Do systemów kanalizacyjnych mieszkańcy naszego regionu wrzucają różnego rodzaju odpady, które nie tam powinny trafiać lecz do kosza na śmieci. Są to torebki foliowe, ręczniki, bandaże, pampersy, a nawet śledzie! Skutek jest taki, że dochodzi do poważnych awarii przepompowni, w oczyszczalniach ścieków, a także do zalania piwnic.
W krajach południowej Europy do muszli klozetowych nie można nawet wrzucać papieru toaletowego, a informacje na ten temat można znaleźć praktycznie w każdym hotelu. W Polsce jest inaczej, ale okazuje się, że wielu mieszkańców naszego regionu traktuje toaletę, jako miejsce pozbywania się odpadów wszelkiej maści. Mimo coraz większej świadomości ekologicznej społeczeństwa, nadal nie brakuje osób, które traktują system kanalizacyjny jak śmietnik, gdzie można wrzucić wszystko, co znajdzie się pod ręką. W efekcie, lądują tam torebki foliowe, patyczki higieniczne, bandaże, szmaty, pampersy, resztki jedzenia, a nawet śledzie!
Od wielu lat z tym zjawiskiem borykają się władze gminy wiejskiej Kościerzyna. Jak podkreślają przedstawiciele tego samorządu, system odprowadzania ścieków z gospodarstw domowych ma swój początek w naszych mieszkaniach, a w przypadku wrzucenia do niego nieodpowiednich substancji czy przedmiotów, mieszkańcy przyczyniają się do powstawania zatorów, a także poważniejszych awarii.
- To jest problem, z którym borykamy się od wielu lat. Pracownicy naszego Zakładu Komunalnego znajdują w kanalizacji resztki żywności, torebki foliowe, nawilżane chusteczki, a nawet oleje silnikowe. To wszystko osadza się na ściankach rurociągów zmniejszając ich średnicę. W efekcie, zostaje utrudniony prawidłowy przepływ ścieków. Ponadto, takie działania skutkują również awariami, ponieważ np. nawilżone chusteczki nawijają się na wirniki pomp powodując poważne usterki. Wydaje nam się, że podobnie jak w przypadku segregacji śmieci, nadal trzeba edukować społeczeństwo na temat tego, czego nie można wrzucać do muszli klozetowych – mówi Grzegorz Świtała, zastępca wójta gminy Kościerzyna.Reklama
Taki sam problem występuje w mieście Kościerzyna, a skutki nieodpowiedniego zachowania mieszkańców odczuwają przede wszystkim pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Infrastruktury KOS-EKO, ale nie tylko oni.
- To nie jest problem sezonowy, ponieważ to zjawisko występuje praktycznie przez cały czas. Najpoważniejszym jego skutkiem są poważne awarie, w wyniku których na ich miejsce muszą udać się specjaliści. Usunięcie awarii wiąże się z mechanicznym oczyszczeniem pomp. Zdarza się, że konieczne są kosztowne remonty. Trzeba jednak pamiętać, że wrzucanie plastikowych elementów do kanalizacji, powoduje, że po ich wyjęciu, my jako firma musimy je oddać na składowisko odpadów. Tylko, że w takiej sytuacji, taki plastik jest odpadem specjalnym, za który ponosimy zdecydowanie wyższe koszty, aniżeli mieszkaniec, który powinien go umieścić w odpowiednim koszu. Dodam też, że także sami mieszkańcy odczuwają skutki procederu, o którym mówimy, bo bardzo często jego efektem jest zalewanie piwnic. Chciałbym też zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tego zjawiska. W ostatnim czasie, wielu mieszkańców montuje w swoich mieszkaniach nowoczesne zlewozmywaki wyposażone w tzw. rozdrabniarki. Niestety, gdy lądują w nich elementy plastikowe, to ich użytkownicy powinni mieć świadomość, że rozdrobniony plastik w konsekwencji trafi do zbiorników wodnych, a tym samym będzie pochłaniany np. przez ryby wraz z pokarmem – wyjaśnia Robert Fennig, prezes MPI KOS-EKO.Reklama
Także prezes kościerskiej spółki, podkreśla, że kluczem do wyeliminowania tego zjawiska z naszego życia jest konsekwentna edukacja społeczeństwa. O tym, że przynosi ona wymierne skutki, wiedzą władze gminy Nowa Karczma.
- Z naszych obserwacji wynika, że szeroko rozumiana edukacja przynosi odpowiednie efekty. Jak się okazuje, najskuteczniejszą metodą jest edukowanie najmłodszych mieszkańców, którzy pilnują tych starszych, by w odpowiedni sposób segregowali odpady. Taką politykę prowadzimy od kilku lat, organizując szkolenia z udziałem specjalistów z WFOŚiGW. Jeszcze kilka lat temu, gdy oddawaliśmy do użytku kolejne odcinki kanalizacji np. w Grabowie Kościerskim czy Lubaniu, mieliśmy problem z wrzucaniem różnych rzeczy do systemu kanalizacyjnego. Znajdowaliśmy w nim elementy kurtek, czy nawet śledzie. Po przeprowadzeniu licznych szkoleń, spotkań edukacyjnych m.in. w szkołach, widzimy, że to zjawisko traci na sile – tłumaczy Andrzej Pollak, wójt gminy Nowa Karczma.Reklama
Nasi rozmówcy zwracają również uwagę na fakt, że resztki żywności, które trafiają do systemu kanalizacyjnego, skutkują tym, że zalega ona w sieci stając się pożywieniem dla szczurów. A to oznacza, że im więcej takich resztek będzie lądować nie w koszach na śmieci, lecz w kanalizacji, tym więcej gryzoni będzie w niej żerować w oczekiwaniu na pokarm. Dzięki tak dobrym warunkom do życia, szczury będą się szybciej rozmnażać powiększając jednocześnie swoje kolonie.
Jak zaznaczają specjaliści, do muszel klozetowych nigdy nie powinny trafić – środki higieny osobistej (nawilżane chusteczki, pampersy, tampony, waciki, patyczki do uszu), tłuszcze i oleje, resztki jedzenia, materiały budowlane takie jak farby, tynki, cementy, piasek, kamienie, a także leki, igły oraz strzykawki. Nie powinny się w niej znaleźć również włosy, nitki dentystyczne, wełna, ponieważ długie i cienkie tworzywa zwijają się w kłęby, a otaczając inne przedmioty znajdujące się w rurach, mogą spowodować zator. Z kolei wrzucanie papierosów lub papierosowych filtrów, podobnie jak inne toksyczne związki, mogą skutkować zatruciem podziemnej flory i fauny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze