Do poważnego wypadku doszło w sobotnie południe na trasie Liniewo - Lubieszyn. Samochód osobowy uderzył tam w drzewo. Wskutek wypadku poszkodowane zostały dwie osoby, w tym udzielenie pomocy jednej z nich było możliwe dopiero po wydostaniu jej z pojazdu przez strażaków za pomocą narzędzi hydraulicznych. Trwa wyjaśnianie szczegółowych okoliczności i przyczyny zdarzenia.
Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 12. na trasie Liniewo - Lubieszyn.
- Na miejsce zostali wysłani funkcjonariusze oraz służby ratownicze. Funkcjonariusze z wydziału ruchu drogowego zabezpieczyli miejsce zdarzenia, sporządzili dokumentację fotograficzną i wykonali szkic sytuacyjny. Ze wstępnych ustaleń mundurowych wynika, że kierujący dacią 71-letni mieszkaniec Gdyni stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na prawe pobocze, gdzie najpierw zahaczył o jedno drzewo, a następnie z impetem uderzył w kolejne - informuje asp. sztab. Piotr Kwidziński, rzecznik kościerskiej policji.
Jak dodaje, wskutek wypadku ranna została 69-letnia pasażerka pojazdu. Udzielenie jej pomocy było możliwe dopiero po wydostaniu jej z pojazdu przez strażaków za pomocą narzędzi hydraulicznych. Kobieta została przetransportowana do szpitala.
Kierującemu 71-latkowi zatrzymano prawo jazdy. Był trzeźwy.
Aktualnie śledczy ustalają szczegóły wypadku. Policjanci apelują o rozwagę na drodze i stosowanie się do przepisów. Na drogach panują trudne warunki. Dlatego funkcjonariusze przypominają, aby dostosować prędkość jazdy, do tych trudnych warunków - jedźmy wolniej i ostrożniej, bo na mokrej nawierzchni, łatwo wpaść w poślizg. Wykonując niebezpieczne manewry, nie liczmy na szczęście, lecz na rozsądek i to jakie posiadamy umiejętności. Nie możemy zapomnieć także o zachowaniu odpowiedniej odległości między samochodami. Jadąc zbyt blisko za jakimś pojazdem, możemy nie zdążyć zahamować, gdy poprzedzający nas samochód nagle się zatrzyma, albo będzie chciał skręcić w boczną drogę.
fot. OSP Liniewo
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Cytat: "Kierującemu 71-latkowi zatrzymano prawo jazdy. Był trzeźwy. Aktualnie śledczy ustalają szczegóły wypadku". To kto zatrzymał kierowcy prawo jazdy? Chyba nie ci "śledczy", skoro nie mają pojęcia dlaczego człowiek wjechał w drzewo, bo przecież "aktualnie ustalają szczegóły wypadku"?
W Polsce niestety robi się tak nagminnie "na wszelki wypadek" - chociaż z pkt 2 wyraźnie stwierdza, że funkcjonariusz Policji MOŻE a nie MUSI, tym bardziej, że w niniejszym przypadku mowa raczej o kolizji wynikającej z przyczyn pozostających poza winą kierującego (ciężko nawet mówić o jakiejś prędkości jazdy ponieważ zderzak przedni, który pochłania energię uderzenia do ok 8 km/h - na zdjęciach wydaje się być cały). Aczkolwiek rozumiem też funkcjonariusza na miejscu zdarzenia - w artykule mowa jest też o tym, że pasażerkę zabrano do szpitala, więc do czasu uzyskania informacji czy doznała poważnego uszczerbku na zdrowiu czy tylko skończyło się na siniakach i ew. pęknięciu żeber kierowcy lub pasażera od poduszek powietrznych/pasów - takie działanie tuż po kolizji, może wydawać się uzasadnione. Kierujący przez 7 dni może kierować innymi pojazdami na podstawie wydanego zaświadczenia, ale organ Policji, w przypadku ustania przesłanek, powinien zwrócić mu ten dokument.
Edit - ja bym na miejscu kierującego zawnioskowała do organu Policji o zwrot prawo jazdy.
Cytat: "Kierującemu 71-latkowi zatrzymano prawo jazdy. Był trzeźwy. Aktualnie śledczy ustalają szczegóły wypadku". To kto zatrzymał kierowcy prawo jazdy? Chyba nie ci "śledczy", skoro nie mają pojęcia dlaczego człowiek wjechał w drzewo, bo przecież "aktualnie ustalają szczegóły wypadku"?
W Polsce niestety robi się tak nagminnie "na wszelki wypadek" - chociaż z pkt 2 wyraźnie stwierdza, że funkcjonariusz Policji MOŻE a nie MUSI, tym bardziej, że w niniejszym przypadku mowa raczej o kolizji wynikającej z przyczyn pozostających poza winą kierującego (ciężko nawet mówić o jakiejś prędkości jazdy ponieważ zderzak przedni, który pochłania energię uderzenia do ok 8 km/h - na zdjęciach wydaje się być cały). Aczkolwiek rozumiem też funkcjonariusza na miejscu zdarzenia - w artykule mowa jest też o tym, że pasażerkę zabrano do szpitala, więc do czasu uzyskania informacji czy doznała poważnego uszczerbku na zdrowiu czy tylko skończyło się na siniakach i ew. pęknięciu żeber kierowcy lub pasażera od poduszek powietrznych/pasów - takie działanie tuż po kolizji, może wydawać się uzasadnione. Kierujący przez 7 dni może kierować innymi pojazdami na podstawie wydanego zaświadczenia, ale organ Policji, w przypadku ustania przesłanek, powinien zwrócić mu ten dokument.
Edit - ja bym na miejscu kierującego zawnioskowała do organu Policji o zwrot prawo jazdy.