Gość specjalny festiwalu Jazz w Lesie, zgodziła się udzielić nam wywiadu. Z -STAR uśmiechnięta i spokojna, wyciszona, kompletne przeciwieństwo tego, co pokazała na scenie.
Jeszcze przed chwilą oglądałam Ciebie na scenie i pierwsze pytanie, jakie mi się nasuwa to, co dla Ciebie znaczy muzyka, czym jest w twoim, życiu?
Życiem i śmiercią.
Skąd czerpiesz inspirację?
Wiesz co mnie inspiruje? Doświadczanie. W większości przypadków kiedy piszę to moją inspiracją jest doświadczanie miłości. Posiadanie miłości, nie posiadanie jej… trudna miłość, nierozumienie jej, to jest coś co mnie inspiruje. Tu chodzi o rozumienie miłości, ona jest jak moc, której czasami nie jesteś w stanie do końca pojąć. Zdarza się, że trafisz na kogoś, kto daje ci bardzo trudną miłość, która pakuje Cię w kłopoty i wtedy myślisz sobie k**** muszę się z tego wydostać, ale prawda jest taka, że ta osoba może zmienić coś w twoim życiu na lepsze.
Kto jest twoim wzorcem muzycznym?
Każdy muzyk ma swoich nauczycieli, którzy mają na nas jakiś wpływ. Słucham różnych gatunków muzyki, ponieważ zawsze lubię być na nią otwarta i każda płyta innego wykonawcy ma na mnie jakiś wpływ, ale kluczowymi postaciami w moim życiu to Nina Simon, Bob Marley. Z bardziej współczesnych wykonawców to Eryka Badu, kocham także Prince. Fakt jest taki, że dzisiaj graliśmy projekt Jarka Śmietany, Tribute to Jimmy Hendrix, natomiast w mojej muzyce, która jest raczej bardziej rokowa, znajdziesz elementy Led Zeppelin, Billy Bob, i oczywiście The Doors, ponieważ ja kocham The Doors.
To było widać na koncercie, szczególnie ostatnia piosenka „Fire” pokazała jak ważny jest dla Ciebie ten zespół.
Tak, tak, zrobiłam świetną wersję utworu „ Light my fire”. Wiesz mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się tu przyjechać i ją zagrać, bo jest naprawdę dobra. Lubię mieszać gatunki w mojej muzyce, dlatego jeśli zrobię coś z rodzaju tribute to znajdzie się tam trochę Jimmiego Hendrixa, Boba Marleya, Jima Morrisona i zmiksuję ich jak DJ, ale na żywo. Ponieważ gdy połączysz wszystkie te elementy razem to stworzą one muzykę tak potężną, że aż nami wstrząśnie, a o to w tym chodzi.
Co sądzisz o Jazzie w Lesie, jak podoba Ci się konwencja grania na łonie natury?
Ludzie uwielbiają festiwale w lesie, więc to nie jest pierwszy raz jak gram w lesie, ale muszę ci powiedzieć, że to miejsce jest szczególne ze względu na jezioro. Kiedy budzę się rano w tym pokoju, pierwsze co widzę to niebo, z którym czuję się połączona. Dzisiaj przed koncertem patrzyłam na jezioro na wodę i poczułam spokój, czerpałam z niego energię, ponieważ staram się zawsze spoić z moim otoczeniem. Patrzyłam więc na wodę i wyczuwałam jej fluidy, to jak medytacja, stajemy się jednym. To jezioro jest magiczne i fakt, że scena znajduje się tuż przy nim jest niesamowity.
Podczas koncertu starałam się podchodzić jak najczęściej do tej strony sceny, gdzie widziałam wodę i odbijający się w niej księżyc. Sulęczyno to bardzo wyjątkowe miejsce. Wsiadłam wczoraj na rower i pojechałam do miejscowości oddalonej o 5 km stąd, siedziałam u mojej koleżanki w ogrodzie, jadłyśmy świeże warzywa i relaksowałyśmy się, było cudownie.
Jakie są twoje plany muzyczne?
Niedługo wychodzi moja nowa płyta, o której można będzie usłyszeć więcej w okolicach września. Jest ona bardzo wyjątkowa, jest trochę blusowa, jest bardzo, bardzo….hmmmm duchowa, czysta, opowiada o trudnej miłości, o rozstaniu i… więcej powiem wam o niej następnym razem jak się spotkamy.
Dziękuję Ci bardzo za rozmowę, chciałabym powiedzieć, że koncert jaki dziś dałaś to jeden z najbardziej energetycznych, jakie ostatnio miałam okazję zobaczyć, a utwór „Little wing” zaparł dech w piersiach, dziękuję.
pokazała prawdziwy ogień na scenie... i nie tylko za sprawą palącej się gitary ;)