Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił wyrok Sądu Rejonowego w Kościerzynie w sprawie ścisłego kierownictwa Starostwa Powiatowego w Kościerzynie. Oznacza to, że proces rozpocznie się od początku - po raz trzeci.
Sprawa jest związana z wydarzeniami, które miały miejsce w 2005 roku. Wówczas w budynku kościerskiego starostwa przeprowadzano remont. W pracach remontowych udział brali pracownicy interwencyjni, których wyznaczył kościerski Urząd Pracy. Nad całością prac prowadzonych w Starostwie czuwał naczelnik Wydziału Organizacyjnego Jacek K., który jako pierwszy skorzystał z usług "darmowych" pracowników. Zawiózł ich do swojej prywatnej posesji w Liniewie i kazał im odnowić balkon.
Kolejną osobą, która wykorzystała zatrudnionych w Starostwie mężczyzn, był ówczesny starosta Grzegorz C. W tym przypadku zakres prac był zdecydowanie większy. Remont, który mieli wykonać pracownicy, obejmował odnowienie tarasu oraz ogrodzenia domu. Następnie mężczyźni zostali przeniesieni do Łubiany, gdzie zorganizowano im pracę przy malowaniu pokoi i budowie garażu. Posesja, na której pracowali robotnicy, należała do ówczesnego wicestarosty Wiesława B.
Na remoncie w starostwie skorzystał także skarbnik tej instytucji - Jerzy G. Pracownicy wykonali generalny remont kuchni w jego domu. Wyremontowali również siedzibę Pomorskiego Związku Piłki Ręcznej, któremu prezesuje Jerzy G. Materiały wykorzystywane przy powyższych remontach miały być kupowane na koszt starostwa.
Prokuratura Rejonowa w Malborku, która prowadziła śledztwo w tej sprawie, postawiła urzędnikom w sumie 58 zarzutów. Wśród nich było m.in. wykorzystywanie pracowników interwencyjnych do prac na prywatnych posesjach, niedopełnianie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, poświadczenie nieprawdy, składanie fałszywych zeznań, przekroczenie uprawnień oraz przywłaszczenie mienia.
Proces urzędników rozpoczął się w 2007 roku przed Sądem Rejonowym w Kościerzynie. W przeciągu roku przesłuchano kilkudziesięciu świadków, przedstawiono opinie kilkunastu biegłych - głównie z dziedziny księgowości. Gdy sprawa zbliżała się już ku końcowi, proces przerwano. Powód: zatrzymanie pod zarzutem łapówkarstwa sędziego, który ją prowadził. Proces ruszył od początku w maju br. Sprawę przekazano innemu kościerskiemu sędziemu. Rozprawy odbywały się nawet kilka razy w tygodniu, dzięki temu wyrok w sprawie zapadł już w czerwcu. Wszyscy urzędnicy zostali uznani za winnych. Każdego z nich skazano na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery. Zastosowano także dodatkowy środek karny w postaci zakazu zajmowania stanowisk związanych z odpowiedzialnością materialną. Urzędnicy musieli też zapłacić karę grzywny.
W piątek (23 października br.) Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił wyrok wydany przez Sąd Rejonowy w Kościerzynie. Powód: uchybienia formalne, jakich miał dopuścić się sędzia prowadzący sprawę. Jak się dowiedzieliśmy w gdańskim Sądzie Okręgowym, chodzi m.in. o to, że wszystkie dowody w sprawie musiały zostać ujawnione na rozprawach. A tak się nie stało, m.in. w przypadku opinii biegłych.
W najbliższym czasie sprawa zostanie przekazana do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Rejonowy w Kościerzynie. Proces poprowadzi inny sędzia - już trzeci.
dad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze