Reklama

Karsin. Polityczne trzęsienie ziemi w Radzie Gminy

Pod znakiem rezygnacji odbywała się nadzwyczajna sesja Rady Gminy Karsin. Ze stanowiska zrezygnował przewodniczący Marcin Krut, a klub Jedność i Przyszłość Gminy, który miał większość w radzie, opuściło sześciu radnych.

Mieszkańcy, a także obserwatorzy lokalnej sceny politycznej w Karsinie po ostatniej, nadzwyczajnej sesji Rady Gminy, mogą być w prawdziwym szoku. W czasie jej obrad doszło do prawdziwego, personalnego trzęsienia ziemi, a to, o czym mówiło się od pewnego czasu w kuluarach, stało się faktem.

Najpierw swoją rezygnację z funkcji przewodniczącego Rady Gminy złożył Marcin Krut. Swoją decyzję motywował brakiem czasu, który wynikał z nowych obowiązków zawodowych. Nowym przewodniczącym został Bogdan Pepliński, który obejmując stanowisko, podkreślił, że postara się nie zawieść pokładanego w nim zaufania. Nowy przewodniczący zaznaczył też, że liczy na pomoc i współpracę, która jest bardzo ważna dla rozwoju gminy.

Reklama

Na tym jednak rezygnacje się nie skończyły. W tym przypadku chodzi o klub radnych Jedność i Przyszłość Gminy, który od prawie 2,5 roku wraz z wójtem Romanem Brunke rządził gminą. W efekcie rezygnacji sześciu radnych, komitet, z którego w ostatnich wyborach startował też Roman Brunke, stracił swoją większość w Radzie Gminy. Rezygnację złożyli: Krzysztof Datta, Sabina Kulas, Bogdan Pepliński, Ireneusz Pokrzywiński, Marcin Krut i Jan Wardyn. Jak mówią osoby opuszczające klub, powody ich decyzji były różne.

- O takim kroku myśleliśmy już od dawna, a nasze stanowisko przedstawiliśmy też wójtowi. Praca na rzecz samorządu i mieszkańców, powinna się odbywać przede wszystkim na zasadach współpracy. Niestety, koncepcje wójta zawsze były górą, a indywidualne pomysły radnych były ignorowane. Przykładem może być kwestia funduszu sołeckiego. Uważam, że to rady sołeckie powinny decydować na co zostaną przeznaczone środki, a nie wójt, a tak się właśnie działo. Ponadto, już od dłuższego czasu w klubie nie było jedności, więc trzeba było podjąć taką decyzję – powiedział nam Jan Wardyn, pełniący funkcję szefa komisji budżetu i rozwoju gospodarczego w Radzie Gminy Karsin.

Reklama

W podobnym duchu wypowiada się były przewodniczący Rady Gminy, Marcin Krut.

- Od pewnego czasu nie było energii w naszym klubie. Przewodniczący Krzysztof Datta zrezygnował jakiś czas temu i nikt nie kwapił się do tego, by objąć to stanowisko. Doszliśmy do wniosku, że być może osobno, jako radni niezależni, będziemy mogli zrobić jeszcze więcej. Przez prawie 2,5 roku pełniłem funkcję przewodniczącego Rady Gminy i ten okres współpracy z wójtem oceniam dobrze. Jeśli chodzi o program, z którym szliśmy do wyborów, to uważam, że będzie on zrealizowany do końca, mimo że z klubu odeszło sześciu radnych. Jednak są rzeczy, gdzie się różnimy z wójtem, a przykładem może być chociażby kwestia długofalowej strategii dla naszej gminy, której brakuje – stwierdził Marcin Krut.

Reklama

Wójt Roman Brunke nie chciał komentować decyzji radnych.  

- Ja nie mam w zwyczaju komentowania takich decyzji. Wprawdzie mam osobiste zdanie na ten temat, ale nie będę komentował, bo przede wszystkim zajmuję się pracą – powiedział nam Roman Brunke.

Wójt odesłał nas do oświadczenia, które przygotował m.in. dla mediów. Poniżej przedstawiamy jego treść:

"1. Z przykrością muszę stwierdzić, że pełnej dyscypliny w głosowaniach klubu "Jedność i Przyszłość Gminy" nie było już od pierwszej sesji obecnej kadencji Rady Gminy.

Reklama

2. Wobec faktu, że od 1 lutego klub liczy 4 członków nasze nieformalne spotkania w pełnym składzie mam nadzieję nadal będą się odbywać, podobnie jak przed ostatnią sesją.

3. Bez dyscypliny klubowej, która okazała się dla części radnych zbyt uciążliwa, można także rozmawiać i wypracować wspólne stanowisko w ważnych sprawach dla gminy.

4. Liczę, że Program Wójta (który jest identyczny z programami każdego radnego klubu "Jedność i Przyszłość Gminy"), a który uzyskał 60% poparcia w wyborach od Mieszkańców będzie zrealizowany, tym bardziej, że wraz z pracownikami Urzędu Gminy pozyskałem dotacje na inwestycje o rekordowej wartości 9 mln zł na rok 2021, a w przygotowaniu są kolejne inwestycje na lata 2022-2023.

Reklama

5. Gratuluję wyboru nowemu Przewodniczącemu Rady Gminy - Bogdanowi Peplińskiemu i deklaruję pełną współpracę we wspólnym działaniu - nasi Mieszkańcy oczekują tego od nas jak też i od większości radnych."

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Lucjan - niezalogowany 2021-02-27 19:15:18

    To musiało nastąpić, ile można tolerować jedyną "słuszną" ideologię Wójta. Brawo radni !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Polecam - niezalogowany 2021-02-27 22:49:09

    www.hejtstop.pl

    • Zgłoś wpis
  • Aborcja antykoncepcją XXI w - niezalogowany 2021-02-28 07:21:25

    Akcja T4 (niem. Aktion T4, E-Aktion) – program realizowany w III Rzeszy w latach 1939–1944, polegający na fizycznej „eliminacji życia niewartego życia” (niem. Vernichtung von lebensunwertem Leben). W ramach akcji mordowano chorych na schizofrenię, niektóre postacie padaczki, otępienie, pląsawicę Huntingtona, stany po zapaleniu mózgowia, osoby niepoczytalne, chorych przebywających w zakładach opiekuńczych ponad 5 lat oraz ludzi z niektórymi wrodzonymi zaburzeniami rozwojowymi. Liczba zamordowanych w czasie trwania tej akcji jest trudna do oszacowania ze względu na jej półoficjalny charakter (a w późniejszym okresie jej utajnienie), przeniesienia chorych pomiędzy poszczególnymi zakładami opiekuńczymi i na ogół niewielkie zainteresowanie rodzin losami chorych umieszczonych w zakładach opiekuńczych. Szacuje się, że w okresie szczytowym tego programu, tj. w latach 1940–1941, zabito w jego ramach 70 273 chorych i niepełnosprawnych[1], w tym także pensjonariuszy szpitali psychiatrycznych na terenach okupowanych. Uważa się także, że ogółem w latach 1939–1945 zabito (rozstrzelano, zagazowano lub otruto) ok. 200 000 ludzi upośledzonych i niepełnosprawnych[2]. Od kwietnia 1941 r. program ten rozszerzono o „akcję 14f13” (niem. Aktion 14f13), obejmującą chorych psychicznie i niepełnosprawnych nie-niemieckich więźniów obozów koncentracyjnych, w ramach której wymordowano ok. 20 tys. osób. Aktion T4 była pierwszym masowym mordem ludności dokonywanym przez niemieckie państwo nazistowskie, podczas którego opracowano „technologię” grupowego zabijania, zastosowaną później w niemieckich obozach zagłady. Akcja ta była także nazywana „eutanazją” osób upośledzonych – stąd skrót E-Aktion, natomiast szerzej znany skrót T4 pochodzi od adresu biura tego przedsięwzięcia mieszczącego się w Berlinie przy Tiergartenstraße 4. Pomnik ze stalowych płyt autorstwa Richarda Serry ku pamięci ofiar akcji T4 umieszczony w 1986 r. w miejscu nieistniejącego budynku przy Tiergartenstraße 4 w Berlinie Skrót „14f13” był jednym z oznaczeń kodowych SS używanych w obozach koncentracyjnych przy ewidencji przyczyn zgonów oraz sposobu postępowania z więźniami (niem. Sonderbehandlung 14f13: 14f – śmierć więźnia, 13 – zagazowanie w ramach akcji T4)[3].

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości