Kaszubi nie raz musieli walczyć o własną tożsamość. W latach 1906-1907, gdy ziemia kaszubska należała do prowincji Prusy Zachodnie i była w rękach Niemców. Zarówno dzieci, jak i dorośli, starali się walczyć z okupantem. Jedną z form buntu były strajki szkolne, gdzie walczono o używanie języka polskiego podczas lekcji religii.
O strajkach szkolnych na Kaszubach, które odbywały się w latach 1906-1907 nie mówi się zbyt dużo. Niemniej, są one bardzo ważną częścią historii naszego regionu. Choć prawie nie funkcjonują w polskiej, zbiorowej świadomości historycznej, to są ważne dla poczucia kaszubskiej tożsamości.
Dzieci rozpoczynały lekcję religii używając pozdrowienia „niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, a następnie odmawiały modlitwę „Ojcze Nasz” w języku polskim. Pomimo tego, że nauczyciel prowadził zajęcia po niemiecku, one odpowiadały na jego pytania w języku ojczystym lub wcale.
Według źródeł, w byłym powiecie kościerskim (granice obowiązujące w latach 1906-1907) strajk szkolny miał miejsce w 27 szkołach. Odbywały się one w miejscowościach: Cieciorka, Cis, Chwarzno, Garczyn, Jaroszewy, Juszki, Kalisz, Konarzyny, Korne, Lipusz, Niedamowo, Pałubin, Piechowice, Pleszewo, Rotembark, Schodno, Skarszewy, Skorzewo, Spon, Stara Kiszewa, Śluza, Szczodrowo, Trzebuń, Trzepowo, Wąglikowice, Wygonin i Wysin.
Strajki rozpoczęły się w pierwszej połowie października 1906 roku w Szczodrowie, jednak trwał on zaledwie do początku listopada. W innych miejscach w tym czasie zaczęły nasilać się akcje buntownicze. W Cisie do strajku przystąpiło 100 proc. uczniów, lecz udało się go utrzymać tylko przez dwa tygodnie z powodu prowadzonych represji. Zagrożono bowiem ojcom, że zostaną wyrzuceni z pracy przy wyrębie drzew.
Jak czytamy w publikacji Lidii Burzyńskiej-Wentland, najdłużej walkę o język polski na lekcjach religii podtrzymywali uczniowie z Pałubina (9 października 1906 – 31 maja 1907 r.), Konarzyn (9 listopada 1906 – 4 marca 1907 r.), Skorzewa (początek listopada – 7 marca 1907 r.) oraz z Pleszewa ( listopad 1906 – kwiecień 1907 r.).
Ponadto strajki odbywały się również w Karsinie, Osowie, Wielu, Przytarni oraz we Wdzydzach, jednak wtedy te miejscowości należały do powiatu chojnickiego. W większości z nich został on szybko stłumiony pod groźbą kar. Uczniowie z Wiela nie poddali się jednak i finalnie odpowiadali w języku polskim przez trzy miesiące.
Obowiązujące sankcje były zależne od szkoły, w której strajkowano. Najczęściej występującą karą były długie godziny aresztu szkolnego, podczas którego dzieci odrabiały lekcje matematyki. Ponadto na rodziców uczniów buntujących się były nakładane kary pieniężne czy nowe podatki. Często zostawali również wyrzucani z pracy.
Jak pisze autorka, w powiecie kościerskim strajki były tłumione szybko, a nauczyciele stosowali delikatne kary. Przemoc fizyczna była właściwie niestosowana, a podczas aresztów szkolnych uczono się matematyki, a nie jak w większości powiatów języka niemieckiego.
Artykuł powstał na podstawie publikacji:
Lidia Burzyńska-Wentland, Strajki dzieci w obronie języka polskiego na Kaszubach w latach 1906-1907 ze szczególnym uwzględnieniem powiatów wejherowskiego i kartuskiego opinie i ekspertyzy OE-275, Wyd. Kancelarii Senatu, Biuro analiz, dokumentacji i korespondencji, Warszawa 2019
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Właśnie od 1907 roku rozpoczyna się pisanie w księgach parafialnych w języku polskim. Już wtedy ludzie mieli tę świadomość , że dzieci martwo urodzone zgłaszane były do USC i grzebane na cmentarzu. Ponad połowa osób zmarłych w danym roku to dzieci najczęściej do 1 roku życia, połowa z połowy to kobiety zmarłe podczas porodu lub w połogu, a reszta to starsi i mężczyźni w kwiecie wieku -zmarli na płuca.
Autor artykułu miesza pojęcia. Gdyby wtedy kaszubi walczyli nie o "wiarę katolicką",a o swoją tożsamość to dziś by mówili po kaszubsku.
Właśnie od 1907 roku rozpoczyna się pisanie w księgach parafialnych w języku polskim. Już wtedy ludzie mieli tę świadomość , że dzieci martwo urodzone zgłaszane były do USC i grzebane na cmentarzu. Ponad połowa osób zmarłych w danym roku to dzieci najczęściej do 1 roku życia, połowa z połowy to kobiety zmarłe podczas porodu lub w połogu, a reszta to starsi i mężczyźni w kwiecie wieku -zmarli na płuca.
Autor artykułu miesza pojęcia. Gdyby wtedy kaszubi walczyli nie o "wiarę katolicką",a o swoją tożsamość to dziś by mówili po kaszubsku.