Na szczęście do jedynie niegroźnego wypadku doszło w sobotę na terenie Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie. Kolejka wąskotorowa wypadła tam z torów. W wyniku zdarzenia lekko poszkodowany został maszynista. Pozostałym pasażerom nic się nie stało.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 5 czerwca.
- W Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie przewróciła się mini lokomotywa z kierującym i jeden z trzech wagoników kolejki, przygniatając do siatki ogrodzenia 6-letnie dziecko i jego tatę. Niewiele brakowało do tragedii - słupek grodzeniowy blisko głowy dziecka. Na szczęście skończyło się na otarciach. Pan z obsług miał rozcięcie ręki. Wezwana policja odnotowała zdarzenie. Dyrekcja muzeum bardziej interesowała się stanem kolejki po wypadku ni stanem poszkodowanych, w tym dziecka które przeżyło traumę. Zero profesjonalizmu - informuje jeden z naszych Czytelników.
- Nie wiem kto sprawuje nadzór techniczny nad tym miejscem i kto dopuścił do korzystania z tego urządzenia. Według dyrekcji kilka dni temu tor przeszedł remont! Mam nadzieję, że odpowiednie instytucje zadbają o bezpieczeństwo dzieci i rodziców w tym miejscu, i że do tego czasu kolejka nie będzie przewozić osób - dodaje.
Sprawę wyjaśnia kościerska policja.
- W sobotę, 5 czerwca otrzymaliśmy zgłoszenie o zdarzeniu losowym na terenie jednego z muzeów w Kościerzynie. Na miejsce przyjechali policjanci, którzy ustalili, że kolejka wąskotorowa wypadła z torów. Drobne obrażenia odniósł 34-letni maszynista. Pozostałym pasażerom nic się nie stało. Kierujący był trzeźwy. Sprawa jest przez nas wyjaśniana. Sprawdzamy dokumentację w zakresie dopuszczenia kolejki do użytkowania - podkreśla st. asp. Piotr Kwidziński, rzecznik kościerskiej policji.
Całą sytuację, jak podaje dyrektor muzeum, zarejestrowały kamery monitoringu.
- Z zapisu wizyjnego zaistniałego wydarzenia jednoznacznie wynika, iż korzystający z kolejki pasażerowie jednego z wagoników nie dostosowali się do zapisów regulaminu. Przede wszystkim ojciec dziecka bujał wagonikiem na obie strony, zaś syn podnosił się i obracał w kierunku matki. Powyższe zachowania z uwagi na niewielki rozstaw szyn (241 mm) są surowo zabronione. Do tej pory z oferty muzeum skorzystało blisko 2.000 osób i podobny incydent nigdy nie miał miejsca. Nieprawdą jest również, iż dyrekcja nie zainteresowała się losem korzystających z kolejki. Otrzymawszy informację, iż lekko ucierpiał jedynie pracownik muzeum, sprawdzono najpierw jego stan po czym udano się do podróżnych - przyznaje Krzysztof Jażdżewski, dyrektor muzeum
- Nieprawdą jest również, iż podróżni zostali przyciśnięci do ogrodzenia. Kolejka posiada wszystkie wymagane prawem zezwolenia i jest bezpieczna dla podróżujących. Powyższe wydarzenie jednoznacznie wskazuje jak ważnym jest stosowanie się do zapisów regulaminu oraz poleceń obsługi - dodaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wogóle ten zarządca tego muzeum powinien odpowiedzieć za to wszystko, ten gość się nie nadaje
Czytając ze zrozumieniem artykuł, wynika jasno że za wypadek odpowiadają pasażerowie a nie zarządca. Więc polecam czytać ze zrozumieniem.
Tylko dlatego, że jakiś baran siedzący w wagoniku nie umiał się zachować? Jakby siedział cicho to by nic się nie stało, a dzieciak tylko przykład brał. Proszę cię. Trzeba mieć kulturę i przyznawać się do swoich błędów a nie szukać winy wśród innych.
Nie zgodzę się. Bo ta kolejka jest za przeproszeniem G*wno warta. Jechaliśmy z dzieciakami i zachowywali się w odpowiedni sposób i również sie wykoleiła. Bez wyraźnej przyczyny.
Wagonik był niesprawny - uszkodzone koło.
Dyrekcja zero wiarygodności. Podobno podobny incydent nigdy nie miał miejsca.
Ta kolejka to pomyłka, wąskie tory, wąskie, wysokie wagoniki z wysoko umieszczonym środkiem ciężkości, kwestia czasu musiało dojść do wywrotki.
dodajmy ze do tej wywrotki przyczyniła się osoba trzecia, na dodatek dorosła
Dyrektor nie dopowiedział że wagonik miał uszkodzone koło, przechylał się i tracił przyczepność na zakrętach, a ojciec dziecka próbował ratować sytuację odchylając się w przeciwną stronę. Kierujący oczywiście nie słyszał że jest problem z przyczepnością.
Do uszkodzenia zawieszenia doszło właśnie na skutek działań osoby siedzącej w wagoniku. Przy takim rozstawie szyn i przeciążeniu na jedną stroną musiało dojść do wywrotki.
Rozstaw szyn 24,1 cm? Nic dziwnego że traci przyczepność na zakrętach. Powoli też to nie jeździ. I coś takiego przewozi dzieci i dorosłych? Zamknąć to.
Do Hhn - Nie widziałeś zdarzenia, to nie wypowiadaj się, no chyba że jesteś dyrektorem tego bałaganu i boisz się o stanowisko.
Rozumiem, że Niezalogowany był uczestnikiem tego wydarzenia skoro tak dokładnie zna wszystkie szczegóły. Może jeszcze dopowie jaką ogromną radość sprawiało mu przechylanie wagonikiem na obie strony.
Witamy Dyrektora - Obserwatora
tę kolejkę to chyba odkupili z białoruskiego objazdowego wesołego miasteczka, wschodnia prowizorka, strach tym jeździć
Ten maszynista miał 34 lata? Ma co najmniej 34 razy dwa. Ciekawe co z uprawnieniami do przewozu osób.
Pewnie oficjalnie pracuje ten co ma 34 lata.
Może to państwa zszokuje, ale w Polsce funkcjonują również kolejki lilipucie o rozstawie szyn 184 mm.
ale ciekawe jaką konstrukcję mają wagoniki, te w muzeum to szrot
W ten sposób można opisać wszystko. Po prostu jest tak, bo ja tak mówię, bo moja prawda jest prawdziejsza. Przecież wszyscy jesteśmy ekspertami w każdej dziedzinie.
Dla dyrektorzyny to pewnie tylko kasa się liczy, co tam bezpieczeństwo...
Każdy mierzy swoją miarą.
po prostu niewłaściwe zarządzanie tym miejscem, brak nadzoru, i tyle w temacie
I ten gejowaty pacjent z tego muzeum hahaha
Zamknąć muzeum, wyrzucić dyrektora, ukarać pasażerów !
I obłożyć klątwą do szóstego pokolenia. Cóż za trafna ocena sytuacji.
Jestem mamą 6 latka z tego zdarzenia, będąca tam na miejscu. Z przykrością czytam to co napisał dyrektor muzeum, z przykrością czytam komentarze i przykre, że tak to zostało przedstawione. Dyrektor widzę, że subiektywnie, jeszcze przed zakończeniem przez policję postępowania, zakończył swoje postępowanie. Absolutnie nikt nie kołysał wagonikami i chyba to jest najbardziej niesprawiedliwa ocena i nieprawdziwa, którą wydał dyrektor. Pozostałe dotyczące regulaminów, przepisów też nie są prawdziwe, jedyne słowo od kierującego to czy mamy bilet - koniec rozmowy. Po zdarzeniu kierujący nas nie zauważał,ustawiał wagoniki, to ja się pytałam tego starszego Pana o samopoczucie, bo miał przecięte ręce. Dyrektor jak się pojawił pierwsze kroki z tym właśnie kierującym skierował do kolejki, nie do nas. Moje dziecko upadło twarzą i główką na siatkę i było przerażone. Panie Dyrektorze może więcej empatii? Te bezpodstawne tezy o bujaniu się w wagonikiem i pozostałe nieprawdy głoszone przez Pana świadczą tylko o tym , że absolutnie nie chce Pan poznać prawdy. Ja tylko dziękuję, że mój syn wyszedł z tego cało, tylko z guzem na głowi. A mój mąż ratował sytuację a nie ją wywołał.
Przecież to państwo nie czekacie na ustalenia odpowiednich służb, tylko arbitralnie wygłaszacie swoją prawdę. Państwa relacja w ogromnym stopniu nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Czy na podstawie informacji, że nikt z państwa nie ucierpiał poświęcenie najpierw dwóch minut poszkodowanemu pracownikowi było wyrazem braku empatii?
Tak kolejka to porażka kto przewozi dzieci oraz dorosłych Tak mała i z takim roztawem kolejka dalej obsługa kto szkolil tego operatora i kto za to bierze odpowiedzialnosc
Takie kolejki przewożą w Polsce tysiące osób. Równie dobrze można zamknąć wszystkie place zabaw, wesołe miasteczka itp., bo ktoś kiedyś otarł sobie kolano.
Jeśli pisze Pan że takie kolejki przewożących tysiące osób to życzę szczęścia na kolejki przepracowalem cale zycie ale to co tutaj widzę to tylko biznes
Bo tory były złe, a podwozie...podwozie też było złe.
Jedno koło jest popsute cały pociąg jest do dupy????
Wypowiadający się na ten temat to sami znawcy. Każdy jest mądry gdzie go nie ma. Dopóki nic się nie stało to wszystkim się podobało nie było żadnej krytyki. Wypadki są wszędzie a ludzie coraz bardziej roszczeniowi bo każdy powód jest do robienia awantury.Niedługo chyba nie będzie już żadnych atrakcji. Żal
Wogóle ten zarządca tego muzeum powinien odpowiedzieć za to wszystko, ten gość się nie nadaje
Czytając ze zrozumieniem artykuł, wynika jasno że za wypadek odpowiadają pasażerowie a nie zarządca. Więc polecam czytać ze zrozumieniem.
Tylko dlatego, że jakiś baran siedzący w wagoniku nie umiał się zachować? Jakby siedział cicho to by nic się nie stało, a dzieciak tylko przykład brał. Proszę cię. Trzeba mieć kulturę i przyznawać się do swoich błędów a nie szukać winy wśród innych.