Działacze, zawodnicy, rodzice młodych sportowców z Klubu Sportowego Santana Wielki Klincz, a także sympatycy klubu, tracą już cierpliwość do władz gminy Kościerzyna, które obiecały wybudowanie nowoczesnego zaplecza socjalnego przy boisku w Małym Klinczu. Nie kryją swojego oburzenia, bo na obiekt czekają wiele lat i nie mogą się doczekać. Nie ukrywają, że stracili nadzieję na to, że samorządowcy wywiążą się z danych obietnic. Obawiają się, że nadal będą musieli korzystać z kontenerów, które kiedyś były szaletami.
To jest marzenie nie tylko działaczy, piłkarzy-seniorów, młodych miłośników futbolu trenujących w Santanie, ale również rodziców tych najmłodszych. Na nowoczesne zaplecze sportowo-socjalne czekają już prawie 20 lat, a historię działań podejmowanych przez władze klubu na przestrzeni lat można przeczytać w artykule poniżej.
Realna nadzieja na to, że upragniony obiekt wreszcie się zmaterializuje, pojawiła się ponad rok temu, gdy władze gminy Kościerzyna dały zielone światło na realizację tej inwestycji.
- W ramach rozwoju infrastruktury sportowej chcielibyśmy na terenie boisk sportowych zlokalizowanych w Małym Klinczu, naprzeciwko osiedla, wybudować budynek socjalny, który będzie służył trenującym, ale również innym użytkującym to boisku. Takie zaplecze ma tam powstać i przewidujemy na to 350 tys. zł – mówił w marcu 2021 roku wójt Grzegorz Piechowski.
Od deklaracji wójta Grzegorza Piechowskiego minęło już prawie 1,5 roku, a realnych perspektyw na sfinalizowanie tego przedsięwzięcia nie widać. Przedstawiciele Klubu Sportowego Santana Wielki Klincz, nie ukrywają swojego rozczarowania działaniami samorządowców.
- Nasze starania jako klubu o godne warunki socjalne dla naszych podopiecznych oraz kadry, mają swój początek w latach 2011-12. Od 2004 roku dysponowaliśmy "kontenerami", które były wcześniej użytkowane w mieście Kościerzyna jako miejskie szalety oraz socjalne zaplecza. To miało być tymczasowe rozwiązanie. Z biegiem lat nasz klub w miarę możliwości finansowych, rozrastał się i zaczęliśmy zrzeszać coraz większą grupę piłkarzy, głównie młodzieży i dzieci. Mamy rok 2022, kontenery na nasze „szczęście” zostały z nami do chwili obecnej. Bez nich nie mielibyśmy dachu nad głową do przebierania oraz odpoczynku zawodników. Dodam, że w 2020 zostały one gruntownie przez nas wyremontowane. Doszło do tego, dzięki oszczędnościom covidowym, bo wówczas nie było rozgrywek. Pomogli sponsorzy i przyjaciele klubu. W tym samym czasie, przy wsparciu radnego Arkadiusza Maliszewskiego, rozpoczęliśmy kolejne starania o przeforsowanie projektu oraz pozwolenie na budowę nowego obiektu. Otrzymaliśmy je pod koniec 2021 roku wraz z kosztorysem i wizualizacją zaplecza. Byliśmy pewni, że po informacjach włodarzy oraz spotkaniach w ich gronie, nasze marzenie stanie się faktem. Byliśmy ostrożni w ogłaszaniu tych wiadomości, ale uprzedził nas wójt Grzegorz Piechowski, który w filmie promocyjnym dotyczącym inwestycji mówił o budowie tego obiektu. Wszyscy myśleliśmy, że tak rozpoczętego działania nie da się zaprzepaścić, a jednak…. – mówi Piotr Ćwikałowski, wiceprezes KS Santana Wielki Klincz.
Jednocześnie dodaje, że klub otrzymywał informacje od władz gminy, że te starają się zdobyć dofinansowanie na tę inwestycję z różnych programów m.in. z Polskiego Ładu. Dodajmy, że ta sprawa była przedmiotem dyskusji podczas ostatniej sesji Rady Gminy Kościerzyna. Temat poruszył przewodniczący RG Andrzej Bober. Zastępca wójta Grzegorz Świtała, powiedział to, co główni zainteresowani wiedzieli, mianowicie, że gmina złożyła wniosek o dofinansowanie tego przedsięwzięcia w ramach Polskiego Ładu, a dokładniej z puli środków przeznaczonych dla gmin popegeerowskich i czeka na jego rozstrzygnięcie. Andrzej Bober dodał z kolei, że lepiej sięgać po dofinansowanie, bo to nie obciąża budżetu gminy. Głos w dyskusji zabrał radny Arkadiusz Maliszewski.
- Ja za bardzo nie wierzę w te dofinansowania, bo my w 2011 roku rozpoczęliśmy batalię o to zaplecze, a co roku słyszeliśmy, że ministerstwo nie dało dofinansowania. Ta saga trwa już dwunasty rok – stwierdził radny Maliszewski.
Jak się okazuje, słowa Arkadiusza Maliszewskiego okazały się prorocze. Wiadomo, że w ramach Polskiego Ładu gmina Kościerzyna dofinansowania na budowę zaplecza socjalnego nie dostanie. O to, co będzie z tą inwestycją, zapytaliśmy wójta Grzegorza Piechowskiego.
- Wprawdzie oficjalnie nie dostaliśmy jeszcze informacji na ten temat, ale nieoficjalnie wiemy, że tego dofinansowania nie dostaniemy. Nie ukrywam, że jestem bardzo zdziwiony, bo takie tereny jak Mały Klincz, Puc, czy Niedamowo są terenami popegeerowskimi, a otrzymaliśmy wcześniej zapewnienie, że wparcie finansowe otrzymają wszystkie gminy, na których takie obszary się znajdują. Nie wiem, jakie są kryteria dotyczące tego – kto dostaje, a kto nie. Uważam, że w porównaniu do innych samorządów, my takie dofinansowanie powinniśmy otrzymać, ale tak się nie stało. Teraz musimy się zastanowić, co dalej z tą inwestycją. Sytuacja budżetowa jest trudna, ponieważ każdy przetarg, który ogłaszamy, przekracza pod względem finansowym wartość kosztorysową. W budżecie mamy zabezpieczone 350 tys. zł na zaplecze, ale musimy z radnymi jeszcze raz przedyskutować tę kwestię – stwierdził Grzegorz Piechowski.
Działacze, rodzice, a także mieszkańcy Wielkiego Klincza oraz Małego Klincza nie ukrywają swojego oburzenia polityką władz gminy Kościerzyna. Zarzucają im, że szukanie oszczędności względem tej inwestycji, było fatalnym posunięciem.
- Trzeba jasno powiedzieć, że budowa zaplecza nie jest gigantycznym przedsięwzięciem w porównaniu np. z budową drogi. Władze gminy tylko zmarnowały czas, bo gdyby zgodnie z obietnicami, przystąpiły do budowy w roku 2021, to kwota zabezpieczona w budżecie, z pewnością by wystarczyła. Dzisiaj wiadomo, że inwestycja ma kosztować już 700 tys. zł. Patrząc na to co się dzieje, to śmiem przypuszczać, że jak dalej wójt będzie czekać z podjęciem odważnej decyzji, to za kilka miesięcy może się okazać, że nawet 1 mln zł nie wystarczy. Do tego sprowadza się szukanie oszczędności w naszej gminie, bo zaplecze socjalne w Małym Klinczu nie jest jedynym takim przykładem. Wystarczy przypomnieć, budowę sali w Łubianie, na którą też samorządowcy składają w nieskończoność wnioski, które są odrzucane. Nawet gdy jakimś cudem, uda się im zdobyć jakąś dotację, to może się okazać, że po tylu zmarnowanych latach, będą musiały wydać z własnego budżetu taką kwotę, za jaką wcześniej mogłyby samodzielnie ją wybudować – mówi mieszkaniec Wielkiego Klincza, który nie ukrywa swojego zdenerwowania.
Jak zaznacza wiceprezes Santany, Piotr Ćwikałowski, w klubie trenują również dziewczęta.
- Brak toalet oraz ciepłej wody, to dość trudne warunki, jak na obecne czasy. Gościmy kluby i drużyny z wyższych lig i szkółek. Za każdym razem jest nam po prostu wstyd, gdy rywalizując, jak równy z równym, musimy ich gościć w takich warunkach. To jest również wizytówka gminy Kościerzyna, z której mamy być dumni, a nie przepełnieni wstydem – podsumowuje Piotr Ćwikałowski.
To tematu z pewnością będziemy wracać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze