Choć od III Zjazdu Rodziny Galikowskich minęło już trochę czasu, emocje, wspomnienia i wdzięczność za wspólnie spędzony czas pozostają żywe. 21 sierpnia 2026 roku w Wąglikowicach spotkały się 82 osoby, które połączyły rodzinne więzi, chęć poznania własnych korzeni i radość z bycia razem. Jednym z najbardziej imponujących punktów spotkania było drzewo genealogiczne o długości 15,5 metra.
Rodzinne spotkania mają szczególną wartość – pozwalają nie tylko odnowić dawne znajomości, ale także poznać krewnych, których wcześniej nie mieliśmy okazji spotkać. III Zjazd Rodziny Galikowskich był właśnie takim wydarzeniem. W sierpniowe popołudnie do Wąglikowic przyjechali członkowie rodziny z różnych miejscowości i krajów, by wspólnie spędzić czas, powspominać i odkryć kolejne karty rodzinnej historii.
Szczególnym zainteresowaniem uczestników cieszyło się drzewo genealogiczne Galikowskich. Przygotowany materiał, mierzący aż 15,5 metra, pozwolił spojrzeć na dzieje rodziny z szerszej perspektywy i prześledzić, jak przez kolejne pokolenia rozwijały się rodzinne więzi.
Dla wielu osób była to nie tylko okazja do poznania nazwisk i rodzinnych powiązań, ale również moment refleksji nad historią przodków, dzięki którym kolejne pokolenia mogą dziś spotykać się przy wspólnym stole.
O znaczeniu pamięci o korzeniach mówił ks. Tadeusz Galikowski z Czerska, który odprawił Mszę Świętą rozpoczynającą zjazd.
„Wspaniałe spotkanie rodzinne, które mogło się odbyć dzięki wielkiej determinacji i pracy Grzegorza Polasika – za co jestem mu bardzo wdzięczny. To już trzeci Zjazd Rodziny Galikowskich. Niestety, w pierwszym nie mogłem uczestniczyć. Tym większą radością, ale i wyróżnieniem było dla mnie odprawienie Mszy Świętej rozpoczynającej nasze spotkanie, sprawowanej w intencji całej naszej rodziny, a szczególnie za tych, którzy już odeszli z tego świata. W sposób szczególny modliliśmy się za protoplastów naszego rodu – Mariannę i Stanisława Galikowskich, którzy w 1901 roku, mieszkając w Malachinie koło Czerska, założyli rodzinę, dając początek kolejnym pokoleniom. Nasz Zjazd był czasem odnowienia dawnych więzi i zawiązywania nowych przyjaźni. Przy wspólnym stole nie zabrakło śmiechu, wspomnień, wzruszeń i radości ze wspólnie spędzonych chwil. Poczuliśmy, że jesteśmy dla siebie nawzajem darem. Dziś świat próbuje nas przekonać, że tradycja nie ma znaczenia, że liczy się tylko „tu i teraz", a więzi rodzinne są przeżytkiem. Nasz Zjazd jest najpiękniejszym zaprzeczeniem tej tezie. Pokazujemy, że człowiek pozbawiony pamięci o swoich przodkach jest jak drzewo bez korzeni. Niech Bóg błogosławi całej naszej rodzinie, niech prowadzi nas przez kolejne lata, a Matka Najświętsza niech otacza opieką każdy nasz dom.”
Reklama
Zjazd był jednak nie tylko okazją do wspomnień i rozmów o przeszłości. Organizatorzy zadbali również o rozrywkę. Uczestnicy mogli sprawdzić swoją wiedzę i refleks w rodzinnej „Familiadzie” oraz zmierzyć się z muzycznymi zagadkami w konkursie „Jaka to Melodia”. Jak pokazują relacje uczestników, szczególnie ten drugi teleturniej dostarczył wielu emocji i powodów do śmiechu.
Andrzej Dziuba z Karsina, który w zjazdach uczestniczy już po raz trzeci, podkreśla nie tylko dobrą atmosferę, ale również potrzebę wspólnego zaangażowania w przygotowanie kolejnych spotkań.
„Na zjeździe Rodziny Galikowskich jestem już 3 raz i mam nadzieję, że nie ostatni. Wprawdzie to rodzina mojej żony ale szybko można ich polubić. Z każdym zjazdem więcej się angażuje w organizacje by Grzesiu nie zostawał sam ze wszystkim. Tak było i tym razem. Widziałem ile było pracy na sali ale wiem też ile Grzesiu dał z siebie aby to wszystko przygotować. Miło będę wspominał te chwile z rodzinką. Konkurs "Jaka to melodia" był odjechany. Do zobaczenia na kolejnym zjeździe."
Dla niektórych uczestników sierpniowe spotkanie było kolejnym rozdziałem rodzinnej tradycji, dla innych – pierwszą okazją do poznania krewnych i wspólnego odkrywania historii Galikowskich.
Maria Musiela z Chojnic, obecna na wszystkich dotychczasowych zjazdach, zwraca uwagę na staranność przygotowania wydarzenia.
„Byłam na każdym zjeździe rodziny Galikowskich , każdy był przygotowany ze wszystkimi detalami: konkursy, zabawy, miła atmosfera . Każdy zjazd przygotował nasz kochany Grzegorz Polasik . Dla niego wielki szacunek."
Podobnymi odczuciami dzielą się Alicja i Stanisław Cherek z Lipusza, dla których spotkanie miało szczególny, międzypokoleniowy wymiar.
„Zjazd rodzinny to rodzinne spotkanie od najmłodszego do najstarszego, każdy przyniósł ze sobą masę dobrej energii. Nie ma nic piękniejszego niż powrót do miejsc i ludzi od których wszystko się zaczęło. Był to trzeci zjazd rodziny Galikowskich w którym uczestniczyliśmy. Było to dla nas wyjątkowe wydarzenie, gdzie mieszają się emocje, wspomnienia, śmiech i wielopokoleniowe historie. Czekamy na następne zjazdy."
Reklama
Sierpniowe spotkanie okazało się ważne również dla tych, którzy do rodzinnego grona dołączyli po raz pierwszy. Ela Galikowska z Poznania przyjechała wraz z mężem i synem. Jak przyznaje, po spotkaniu żałuje, że nie uczestniczyła w poprzednich edycjach.
„Przyjechałam na III Zjazd Rodziny Galikowskich z moim mężem i synem po raz pierwszy.... było tak uroczyście, wesoło, dużo wspomnień, zapoznanie z niektórymi członkami naszej wspaniałej Rodzinki, cała oprawa na medal ... teraz z perspektywy żałuję że nie uczestniczyłam w poprzednich."
Reklama
Dla Jakuba Chabowskiego z Czerska zjazd również był debiutem. Możliwość rozmowy zarówno z rówieśnikami, jak i przedstawicielami starszych pokoleń, pozwoliła mu nawiązać nowe znajomości i lepiej poznać własną rodzinę.
„To był mój pierwszy Zjazd Rodziny Galikowskich i jestem naprawdę bardzo zadowolony, że tym razem udało mi się dołączyć. Niestety, na poprzednich spotkaniach nie mogłem być, bo wakacyjne plany zawsze układały się inaczej. Tym razem miałem okazję porozmawiać z ludźmi w moim wieku, ale też ze starszymi pokoleniami, których wcześniej w ogóle nie znałem. Dzięki temu mogłem poznać wiele nowych osób i zawiązać nowe znajomości. Do tego świetna atmosfera, ogromne 15-metrowe drzewo genealogiczne i naprawdę dobre jedzenie. Duże podziękowania dla Grzesia, który był bardzo zaangażowany w organizację i włożył w to spotkanie naprawdę dużo pracy. Widać było, że zależało mu, żeby wszystko się udało i żebyśmy mogli spędzić razem dobry czas. Dzięki Grzesiu za świetne spotkanie. Mam nadzieję, że następnym razem również będę mógł być z Wami."
Reklama
Nie zabrakło również muzycznych emocji i osobistych przeżyć. Lucyna Gulbicka z Chojnic zapamiętała zjazd jako czas dobrej zabawy, rodzinnych odkryć i przełamywania własnych barier.
- III zjazd rodzinny będę wspominać bardzo długo. Wyśmienita zabawa, mój debiut w śpiewaniu, świetna zabawa w teleturnieju „Jaka to Melodia". Mogłam poznać moje korzenie rodzinne, nowych członków rodziny: kuzynostwo, ciotki, wujków. No i oczywiście wielkie podziękowania dla Grzesia za super przygotowaną imprezę. Czekam na kolejny zjazd, mam nadzieję, że będzie nas jeszcze więcej.
Reklama
Za przygotowanie i sprawny przebieg III Zjazdu Rodziny Galikowskich odpowiadał Grzegorz Polasik. W nadesłanych wspomnieniach uczestnicy wielokrotnie podkreślają jego zaangażowanie, pracę i dbałość o każdy szczegół wydarzenia. Nie kryją też wdzięczności za stworzenie okazji do spotkania, które połączyło przedstawicieli różnych pokoleń.
Choć od sierpniowego zjazdu upłynęło już trochę czasu, jego znaczenie nie kończy się wraz z ostatnimi rozmowami i pożegnaniami. Pozostają fotografie, wspomnienia, nowe znajomości i wiedza o rodzinnych korzeniach, którą można przekazywać dalej.
III Zjazd Rodziny Galikowskich pokazał, że rodzinne więzi wciąż mają ogromną wartość, a poznawanie historii przodków może być zarówno wzruszające, jak i pełne radości. Organizatorzy i uczestnicy mają nadzieję, że kolejne spotkania zgromadzą jeszcze więcej członków rodziny, a wspólne pielęgnowanie tradycji stanie się trwałym elementem historii kolejnych pokoleń Galikowskich.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze