Waldemar Bonkowski, były senator Prawa i Sprawiedliwości wziął udział w wiecu poparcia dla Victora Orbana, który odbywał się w Budapeszcie. Wypowiedział się nawet dla Agencji Reutersa. Jak donosi portal TVN.24 użył innego nazwiska – Henryk Trezecinski. Sam zainteresowany temu zaprzecza i podkreśla, że wypowiadał się jako Waldemar Bonkowski, bo swojego nazwiska się nie wstydzi.
O Waldemarze Bonkowskim, byłym senatorze Prawa i Sprawiedliwości jest znowu głośno w ogólnopolskich mediach. Wszystko za sprawą jego wyprawy do stolicy Węgier, gdzie odbywał się wiec poparcia dla szefa tamtejszego rządu – Victora Orbana. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że Bonkowski w wypowiedzi udzielonej Agencji Reutersa miał się przedstawić jako Henryk Henryk Trezecinski.
- Uważam Viktora Orbana, tak jak wielu Polaków, za wielkiego męża stanu. Możemy tylko zazdrościć Węgrom, że my nie mamy takiego męża stanu – powiedział Waldemar Bonkowski, ale nazwisko w materiale brzmi Henryk Trezecinski.Reklama
Zwróciła na to uwagę dziennikarka TVN 24 Justyna Zuber, której zdaniem mężczyzna wypowiadający się dla światowej agencji jest bardzo podobny do byłego polityka Prawa i Sprawiedliwości.
- Na górze pierwszego zdjęcia jest Henryk Trezecinski, który wypowiada się dla Reutersa, jako zwolennik Viktora Orbana z Polski. Na dole jest były senator PiS Waldemar Bonkowski skazany za znęcanie się nad psem ze szczególnym okrucieństwem. Czy to nie ta sama osoba?" – napisała dziennikarka redakcji TVN24 na platformie X.Reklama
Jak podaje portal TVN.24, Waldemar Bonkowski o swojej wizycie miał informować na swoim profilu w mediach społecznościowych. Jego dziennikarze skontaktowali się z Agencją Reutersa i zapytali o całą sprawę.
„Redakcja TVN24.pl zwróciła się z zapytaniem do Reutersa, czy w relacji agencji nie wkradł się błąd. Przedstawiciel agencji odpowiedział, że "jeden z klientów poinformował, że nazwisko rozmówcy jest błędne"."Natomiast nieprawdziwe dane zostały podane przez osobę, z którą prowadzona była rozmowa. Osoba ta to polski polityk skazany za znęcanie się nad zwierzętami i zwolniony z pełnionej funkcji. Zapewne, nie chcąc być zidentyfikowanym, podał nieprawdziwe imię i nazwisko" - napisano w odpowiedzi.
ReklamaAgencja Reutera w opisie nagrania z Węgier wprowadziła poprawkę. Obecnie widnieje tam podpis: "Zwolennik Orbana z Polska, Henryk Trezecinski zmienione na Waldemar Bonkowski. Nieprawidłowe nazwisko podane przez rozmówcę" – czytamy w portalu.
Skontaktowaliśmy się z Waldemarem Bonkowskim i poprosiliśmy o komentarz do całej sprawy. Stanowczo zaprzecza, że wypowiadał się dla Reutersa pod fałszywym nazwiskiem.
- Cała sprawa jest bardzo prosta. To przysłowiowy „czeski błąd”. Reuters przeprowadził dwa wywiady – ze mną oraz moim kolegą o nazwisku Trzeciński. Dla Anglika to trudne nazwisko do napisania i ostatecznie podpisano Henryk Trezecinski. To po pierwsze. Po drugie, reporterka popełniła błąd i umieściła nazwiska na odwrót. I to jest cała prawda. Ja już to wyjaśniałem, ale media takie jak Gazeta Wyborcza nie chcą tego słuchać. Ja się swojego nazwiska nie wstydzę. Przykładem jest haniebne oskarżenie mnie o zabicie psa, gdzie od razu powiedziałem mediom, że mogą używać mojego pełnego nazwiska i publikować wizerunek. To całe zamieszanie wpisuje się w kampanię wyborczą, bo Karol Nawrocki napisał książkę pod innym nazwiskiem i teraz mieszają do tego Bonkowskiego. A dlaczego te same media nie piszą o Michale Tusku, który występował jako Michał Bąk? Dodam jeszcze, że cały czas mnie wiążą z Prawem i Sprawiedliwością używając sformułowania – senator PiS. A ja przecież od wielu lat nie jestem członkiem partii, bo zostałem z niej usunięty. Wyrzucono mnie, bo zawsze mówiłem prawdę. Oczywiście krytykowałem przeciwników politycznych, ale wytykałem też błędy swoim. A to się nie podobało i zostałem persona non grata. Ja w odróżnieniu do innych „socjalnych” posłów, czy senatorów nie szedłem do polityki dla pieniędzy. Zawsze głosowałem zgodnie ze swoimi poglądami, a nie linią partyjną i to się nie podobało. I wszystko co robiłem i mówiłem, firmowałem swoim nazwiskiem i tak było również w Budapeszcie – powiedział nam Waldemar Bonkowski.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze