Ulice Kościerzyny znów nabrały czerwonych barw, a na płycie rynku rozbrzmiewały świąteczne piosenki. Wszystko to za sprawą imprezy pod nazwą "Mikołaje na motorach", której głównym punktem był przejazd "Mikołajowego" korowodu motocykli.
W sobotnie południe ulice Kościerzyny nabrały czerwonych barw, a na płycie rynku rozbrzmiewały świąteczne piosenki. Wszystko to za sprawą imprezy pod nazwą "Mikołaje na motorach". Mikołajkowy korowód najpierw przejechał ulicami miasta, by ostatecznie dotrzeć na rynek, gdzie na zmotoryzowanych mikołajów czekali zebrani już mieszkańcy.
Tradycyjnie imprezie towarzyszył też szczytny cel. W tym roku zmotoryzowane mikołaje ruszyły na pomoc Burym Misiom.
Osada Burych Misiów - ta nazwa dla wielu brzmi, obco, infantylnie i nieco dziwnie. Jednak dla większości mieszkańców Nowego Klincza i okolic to miejsce kojarzące się z pięknem i przykładem wspaniałej wspólnoty. Tam bowiem, pośród pól, lasów i jezior żyje kilkadziesiąt osób - osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Pomysłodawcą i założycielem wspólnoty jest ksiądz Kuba Marchewicz, pochodzący z Kościerzyny zakonnik, członek Zgromadzenia Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa. To on zapoczątkował obozy dla osób niepełnosprawnych pod Kościerzyną. Pierwszy odbył się w 1984 roku.
Kiedy uczestnicy obozu wrócili w okolice Krakowa postanowili spotkać się na herbacie i powspominać "harce w kaszubskich lasach". I tak, po pierwszych spotkaniach nadszedł czas na następne, po nim kolejne i kolejne. Spotkania stały się cykliczne i przerodziły się we wspólnotę.
W 1989 roku podstała Fundacja Wspólnoty Burego Misia im. Bogdana Jańskiego, która istnieje do dziś. W 1992 roku w osadzie zamieszkały pierwsze Bure Misie z Niedźwiedziami - Roman i Jacek z Magdą i Elwirą. Zamieszkała tam również rodzina Leny i Jędrzeja, którzy mieli sprawować gospodarską pieczę nad osadą. Na początku osada burego misia to był dom - czyli miejsce, w którym mieszkały "Misie" wraz z "Niedźwiedziami" i kaplica polowa, w której odbywały się nabożeństwa. Zamieszkały tam osoby, które mają różne zdolności, zainteresowania i pragnienia. Wokół domu powstawały więc nowe obiekty. Rozpoczęto hodowlę krów - hodowane są krowy Jersey - ze względu na to, że dają mleko o bardzo dobrej jakości pod względem serowarskim. Przez cztery dekady osada się rozwijała, ale nie zmieniło się jedno - od początku w osadzie panuje niesamowita życzliwość, która zaraża i zbiera coraz większe grono przyjaciół.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze