Afera związana z upadłością Amber Gold jest jednym z najpopularniejszych tematów poruszanych przez media w całym kraju. Jak się okazało drugi wyrok Marcinowi P. wymierzył, ponad sześć lat temu, Sąd Rejonowy w Kościerzynie.
O sprawie działalności Marcina P. na Kaszubach (wówczas jeszcze Marcina S.) opowiada portalowi gazeta.pl jedna z współpracujących z nim wówczas kobiet. Było to jeszcze przed założeniem spółki Amber Gold kiedy to w Gdańsku działała Spółdzielnia Pracy SAMPI, którą kierowała matka Marcina P. On sam był wówczas wiceprezesem.
Firma oferowała bardzo atrakcyjne pożyczki, które sprzedawali pośrednicy. Jednym z nich była Marlena Sykutera
- Pojechałam do Gdańska i podpisałam umowę ze Spółdzielnią Pracy SAMPI, potem te kredyty były oferowane w moim punkcie - opowiada portalowi Gazeta.pl.
O pożyczkę miało być bardzo łatwo, mogła ją uzyskać nawet osoba nie pracująca. Aby ją otrzymać wystarczyło wypełnić wniosek i uiścić opłatę manipulacyjną. Potem klienci czekali na przelew, który jednak nie nadchodził, a po upływie jakiegoś czasu przepadała wniesiona opłata.
- Na początku ze dwadzieścia osób te kredyty dostało. Potem z następnej dwudziestki tylko dziesięć dostało pieniądze, a dziesięć czekało, i tak dalej. Ludzie stali w wielkich kolejkach i dopytywali, co z ich pieniędzmi - dodaje Marlena Sykutera.
Jak mówi rozmówczyni portalu, jak tylko zorientowała się, że jej klienci są oszukiwani to zerwała umowę z Spółdzielnią SAMPI i namawiała pokrzywdzonych na zgłoszenie sprawy do organów ścigania. Sama zainteresowana o mało nie stanęłaby przed sądem za współpracę z przyszłym prezesem Amber Gold.
Finalnie sprawa zakończyła się skazaniem Marcina S. w styczniu 2006 roku. Sąd Rejonowy w Kościerzynie wymierzył wiceprezesowi spółki karę tysiąca złotych grzywny za wprowadzenie w błąd dziesięciu osób.
Był to jednak dopiero początek działalności Marcina P., któremu późniejsze i wcześniejsze wyroki nie przeszkodziły w prowadzeniu działalności już na skalę ogólnopolską.
"Pieniądz rodzi pieniądz" Marcin P.