Reklama

Historie kościerskich wysiedleńców: "Trupy i szpital pełen ludzkich kończyn, rozprutych brzuchów"

Łosice – miasto położone w województwie mazowieckim, wśród wielu mieszkańców powiatu kościerskiego przywołuje najbardziej dramatyczne wydarzenia z czasów II wojny światowej, które znają z bezpośrednich relacji swoich krewnych. To właśnie tam, wielu z nich trafiło w efekcie niemieckiej akcji wysiedleńczej przeprowadzonej w 1939 roku. Wspomnienia ponownie ożyły za sprawą spotkania z Marianem Czmochem, autorem książki poświęconej tej tematyce, które miało miejsce w Muzeum Ziemi Kościerskiej.

Mieszkańcy Kościerzyny i powiatu kościerskiego mieli okazję spotkać się z Marianem Czmochem, który napisał książkę zatytułowaną  „„Pomorzaki” na ziemi łosickiej w latach 1939-45”. Dotyczy ona losów mieszkańców naszego regionu, którzy już w pierwszych tygodniach II wojny światowej zostali wysiedleni na teren Generalnego Gubernatorstwa. Spotkanie z autorem miało miejsce w Muzeum Ziemi Kościerskiej.

Jak podkreślają przedstawiciele tej placówki, II wojna światowa była dla wielu mieszkańców ziemi kościerskiej czasem próby, ale również nadziei. Okres ten został naznaczony dramatem tysięcy osób, zamordowanych przez Niemców lub Rosjan, wysiedlonych z rodzinnego miasta do Generalnego Gubernatorstwa lub osadzonych w obozach koncentracyjnych. Napisana przez Mariana Czmocha książka, jest kolejną publikacją poświęconą losom mieszkańców naszego regionu wysiedlonych do GG podczas II wojny światowej. Jednak jej wyjątkowość polega na tym, że została napisana przez mieszkańca Łosic, jednej z wielu miejscowości, do której trafili mieszkańcy ziemi kościerskiej.

Reklama
- Bardzo się cieszę, że mogłem tutaj przyjechać i spotkać się z państwem. Zajmuję się od kilku lat tzw. pisaniną. Z zamiłowania jestem regionalistą i do tej pory napisałem kilka książek. Jednak wszystkie były związane z ziemią łosicką. Jest to udokumentowanie historii oraz teraźniejszości. Jeśli chodzi o ostatnią książkę, to jest tutaj obecny dobrodziej zamieszania. Jakiś czas temu zamieścił on w internecie artykuł dotyczący losów swojej mamy, która przebywała na ziemi łosickiej. Przez przypadek trafiłem na niego. Oczywiste było to, że się tym zagadnieniem zainteresowałem. Musze podkreślić, że u nas tematyka mieszkańców Pomorza jest bardzo mało znana. Jest jeden problem, bo świadków tamtych czasów już nie ma. Są wyjątki i można byłoby z nimi porozmawiać, jednak ich świadomość jest różna. Natomiast pozostali nie chcą rozmawiać na ten temat, ale to już jest inna sprawa – powiedział Marian Czmoch.
Marian CzmochMarian Czmoch

Marian Czmoch w swojej książce sporo uwagi poświęcił wielopokoleniowej rodzinie wysiedlonej przez niemieckiego okupanta z Kościerzyny, a mowa o Halinie Homerczyk, która wraz z rodziną – Antonina Pellowska (babcia), Zofia Homerczyk (matka), Leon i Maria Pellowscy (bracia matki). Jak zaznaczył autor, historię tej rodziny oparł na relacji syna – Macieja Perszewskiego. Wyłania się z niej niezwykle dramatyczny obraz, o czym świadczą m.in. chwile grozy, które przeżyła podczas likwidacji getta łosickiego. Świadczy o tym niniejszy fragment przytoczony przez Mariana Czmocha, który powstał w oparciu o relacje wspomnianego wcześniej Macieja Perszewskiego:

Reklama

 

Wiele było przygód, wiele razy o włos ocaliła mama życie: gdy przenosiła broń partyzantów przez posterunek żandarmerii, gdy wzięto ją za żydówkę, gdy odmówiła przyniesienia wiadra wody niemieckiemu czołgiście....

Mama w sumie sześć razy otarła się o śmierć. Była też świadkiem strasznych scen przy likwidacji łosickiego getta. Nauka na tajnych kompletach, pierwsze miłosne zauroczenie…, znowu trupy i sowiecki szpital pełen ludzkich kończyn, rozprutych brzuchów i „miedsiestra”, która krzyczała: „Muchi ochaniaj!” Mimo to mówi, że był to jej najpiękniejszy okres życia, ciekawe – Jan Nowak-Jeziorański mówił to samo… Młodość. 

Reklama

Moja mama kochała Łosice, chciała tam zostać. Później zawsze chciała tam pojechać – byliśmy raz w latach 70-tych. Pokazywała mi próg w bramie na podwórko na Kilińskiego, gdzie mieszkały z babcią, chodziliśmy uliczkami, pokazywała gdzie było getto, nie chciała wracać do Kościerzyny – możemy przeczytać w książce.

Uczestnicy spotkania z Marianem Czmochem nie ukrywali, że wydarzenia przez niego opisane należy pielęgnować w pamięci, szczególnie młodego pokolenia.

- To wszystko wydarzyło się naprawdę. W naszym mieście jest wiele osób, których przodkowie przeżyli gehennę wysiedlenia. Ta tematyka powinna być poruszana częściej, tym bardziej, że wojenne demony powracają, wystarczy spojrzeć na to, co się dzieje za naszą wschodnią granicą. Tam ludzie również są mordowani, torturowani, a kobiety gwałcone. Nie brakuje i takich osób z rodzinnych, ukraińskich miast są wywożone do Rosji. Niestety, demony wojny powracają… - powiedziała nam jedna z uczestniczek spotkania z Marianem Czmochem.

Reklama

Warto wspomnieć, że do 1943 roku z Pomorza przesiedlono ponad 120 tysięcy mieszkańców, z czego ponad 91 tysięcy trafiło na obszar Generalnej Guberni. Akcja przesiedleń osłabła tuż przed agresją Niemiec na Związek Radziecki, co miało miejsce w czerwcu 1941 roku. Spora część wysiedlonych Polaków, w tym mieszkańców kościerskiego regionu, znalazła się na ziemi łosickiej. Transporty docierały m.in. do Mordów, Niemojek i Platerowa. Niezależnie skąd przybyli, nazywano ich „Pomorzakami”. Ci, którzy przeżyli gehennę okupacji i wysiedleń, do własnych domów wracali wiosną oraz latem 1945 roku.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości