Niezapomnianą morską przygodę mieli okazję przeżyć uczniowie kościerskiego "Ogólniaka" oraz Wodniacy z Garczyna. Odbyli bowiem rejs polskim żaglowcem STS Pogoria po Morzu Śródziemnym.
„Kto chce, niechaj słucha, Kto nie chce, niech nie słucha.
Jak balsam są dla ucha, Morskie opowieści….”
Pogoria to polski żaglowiec, który na swój pokład przyjmuje młodych adeptów żeglarstwa. Dzięki inicjatywie Artura Haberki i Marka Wołoszyka, kościerskie wilki morskie mogły przeżyć niezapomnianą przygodę.
15 listopada przebyli trasę niemalże 1800 km, by zaokrętować się w San Remo. Załoga w składzie – uczniowie z I LO im. Józefa Wybickiego w Kościerzynie pod opieką Ewy Stoltmann, Izabeli Zgleszewskiej, Julity Plichty oraz członkowie PCM Wodniacy Garczyn postawiła swoje nogi na pokładzie Pogorii i rozpoczęła szkolenia. Baczne oko kapitana Artura Pierzyńskiego oraz załogi stałej i oficerskiej pilnowało, aby załoga pomyślnie wykonywała swoje zadania i nie pomyliła ze sobą żadnych lin, na przykład szotów grotbombramsztaksla z kontrafałem gardy.
- W niedzielny wieczór wypłynęliśmy w morze. Ten, kto śpiewa, że nie ma fal, nie widział chyba Morza Śródziemnego 17 listopada. Miernik prędkości wiatru wskazywał 8 w skali Beauforta. Wśród tego sztormu, w przeciwdeszczowych kostiumach czuliśmy się co najmniej jak avengersi, a Pogoria była niczym samochód Jamesa Bonda - opowiadają kościerskie wilki morskie.
- W nocy z 18-19 listopada na horyzoncie ujrzeliśmy piękne Portovenere. Nie można opisać słowami, jak bardzo było urokliwe, dlatego jeśli wybieracie się do Włoch, zamiast Rzymu czy Mediolanu koniecznie zajrzyjcie do tych małych miejscowości czy bajkowych wysp - dodają.
Podczas podróży odwiedzili też równie piękne Porto Azzuro, aby ostatecznie 22 listopada dopłynąć do Genui i zakończyć żeglowanie.
- Wróćmy jednak do tego, co najważniejsze, czyli do życia majtka pokładowego. Największą zaletą rejsu było, że nie byliśmy turystami, ale załogą, sterowaliśmy Pogorią, kontrolowaliśmy kurs naszego żaglowca, a odważni wspinali się na reje na wysokość 10 piętra, aby rozklarować bądź sklarować żagle. Ponadto szanty, karty, messa i nieoczekiwane alarmy do żagli – były naszą żeglarską codziennością - wspominają uczestnicy rejsu.
Reklama
Kto nie był, niech żałuje! W rejs można wybrać się niezależnie od wieku i doświadczenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze