Wieś Puc w gminie Kościerzyna po raz kolejny stała się areną niecodziennego wydarzenia, które przyciągnęło miłośników dawnej motoryzacji. Na terenie historycznego zespołu pałacowo-folwarcznego odbyła się druga edycja „Zlotu pod nieistniejącym pałacem”. Spotkanie w mistrzowski sposób połączyło pasję do klasycznych pojazdów z integracją lokalnej społeczności oraz wypoczynkiem w urokliwym otoczeniu jeziora i pałacowego wzgórza.
Niewielka miejscowość Puc, malowniczo położona w gminie Kościerzyna, na jeden dzień zamieniła się w prawdziwe centrum spotkań dla pasjonatów motoryzacji z całego regionu i nie tylko.
Organizatorzy wydarzenia – sołtys wraz z Radą Sołecką sołectwa Puc oraz Maciej Kawka – przygotowali imprezę, która w przemyślany sposób łączyła prezentację starannie odrestaurowanych pojazdów z luźną, rodzinną i piknikową atmosferą.
„Pomysł na zorganizowanie takiego wydarzenia pojawił się rok temu. Wówczas spotkało się ono z ogromnym zainteresowaniem, przyjechało około 70 samochodów. Tak naprawdę, to miał być tylko ten jeden raz, ale jak się okazało od marca otrzymywaliśmy telefony z zapytaniem, czy w tym roku także będzie zlot. Postanowiliśmy go więc zorganizować” — mówi Maciej Kawka, współorganizator wydarzenia.
Reklama
Klasyki na pałacowym wzgórzu i fatalna pogoda, która nie zepsuła nastrojów
Chociaż pogoda tego dnia była fatalna, niesprzyjające warunki atmosferyczne w najmniejszym stopniu nie przeszkodziły w sprawnej organizacji oraz przebiegu imprezy. Do Puca licznie przyjechali właściciele wyjątkowych samochodów i motocykli, którzy z ogromną dumą i zaangażowaniem prezentowali zgromadzonym odwiedzającym swoje nieskazitelnie utrzymane maszyny.
Miejsce ekspozycji pojazdów nie zostało wybrane przypadkowo – tuż nad placem wystawowym wznosi się urokliwe wzgórze, na którym przed laty stał okazały pałac, stanowiący dawniej serce lokalnego majątku, a dziś już niestety nieistniejący. W tej wyjątkowej scenerii uczestnicy wydarzenia mogli podziwiać różnorodne pojazdy pochodzące z lat 70., 80., 90. oraz z początku XXI wieku. Wśród prezentowanych maszyn nie brakowało także prawdziwych motoryzacyjnych perełek.
„Jest tutaj m.in. zaporożec z roku 1976, który nie jeździł przez kilkanaście lat. Są też ciekawe egzemplarze z lat 90., np. niespotykane daewoo espero, czy też radiowozy policyjne, które już dzisiaj znajdują się w muzeum” — podkreśla Maciej Kawka.
Na zlocie pojawiły się również kultowe campery z dawnych lat, zbudowane na bazie konstrukcji marek takich jak Volkswagen czy Mercedes. Wzrok odwiedzających przyciągała także efektowna Corvetta, potężny samochód ciężarowy polskiej marki Star, a także pokaźna kolekcja jednośladów, wśród których znalazły się niespotykane już dzisiaj egzemplarze.
„Przyjechałem junakiem z roku 1963. Mam też bmw R6 z roku 1937. Ten drugi motocykl w minionym roku uległ uszkodzeniu, ale na szczęście udało mi się go złożyć” — powiedział nam jeden z uczestników prezentujących swoje pojazdy.
Strefa retro, kulinarne przysmaki i integracja mieszkańców
Organizatorzy zadbali o to, aby atrakcje nie ograniczały się wyłącznie do podziwiania maszyn na świeżym powietrzu. Warto też wspomnieć, że w sali wiejskiej czekały na uczestników retro komputery, dzięki którym można było się skutecznie przenieść w czasie i pograć np. na kultowych starych grach komputerowych. Trzeba też podkreślić, że o smaczny posiłek i ciepłą atmosferę zadbały panie z Koła Gospodyń Wyjątkowych z Puca, serwując lokalne specjały.
Całe wydarzenie po raz kolejny udowodniło, że motoryzacja może być doskonałym pretekstem do integracji międzypokoleniowej oraz wymiany cennych doświadczeń. Goście wydarzenia mieli niepowtarzalną okazję nie tylko podziwiać unikalne pojazdy, ale także porozmawiać z ich właścicielami, dowiedzieć się o kulisach trudnej renowacji czy poznać niezwykłe historie konkretnych egzemplarzy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze