Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w nocy ze środy na czwartek w Borsku. 54-letni poślizgnął się na pomoście i wpadł do wody, uderzając się w głowę. Niestety mimo szybkiej akcji ratowniczej, nie udało się uratować życia mężczyźnie.
Do zdarzenia doszło na pomoście nad jeziorem Wdzydzkim w Borsku.54-letni mężczyzna najpewniej poślizgnął się na pomoście i wpadł do wody, uderzając się w głowę. Na miejsce natychmiast zadysponowano służby ratunkowe.
- Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, oświetleniu terenu i zwodowaniu łodzi. Po przybyciu na miejsce Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego wyłowiono mężczyznę z wody i natychmiast przystąpiono do resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Zespół ratownictwa medycznego kontynuowała jeszcze przez około pół godziny resuscytację, po czy stwierdzono zgon mężczyzny - informuje mł, kpt. Mateusz Szmaglik, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej PSP w Kościerzynie.
W działaniach ratowniczych wzięli udział strażacy z OSP Wdzydze, OSP Karsin, Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego w Kościerzynie oraz zespół ratownictwa medycznego i policja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, oświetleniu terenu i zwodowaniu łodzi. Po przybyciu na miejsce Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego wyłowiono mężczyznę z wody...". No to "pogratulować" tylko takich ratowników. Oni najpierw zabezpieczyli miejsce zdarzenia, ciekawe przed czym, włączyli żarówki, zwodowali sobie łódkę, a człowiek leżał na dnie i czekał. Zamiast rzucić się w wodną toń, to oni jakieś cyrki odpie*****i na brzegu. Bardzo przereklamowana jest ta służba. Brak słów.
"Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, oświetleniu terenu i zwodowaniu łodzi. Po przybyciu na miejsce Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego wyłowiono mężczyznę z wody...". No to "pogratulować" tylko takich ratowników. Oni najpierw zabezpieczyli miejsce zdarzenia, ciekawe przed czym, włączyli żarówki, zwodowali sobie łódkę, a człowiek leżał na dnie i czekał. Zamiast rzucić się w wodną toń, to oni jakieś cyrki odpie*****i na brzegu. Bardzo przereklamowana jest ta służba. Brak słów.