Szalejąca inflacja, wzrost cen materiałów na rynku budowlanym, a także paliwa i energii mają bezpośredni wpływ na inwestycje realizowane przez samorządy. Widać to na przykładzie rozstrzyganych przetargów, gdzie złożone oferty radykalnie przewyższają pulę środków zabezpieczonych przez samorządy na realizację najważniejszych, tegorocznych przedsięwzięć. Przedstawiciele lokalnych władz mają poważny problem, który może skutkować tym, że niektóre z nich zostaną przesunięte w terminie, a w najgorszym przypadku nie zostaną zrealizowane w ogóle.
Załamanie gospodarcze, które jest pokłosiem m.in. wojny w Ukrainie, a także szalejącej od wielu miesięcy inflacji, bardzo mocno daje się we znaki lokalnym samorządom. Nie chodzi tylko i wyłącznie o wzrost kosztów związanych z utrzymaniem obiektów itp. Wymienione wcześniej czynniki mają bezpośredni wpływ na zaplanowane jeszcze w minionym roku inwestycje. W większości przypadków mówimy o gigantycznych przedsięwzięciach, na które samorządowcy pozyskiwali dotacje i dofinansowania z różnych programów. To, co jeszcze rok temu napawało dumą i radością lokalnych włodarzy, dzisiaj spędza im sen z powiek. Niektórzy z nich nie ukrywają i mówią wprost, że sytuacja dotycząca inwestycji jest niezwykle trudna. Do tej grupy należy Michał Majewski, burmistrz Kościerzyny.
- Już od dłuższego czasu mówiłem, że w związku z tym, co się dzieje w gospodarce, stoimy przed dużym wyzwaniem. Oczywiście mam na myśli najważniejsze inwestycje, które zaplanowaliśmy na ten rok. Po przeprowadzonych przetargach okazało się, że złożone oferty zdecydowanie przewyższają zabezpieczone w budżecie środki. Dużo więcej będzie kosztować budowa ulicy Paderewskiego. W tym przypadku mówimy o kwocie około 1,3 mln zł. Podobnie jest z budową stadionu lekkoatletycznego, gdzie złożona oferta przewyższa kosztorys o 3 mln zł. No i wreszcie sala gimnastyczna przy kościerskiej „trójce”. Gdy przygotowywaliśmy wniosek o dofinansowanie tego przedsięwzięcia szacowaliśmy, że pochłonie ono 7 mln zł. Dodatkowo zabezpieczyliśmy na ten cel 3 mln zł, ale po przetargu okazało się, że najniższa oferta wyniosła 12 mln zł. Dlatego musieliśmy podjąć trudne decyzje – powiedział Michał Majewski.Reklama
Ostatecznie, władze miasta zdecydowały się na złożenie wniosku do ministerstwa sportu, z którego pochodziła dotacja, o zgodę na przesunięcie terminu rozpoczęcia tej inwestycji. Taką zgodę otrzymały, a to oznacza, że prace mają się rozpocząć w przyszłym roku.
W podobnym tonie wypowiada się Alicja Żurawska, starosta kościerski. Warto przypomnieć, że wśród najważniejszych inwestycji realizowanych przez powiat, dominują zadania drogowe. Jako najlepszy przykład podaje dwa przedsięwzięcia.
- O tym, jak diametralnie zmieniła się sytuacja od minionego roku, najlepiej świadczą przetargi na budowę dwóch odcinków drogowych. Mam tutaj na myśli budowę dróg na trasie Będomin-Stary Barkoczyn oraz Liniewo-Stare Polaszki, na które uzyskaliśmy wsparcie finansowe z rządowych programów. Pierwsze zadanie szacowaliśmy na około 6 mln zł, a po przetargu wyszło 7,9 mln zł. Z kolei w przypadku drugiego odcinka kosztorys opiewał na kwotę 7,5 mln zł, a najniższa oferta wyłoniona w przetargu wyniosła prawie 11 mln zł. Taka sytuacja oznacza, że będziemy musieli się mocno zastanowić nad kolejnymi wnioskami o dofinansowanie na przedsięwzięcia zaplanowane na kolejne lata. Nie ukrywam, że ich liczba będzie musiała być niższa aniżeli w minionych latach. Przy takim wzroście cen, nie będziemy mieli odpowiednich środków finansowych na wkład własny – stwierdza Alicja Żurawska.
Nie inaczej wygląda sytuacja w jednej z najbogatszych gmin w województwie pomorskim, mianowicie w gminie Kościerzyna. Jej władze również mają za sobą przetargi, które musiały być unieważnione ze względu na zbyt wysokie ceny zaproponowane przez oferentów.
- Cztery przetargi na budowę ulic Akacjowej, Rzemieślniczej i Leśnej w Małym Klinczu pokazują najbardziej dobitnie, jak w trudnej sytuacji znalazły się samorządy. Ze względu na to, przedłużyliśmy już termin realizacji tego przedsięwzięcia do 11 miesięcy od podpisania umowy. Nie jest to jednak jedyny przykład potwierdzający wspomniane trudności. Rozstrzygnęliśmy niedawno trzeci przetarg na budowę przystani kajakowych na terenie naszej gminy. Chociaż kosztorys tego zadania opiewał na około 300 tys. zł, to w pierwszym przetargu najniższa oferta wyniosła 1 mln zł. W ostatnim było już nieco lepiej, bo najniższa oferta to 430 tys. zł. Najprawdopodobniej zdecydujemy się na nią, ale będziemy musieli poszukać tych brakujących pieniędzy – wyjaśnia Grzegorz Świtała, zastępca wójta gminy Kościerzyna.Reklama
Jak się okazuje, samorządy muszą dokładać spore pieniądze do tych inwestycji, które rozpoczęły się w minionym roku.
Wiedzą o tym chociażby samorządowcy z Dziemian, którzy jesienią minionego roku zaczęli rozbudowę miejscowego Zespołu Kształcenia i Wychowania. Władze gminy zakładały, że będzie ona kosztować około 5 mln zł. Dzisiaj już wiadomo, że ta kwota nie będzie wystarczająca. Jak poinformował nas wójt Leszek Pobłocki, na chwilę obecną do tego przedsięwzięcia trzeba będzie dołożyć od 600 do 800 tysięcy złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze