Warkot silników, błysk chromowanych felg i dziesiątki otwartych dachów – tak w sobotę wyglądało centrum Kościerzyny, które na kilka godzin zamieniło się w prawdziwe królestwo motoryzacji. Stało się tak za sprawą wydarzenia - „Kaszuby bez Dachu”, imprezy, która przyciągnęła rzesze fanów jazdy pod gołym niebem.
Jeszcze przed południem okolice ulicy Młyńskiej zaczęły wypełniać się pojazdami – najpierw pojedynczymi, a z czasem całymi rzędami kabrioletów i roadsterów. Wśród nich można było znaleźć zarówno najnowsze konstrukcje prosto z salonów, jak i sportowe legendy oraz klasyki, które pamiętają zupełnie inne czasy motoryzacji.
Miejsce zbiórki szybko stało się punktem spotkań pasjonatów – nie brakowało wspólnego pstrykania zdjęć, wymiany technicznych ciekawostek i długich rozmów o tym, która maszyna jeździ najlepiej.
Frekwencja, która zaskoczyła organizatorów
Skala wydarzenia przerosła nawet oczekiwania jego pomysłodawców.
- Naszym głównym celem było wspólne świętowanie radości z jazdy kabrioletem – tej charakterystycznej chwili, gdy wiatr wpada we włosy, a otwarty dach zmienia zwykłą przejażdżkę w prawdziwą przygodę. Skala zainteresowania naprawdę nas zaskoczyła. Szacowaliśmy, że przyjedzie może z siedemdziesiąt aut, a ostatecznie do Kościerzyny dotarło blisko sto pięćdziesiąt kabrioletów - tłumaczy Adam Pokorny, organizator imprezy.
Reklama
Po godzinach oczekiwania i prezentacji na parkingu, barwna kolumna ruszyła w trasę. Droga poprowadziła uczestników przez najbardziej malownicze zakątki regionu – wzdłuż jezior, przez lasy i pofałdowane kaszubskie wzgórza. To właśnie tam, w otwartych autach, kierowcy mogli w pełni poczuć to, po co przyjechali: słońce nad głową, wiatr we włosach i widoki, których nie da się podziwiać zza zamkniętej szyby.
Sekret fenomenu kabrioletów
Co sprawia, że otwarty dach potrafi wywołać u kierowców taki entuzjazm? Organizator nie ma wątpliwości.
- Chodzi przede wszystkim o ten charakterystyczny wiatr we włosach, ale najlepiej ujął to mój znajomy, który po przesiadce do kabrioletu odkrył, że kwitnący rzepak ma zapach. I chyba nic lepiej nie oddaje tego, dlaczego jazda takim autem to zupełnie inne doznanie - dodaje organizator.
Impreza przyciągnęła nie tylko właścicieli aut z opuszczanym dachem. Na miejscu zbiórki, a później wzdłuż trasy przejazdu, zgromadzili się liczni mieszkańcy Kościerzyny oraz okoliczni miłośnicy motoryzacji, którzy z uwagą oglądali prezentowane pojazdy i dopingowali uczestnikom wyjeżdżającym w trasę.
- Super impreza, więcej takich powinno być. Mam nadzieję, że to wydarzenie na stałe zagości w naszym mieście- mówił jeden z widzów, mieszkaniec Kościerzyny, obserwujący wyjazd kolumny kabrioletów sprzed Młyńskiej.
Entuzjazm zarówno kierowców, jak i publiczności pokazuje, że druga edycja „Kaszuby bez Dachu” z pewnością nie będzie ostatnią. Jeśli tempo wzrostu popularności imprezy się utrzyma, w przyszłym roku Kościerzyna może zobaczyć jeszcze więcej otwartych dachów na swoich ulicach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze