52-letni głuchoniemy mężczyzna i 49-letnia kobieta cudem uniknęli zaczadzenia - z zadymionego budynku wydostało ich dwóch policjantów, którzy patrolowali okolicę i zauważyli wydostające się z domu kłęby dymu.
Do zdarzenia doszło w sobotę, tuż po godzinie 20 w Wielu. Stróże prawa z Karsina patrolowali okolicę i zauważyli dym wydostający się z jednego z budynków mieszkalnych. Niezwłocznie zadzwonili po straż pożarną i przystąpili do akcji ratunkowej. Policjanci, nie zważając na wydostające się z wnętrza gęste kłęby dymu wtargnęli do środka w poszukiwaniu mieszkańców.
Na schodach napotkali kobietę w szlafroku, którą wyprowadzili na zewnątrz. Jak wynikało z jej relacji, w środku znajdowała się także jeszcze jedna osoba - jej niesłyszący kolega. Jeden z policjantów został z uskarżającą się na problemy z oddychaniem kobietą, drugi zaś powrócił do środka w poszukiwaniu mężczyzny.
Funkcjonariusz, mimo zerowej widoczności, przeszukał cały dom - nie znalazł jednak poszkodowanego i wyszedł zaczerpnąć powietrza. Po chwili wrócił jednak do środka i na schodach natrafił na mężczyznę i pomógł mu wyjść z obiektu.
Gdy ma miejsce przyjechała straż pożarna, zaczęła sprawdzać skąd wydostawały się kłęby gryzącego dymu - jak się okazało jego źródło było się pod podłogą - gdzie znajdował się nieszczelny przewód kominowy.
49-letnia kobieta trafiła do Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie, mężczyzna z kolei uniknął poważniejszych obrażeń i noc spędził w kościerskiej ogrzewalni. Obrażeń udało się uniknąć także policjantom - dla bezpieczeństwa podano im na miejscu tlen.
Justyna Marszk Współpraca:Natalia Bobrowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze