Otyłość, choroba otyłościowa, insulinooporność to ostatnio bardzo modny temat. Setki, a nawet tysiące pseudoekspertów wypowiadają swoje zdanie. A im mniej rzetelną wiedzę reprezentują, tym głośniej ogłaszają swoje zdanie.
W mediach społecznościowych ścierają się 2 nurty: jeden promujący wręcz chorobliwą chudość, dzielnie wspomaganą katorżniczymi dietami i lekami, a drugi na siłę wciskający nam, że każda masa ciała jest ok i nie ma wpływu na zdrowie.
Żadne z tych założeń nie jest prawdziwe i każde z nich przynosi więcej krzywdy niż pożytku.
Więc jak to jest z tą otyłością?
To tylko nałogowe przejadanie się, brak ruchu i lenistwo? I zwyczajowe: „Ogarnij się grubasie!” może pomóc? Czy ciężka choroba przewlekła i nawracająca, na którą nie da się nic poradzić, a winna jest trauma z dzieciństwa, rodzice, środowisko itp.?
Wielokrotnie w gabinecie spotykam się z zaskoczeniem pacjentów, kiedy wyliczam im ich BMI i okazuje się, że chorują na otyłość. „Kochanego ciała nigdy za wiele”, Ja zawsze byłam puszysta”, to dość częste reakcje. Niestety zakłamywanie rzeczywistości nie przynosi dobrych efektów. Niezależnie jak bardzo nie chcemy tego sobie uświadomić, to nieleczona otyłość potrafi być chorobą równie ciężką i podstępną jak nowotwór. I niestety bywa tak samo śmiertelna!
Więc co robić? Rzucić się na kolejną dietę? pożywiać się listkiem sałaty? A może uwierzyć, że kochanego ciała nigdy za wiele, a babcia i dziadek też tyle jedli i długo żyli.
Przede wszystkim trzeba zmierzyć się z problemem. Nie chować głowy w piasek. Zgłosić się do lekarza zajmującego się leczeniem otyłości (można też na początek do lekarza rodzinnego, ale nie wszyscy oni znają się na specyfice tej choroby i łatwo się zrazić). Konieczna będzie rzetelna diagnostyka, która nie obejmuje tylko wejścia na wagę, ale dokładne badania krwi, badania obrazowe i długą, fachową i szczerą rozmowę. Jeżeli będzie taka potrzeba lekarz zaleci współpracę z dietetykiem, odpowiednią i dostosowaną do możliwości dawkę ruchu. Tam, gdzie trzeba leki wspomagające leczenie lub operację. A wcale nie rzadko współpracę z psychologiem.
Najważniejsze, żeby swoją drogę do zdrowej utraty masy ciała zacząć w fachowych warunkach (a nie na facebooku) z kimś kto problem rozumie, kieruje się empatią i wiedzą. I nie ocenia Ciebie zbyt pochopnie.
Żadne „Ogarnij się!” nie może mieć miejsca.
Zapraszam do gabinetu.
Joanna Krasicka
www.joannakrasicka.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!