Reklama

Pracodawca skazany za śmierć pracownika porażonego prądem

Na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz karę grzywny w wysokości 1.000 zł został skazany przedsiębiorca z Miechucina Henryk M., który odpowiadał za naruszenie zasad bezpieczeństwa higieny pracy przez co naraził dwóch pracowników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i nieumyślnie spowodował śmierć pracownika Waldemara K. Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w październiku 2012 roku w Nowej Karczmie podczas montowania reklamy pod linią energetyczną.

Przypomnijmy, że do tragedii doszło na terenie Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska". 40-letni mieszkaniec Miechucina był jednym z członków ekipy, która instalowała tablicę reklamową. Podczas prac zahaczył on metalowym elementem konstrukcji o znajdującą się zaledwie dwa metry powyżej montowanej reklamy linię średniego napięcia, w wyniku czego został porażony prądem i spadł z drabiny.

Tuż po zdarzeniu kościerska prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku narażenia pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia w trakcie wykonywania prac związanych z montażem tablicy reklamowej poprzez dopuszczenie do wykonywania pracy montażowej bezpośrednio pod napowietrzną linią średniego napięcia. Jak wykazano, montowany baner reklamowy znajdował się zaledwie około dwóch metrów od czynnej linii średniego napięcia 15kV.

Trwające cztery miesiące śledztwo prokuratura zdecydowała się jednak umorzyć. Jednym z powodów takiej decyzji miały być informacje, że to właśnie sam porażony miał pełnić rolę kierownika ekipy montującej baner, a tym samym odpowiadał za bezpieczeństwo swoje, jak i pozostałych dwóch pracowników.

Brat zmarłego złożył jednak zażalenie na decyzję prokuratora o umorzeniu śledztwa. Choć początkowo prokuratura nie uznała wniosku pokrzywdzonego, uznał je sąd, który nakazał śledczym nadal prowadzić postępowanie celem uzupełnienia materiału dowodowego, w tym między innymi poprzez ustalenie zakresu obowiązków pracowniczych denata.

Wznowione śledztwo przyniosło nowe materiały dowodowe, które nie tylko pozwoliły postawić w stan oskarżenia pracodawcę zmarłego pracownika, ale także przedstawić zarzuty prezesowi GS "Samopomoc Chłopska" w Sierakowicach i wykryć fałszowanie dokumentów. Prezes spółdzielni wniósł o warunkowe umorzenie postępowania karnego na okres roku próby i zobowiązał się do zapłacenia 1.000 zł. Prokuratura zaakceptowała wniosek i skierowała go do sądu, który przychylił się do zaproponowanej kary.

Wobec przedsiębiorcy z Miechucina skierowano do sądu akt oskarżenia, w którym oskarżono go o naruszenie zasad bezpieczeństwa higieny pracy przez co naraził dwóch pracowników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i nieumyślnie spowodował śmierć pracownika Waldemara K. Henryk M. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Pod koniec 2014 roku przed Sądem Rejonowym w Kartuzach ruszył proces. W czwartek sąd ogłosił wyrok w tej sprawie.

Henryka M. uznano winnym zarzucanych mu czynów i skazano go na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz wymierzono mu karę grzywny w wysokości 1.000 zł. Ponadto obciążono go kosztami sądowymi w wysokości ponad 6.700 zł.

- Ustalenia wskazują na szereg zaniedbań ze strony oskarżonego. Sam fakt prowadzenia działalności gospodarczej przez oskarżonego nie powoduje tego, że jest on zwolniony z przestrzegania przez swoich pracowników zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, a w szczególności, że jest zwolniony od tego, aby zapewnić swoim pracownikom prawidłową ochronę przed możliwymi wypadkami przy pracy. To, że jednego dnia montuje się sześć tego typu reklam, nie zwalnia oskarżonego od tego, by pojechać na miejsce i sprawdzić warunki, w jakich jego pracownicy będą montować reklamę - uzasadniał wyrok sędzia Piotr Śmiałek.

- Trzeba też dodać, że naruszenie przez pracodawcę zasad bezpieczeństwa pracy nie zwalnia samych pracowników z ich przestrzegania. Tutaj Sąd podziela pogląd wyrażony przez obrońcę, że pracownik widząc sytuację, która jest dla niego zagrożeniem, powinien odpowiednio zareagować, ale to nie zwalnia oskarżonego z odpowiedzialności karnej, natomiast ma wpływ na wysokość kary w tej sprawie. Stała się tragedia. Co prawda, doprowadzono do niej nieumyślnie, ale jednak do niej doszło - dodawał.

Jak kontynuował, oskarżony przedsiębiorca mógłby odpowiadać także za naruszenie przepisów prawa budowlanego.

- W świetle orzecznictwa można było rozważać tu postawienie oskarżonemu zarzutu z zakresu popełnienia przestępstwa określonego w prawie budowlanym, bo wykonawca ponosi taką samą odpowiedzialność za naruszenie przepisów prawa budowlanego jak inwestor. Wykonawca powinien zwrócić się do inwestora, aby ten pokazał czy posiada wymagane prawem budowlanym zezwolenia lub zgłoszenia. Oskarżyciel nie zarzucił jednak tego oskarżonemu, w związku z tym Sąd w tym zakresie nie mógł się wypowiadać - podsumował.

Wyrok jest nieprawomocny.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2016-01-23 00:40:42

    O rany znowu sędzia S.!! Łaskawość wobec GS nie zna granic.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    hil12 - niezalogowany 2016-01-22 09:07:27

    ale 1000zł to dla kogo? dla rodziny zmarłego !?!? jeśli tak to śmiech na sali

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości