Patryk Wałdoch został uznany za winnego przekroczenia prędkości na rowerze. Kościerski sąd odstąpił jednak od wymierzenia mu kary. Wyrok nie jest prawomocny.
- W świetle zgromadzonego materiału dowodowego, w ocenie sądu, wina oskarżonego nie budzi żadnych wątpliwości - uzasadniała wyrok sędzia Krystyna Szulc. - Sam oskarżony przyznał się do winy (…). Z ustaleń dokonanych przez sąd wynika, że obwiniony jeździ rowerem od szóstego roku życia. Wcześniej też wjeżdżał od strony ulicy Strzeleckiej w Kościerzynie na ulicę Tomasza Rogali, gdzie jest znak B43, informujący o wjeździe do strefy z ograniczoną prędkością.
Tuż po ogłoszeniu wyroku Patryk Wałdoch nie był w stanie stwierdzić, czy złoży odwołanie. Cieszy się, że nie został obciążony finansową karą. - Muszę przyznać, że jestem zadowolony, bo sąd nie obciążył mnie kosztami procesowymi i nie muszę płacić mandatu - mówił rowerzysta. - Całą sprawę muszę jednak jeszcze przemyśleć.
Możliwość odwołania się od wyroku mają obie strony. Komendanta straży miejskiej, który w procesie występował w roli oskarżyciela, w piątek nie było w sądzie.
powiem jedno... buhahahaha... Stefeq Ty nie masz jakis powiazan z tym sadem? Bo macie podobnie zwichniete poczucie "sprawiedliwosci"... ;>