjazdowe o nadsaniu z plecionki, jadwagen – pomorska bryka myśliwska, dwukołowa polówka, sanie pomorskie wyjazdowe z koziołkiem tylnym (tzw. vis a vis), sanie wyjazdowe czteroosobowe z koziołkiem tylnym, dwie bryki pomorskie zwane Wolantami, bryczka wasągowa pomorska.
- Część pojazdów, o których mowa, związana jest z przeniesionym na teren muzeum dworem z Luzina oraz rodziną Żelewskich oraz Fabryką Pojazdów Konnych Stefana i Albina Przewoskich w Starogardzie Gdańskim. Istniała ona w latach 1885-1952 i była jednym z większych, a zarazem ważniejszych i znanych warsztatów regionalnych na obszarze ówczesnych Prus Królewskich. Zaopatrywały się w niej szczególnie polskie dwory szlacheckie oraz ziemiaństwo – dodaje Sonia Klein-Wrońska.
Kustosz MKPE we Wdzydzach podkreśla jednocześnie, że wspomniana fabryka w Starogardzie Gdańskim, nie odbiegała w niczym od podobnych, które działały np. w Warszawie, a także od słynnej wytwórni Bogajewiczów z Pniew. Przypomina też historię założycieli fabryki.
Stefan Przeworski, który zdał kołodziejski egzamin mistrzowski w 1885 roku, uzyskał tym samym prawo do założenia własnego warsztatu. Otworzył go w tym samym roku na ul. Kościuszki w Starogardzie Gdańskim. W krótkim czasie udało mu się kupić budynki i plac przy dzisiejszej uli. Sikorskiego. Wkrótce założony warsztat przekształcił w fabrykę, a sam stał się jednym z najlepszych kołodziejów w okolicy, co miało swoje przełożenie na liczbę zamówień.
Jak wyjaśnia Sonia Klein-Wrońska, syn Stefana Przeworskiego – Albin, w momencie przejęcia interesu był już doświadczonym fabrykantem. Praktykę i umiejętności zdobywał w firmie ojca oraz w fabryce R. Hartelta w Jaworznie, gdzie później pracował jako czeladnik. Wysłany przez ojca do Hamburga, ukończył tam Państwowe Technikum Powoźnicze, a następnie rozpoczął pracę w berlińskiej fabryce pojazdów R. Kulsteina. Gdy przed I wojną światową powrócił do rodzinnego miasta, zmodernizował przedsiębiorstwo ojca, rozbudowując warsztaty, wprowadził jednocześnie nowe maszyny, a także sam konstruował potrzebny w fabryce sprzęt i projektował pojazdy konne.
Postęp technologiczny, a także powojenny kryzys ekonomiczny zmusił Albina Przeworskiego do przeprowadzenia zmian w przedsiębiorstwie. Jak podkreśla Sonia Klein-Wrońska, zmierzch „epoki konia” spowodował, że w swojej fabryce zaczął produkować karoserie autobusowe, aczkolwiek nadal wykonywał pojazdy konne, jak również remontował stare. Niestety, taka działalność nie przynosiła już satysfakcjonujących dochodów firmie.
- Przeglądając opisy posiadanych przez muzeum pojazdów i typując te, które będą miały szczęście „pójść” do konserwacji, a jednocześnie znając miejsce, gdzie znajdowała się fabryka, uświadomiłam sobie, jak wiele ciekawych historii o szlachetnych, pełnych pasji ludziach, odchodzi bezpowrotnie w zapomnienie, ponieważ kończą się pewne epoki, a to konia, powoźnictwa i fabrykantów. Na szczęście pozostają muzea, które opowiadają historię tych ludzi. Mam jednocześnie nadzieję, że zakończona w tym roku konserwacja, będzie miała swój ciąg dalszy i za kilka lat udostępniona zostanie szerokiej publiczności cała wspaniała kolekcja 23 dostępnych w muzeum pojazdów. Tymczasem zapraszam do podziwiania tych uratowanych od nieistnienia, bo warto się przyjrzeć fragmentowi tej cennej i unikatowej kolekcji, która jest częścią dziedzictwa kulturowego Pomorza – podsumowuje Sonia Klein-Wrońska.
Reklama
Dodajmy na koniec, że wartość projektu, dzięki któremu można było przeprowadzić konserwację pojazdów wyniosła 118 tys. zł. Dofinansowanie z resortu kultury opiewało natomiast na kwotę 83 tys. zł.
Fot. Zdjęcia pochodzą ze zbiorów MKPE we Wdzydzach, natomiast fotografie ukazujące fabrykę Przeworskich pochodzą z publikacji - Fabijańska – Żurawska T., Wytwórnia pojazdów konnych Stefana i Albina Przewoskich w Starogardzie Gdańskim (1885–1952), Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, Rok XXVII, nr 3, 4, Warszawa 1989, PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze