Reklama

Spółka KOS-EKO produkuje mniej ciepła. Czy to oznacza, że znajdzie się w tarapatach?

Wysokie temperatury za oknem w środku zimy cieszą z pewnością wielu właścicieli domów jednorodzinnych, bo mogą zaoszczędzić na ogrzewaniu. Powodów do zadowolenia nie ma jednak szefostwo kościerskiej spółki KOS-EKO. Dobre warunki pogodowe skutkują tym, że produkuje ona mniej ciepła, a to oznacza, że mniej pieniędzy trafia do kasy miejskiego przedsiębiorstwa. Problem może się okazać bardzo poważny, ponieważ KOS-EKO zaciągnęło 11 milionowy kredyt na zakup opału na ten sezon zimowy.

Jeszcze kilka miesięcy temu wizja zbliżającej się zimy powodowała przerażenie wśród tysięcy mieszkańców powiatu kościerskiego. Powód? Brak opału na rynku, a także jego horrendalne ceny, w momencie gdy się pojawił. Ten problem dotyczył nie tylko prywatnych właścicieli nieruchomości, którzy stanęli w obliczu ciężkiej zimy spędzonej w zimnych pomieszczeniach, ale również przedsiębiorstw, które dostarczają ciepło w większych aglomeracjach. W tej grupie znalazło się m.in. Miejskie Przedsiębiorstwo Infrastruktury KOS-EKO.

Reklama

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu grzewczego, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa KOS-EKO, Robert Fennig informował, że spółka ma zasoby opału, które wystarczą do połowy września.

Zaistniała sytuacja była wypadkową kilku czynników. Kłopoty z dostępnością węgla rozpoczęły się jeszcze przed wybuchem wojny z Ukrainą. Potem przyszło embargo na rosyjski węgiel i ograniczone możliwości produkcyjne polskich kopalń. To wszystko spowodowało, że ceny surowca poszybowały ostro w górę. Dla porównania przypomnijmy, że w 2021 za tonę miału węglowego kościerska spółka płaciła około 300 złotych, natomiast w połowie roku była to już kwota około 1700 zł. W rezultacie konieczne było m.in. podniesienie taryfy za dostarczane ciepło.

Reklama

Jeszcze w trakcie wakacji spółce udało się zakupić 1000 ton węgla, jednak ta skromna partia surowca gwarantowała ciepło w kaloryferach mieszkań i domów mieszkańców Kościerzyny, jedynie do połowy listopada.

Już wtedy prezes Fennig podkreślał, że aby spółka mogła dokonać kolejnych zakupów, konieczne jest zaciągnięcie kredytu.

- My, jako spółka, z własnych środków nie jesteśmy w stanie zakupić nawet tony węgla. Jednak nie czekamy na to, co się wydarzy. Rozmawiamy z bankami, bo czasu jest naprawdę niewiele – mówił pod koniec września Robert Fennig.

Reklama
Robert FennigRobert Fennig

Warto w tym miejscu wspomnieć, że zgodę na zaciągnięcie kredytu w wysokości 11 mln zł, musiały wyrazić władze miasta, co też ostatecznie się stało. Spółce również udało się zakupić węgiel, dokładnie 5 tysięcy ton. Taka partia miała zapewnić produkcję ciepła do końca 2022 roku. Zakupy kolejnych partii miały być finansowane już z pieniędzy uiszczanych przez mieszkańców za dostarczone do mieszkań i domów ciepło. I tu pojawia się poważny problem dla kościerskiej spółki, który jest efektem wysokich temperatur panujących na dworze.

- Dobra informacja jest taka, że z powodu panujących wysokich temperatur, dysponujemy jeszcze węglem zakupionym jesienią, chociaż zakładaliśmy, że wystarczy go do końca roku. Po drugie, węgiel na rynku jest dostępny, więc jesteśmy pod tym względem zabezpieczeni. Na horyzoncie pojawia się inny problem. Kredyt, który zaciągnęliśmy na zakup opału, jest kredytem krótkoterminowym, a nie inwestycyjnym. A to oznacza, że musimy go spłacić w tym roku, dokładnie do końca sierpnia. Liczyliśmy, że środki na jego spłatę będą pochodzić z opłat mieszkańców za dostarczone ciepło. Wysoka temperatura na dworze, a także fakt, że mieszkańcy zaczęli oszczędzać, skutkują tym, że produkujemy ciepła mniej, a to oznacza niższe wpływy do naszej spółki – tłumaczy Robert Fennig.

Reklama
Robert FennigRobert Fennig

Sytuacja finansowa, w jakiej znalazła się kościerska spółka może ulec oczywiście zmianie, przy założeniu, że warunki pogodowe radykalnie się zmienią i powrócą niskie temperatury. Trzeba również pamiętać o tym, że KOS-EKO w najbliższym czasie będzie musiało zakupić kolejne partie opału. Wstępnie szacuje się, że będzie to kolejne 5 tysięcy ton. Z kolei w połowie roku najprawdopodobniej będzie się przygotowywać do zakupu węgla potrzebnego na kolejny sezon grzewczy. Jak zaznacza Robert Fennig, spółka nie ma możliwości zaciągnięcia kolejnego kredytu, aby spłacić poprzedni.

- Oprócz działalności komercyjnej pełnimy też rolę społeczną, ponieważ bez względu na to, czy na dworze jest -9, czy +9, dostarczać ciepło mieszkańcom musimy. Przed sezonem znaleźliśmy się w arcytrudnej sytuacji i konieczne było zaciągnięcie kredytu. Co przyniesie najbliższa przyszłość, to trudno w tym momencie przewidzieć – podsumowuje prezes KOS-EKO.

Reklama
Robert FennigRobert Fennig

Do tematu będziemy wracać.

Jak uważasz, kto powinien ponieść koszty zaciągniętego kredytu?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości