Radni gminy Karsin będą otrzymywać wyższe diety za swoją pracę na rzecz lokalnego społeczeństwa. Decyzję o podwyżkach diet podjęli jednomyślnie podczas ostatniej sesji. Podwyżkę argumentowali w różny sposób.
Radni gminy Karsin jako jedni z ostatnich samorządowców w powiecie kościerskim pochylili się nad swoim uposażeniem. Przypomnijmy, że większość rad gmin z terenu naszego regionu zmiany w dietach przeprowadziła w pierwszym półroczu tego roku.
Warto wspomnieć, że korektę wynagrodzenia radnych wymusiły zmiany w przepisach prawa, a dokładniej podwyższenie tzw. „krotności” stawki bazowej określonej w ustawie budżetowej z 1,5-krotności na 2,4-krotność.
W trakcie głosowania uchwały w sprawie zasad przyznawania i wysokości diet radnych gminy Karsin, w odróżnieniu od innych samorządów, nie było żadnej dyskusji. Radni gminy Karsin zmiany zaakceptowali jednogłośnie.
Chcieliśmy zapytać przewodniczącego Rady Gminy Karsin, Bogdana Peplińskiego o to, dlaczego dopiero teraz wspomniana uchwała była procedowana. Gdy się z nim skontaktowaliśmy, powiedział, że jest zajęty i mamy zadzwonić później. Próbowaliśmy wielokrotnie, ale przewodniczący nie odbierał telefonu.
Odpowiedzi na to pytanie postanowiliśmy poszukać wśród radnych. Ze względu na fakt, że temat podwyżki diet jest dość kontrowersyjny, kilku z nich zdecydowało się na wypowiedź, ale zastrzegli, że zrobią to anonimowo. Okazuje się, że przymiarki do tej uchwały były podejmowane od dłuższego czasu.
- To jest temat, który szczególnie w dzisiejszych czasach budzi wiele emocji. Prowadziliśmy na ten temat wiele rozmów i doszliśmy do wniosku, że kiedyś musimy się pochylić nad tym tematem. Osobiście powiem tak, znam radnych, którzy całą swoją dietę przeznaczają na rożnego rodzaju akcje charytatywne itp. Ja też do tego grona należę. Wyszliśmy więc z założenia, że w ten sposób będzie można wesprzeć więcej cennych inicjatyw, bo gdyby te pieniądze miały zostać w budżecie, to nie wiadomo, co wójt z nimi by zrobił. Dlatego zdecydowaliśmy się poprzeć tę podwyżkę – powiedział nam jeden z przedstawicieli RG Karsin.
Niektórzy radni kierowali się innymi przesłankami.
- Od samego początku mówiliśmy, że tę kwestię należy odłożyć w czasie, bo diety z punktu widzenia mieszkańców są zawsze zagadnieniem bardzo kontrowersyjnym. Później wybuchła wojna w Ukrainie i sprawa się skomplikowała jeszcze bardziej. Jednak po kilku miesiącach zwłoki zdecydowaliśmy, że nie można tego tematu odwlekać w nieskończoność, tym bardziej, że gdybyśmy nie podnieśli diet, to zostawilibyśmy problem kolejnej radzie. Osobiście dostrzegam jeszcze inny argument przemawiający za zmianą wysokości naszego uposażenia. Każdy z radnych wykonuje inny zawód. Niektórzy chcąc uczestniczyć w sesji, czy posiedzeniach komisji, musieli brać wolne z pracy, na czym tracili np. 300 zł za jeden taki dzień. Okazało się, że do piastowanej funkcji tak naprawdę muszą dokładać z własnego budżetu. Ponadto, wielu radnych obecnej kadencji już teraz mówi, że nie chce startować w kolejnych wyborach, a część z nich to bardzo doświadczeni samorządowcy. Uważam, że wyższa dieta być może zachęci ich do zmiany decyzji, a potencjalnych zainteresowanych do kandydowania do Rady Gminy. Dodam jeszcze, że do tej pory dieta niektórych radnych była niższa aniżeli dieta sołtysów. Natomiast jeśli chodzi o kwoty po podwyżkach, to nasz samorząd plasuje się mniej więcej w środku ościennych samorządów. Diety nie są najniższe, ale nie są też najwyższe – stwierdził kolejny radny.
Niestety, nie możemy podać imion i nazwisk osób, które głosowały za podwyżką, tak jak robiliśmy to w przypadku innych samorządów.
Dlaczego? Dlatego, że takich informacji nie ma w Biuletynie Informacji Publicznej znajdującym się na stronie gminy, a być powinny. Wystarczy przytoczyć art. 14 Ustawy o samorządzie gminnymi, który mówi:
„Imienne wykazy głosowań radnych podaje się niezwłocznie do publicznej wiadomości w Biuletynie Informacji Publicznej i na stronie internetowej gminy oraz w inny sposób zwyczajowo przyjęty na obszarze gminy”.
I o to również chcieliśmy zapytać przewodniczącego Bogdana Peplińskiego, ale jak wspominaliśmy wyżej, nie odbierał od nas telefonów.
Należy podkreślić, że zanim radni podwyższyli sobie diety, pobierali oni uposażenie ustalone w 2011 roku. Według ówczesnych stawek przewodniczący Rady Gminy dostawał – 1200 zł miesięcznie, wiceprzewodniczący – 600 zł, radny będący członkiem 1 komisji – 200 zł, radny będący członkiem 2 komisji – 400 zł. Oprócz tych diet radnym przysługiwała też dieta w wysokości – 200 zł dla przewodniczących komisji stałych oraz 50 zł dla wiceprzewodniczących komisji stałych.
Po uchwalonych zmianach, nowe stawki będą się przedstawiać w sposób następujący: przewodniczący RG – 1900 zł, wiceprzewodniczący – 1100 zł, radny pełniący funkcję przewodniczącego komisji stałej – 900 zł, radny pełniący funkcję wiceprzewodniczącego komisji stałej – 700 zł, radny – członek co najmniej dwóch komisji – 700 zł, radny – członek nie więcej niż jednej komisji – 500 zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Śmieszne są te diety. Ciekawe kiedy te rady wyjdą z tego mentalnego zaścianka i zaczną honorować ludzi, zgodnie z europejskimi standardami. Jesteśmy w Europie, a wynagrodzenia wójtów, burmistrzów, starostów, radnych, jak w Bangladeszu czy Botswanie. Przecież ci ludzie zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Wybrani przez miejscową ludność. Sami się nie mianowali. Musieli widocznie sobą coś reprezentować. Już samo to jest powodem do ich godnego honorowania. Oni pracują na pomyślność gminy i robią to w interesie wszystkich mieszkańców. Reprezentują wszystkich mieszkańców. Dlatego moim zdaniem, taki radny powinien otrzymywać 12-14 tys. zł miesięcznie. A wójtowie czy starostowie po 40 tys. zł miesięcznie.
Śmieszne są te diety. Ciekawe kiedy te rady wyjdą z tego mentalnego zaścianka i zaczną honorować ludzi, zgodnie z europejskimi standardami. Jesteśmy w Europie, a wynagrodzenia wójtów, burmistrzów, starostów, radnych, jak w Bangladeszu czy Botswanie. Przecież ci ludzie zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Wybrani przez miejscową ludność. Sami się nie mianowali. Musieli widocznie sobą coś reprezentować. Już samo to jest powodem do ich godnego honorowania. Oni pracują na pomyślność gminy i robią to w interesie wszystkich mieszkańców. Reprezentują wszystkich mieszkańców. Dlatego moim zdaniem, taki radny powinien otrzymywać 12-14 tys. zł miesięcznie. A wójtowie czy starostowie po 40 tys. zł miesięcznie.