Reklama

Długi lokatorów Spółdzielni Mieszkaniowej Wspólny Dom sięgają prawie 900 tys. zł

Zadłużenie lokatorów Spółdzielni Mieszkaniowej „Wspólny Dom” w Kościerzynie na koniec minionego roku sięgnęło prawie 900 tysięcy złotych. Pomimo tego, że jest to kwota gigantyczna, w ostatnich latach wysokość zadłużenia sukcesywnie maleje.

Spółdzielnia Mieszkaniowa „Wspólny Dom” w Kościerzynie zarządza na co dzień 90 budynkami mieszkalnymi. Liczba ich mieszkańców to około 9 tysięcy osób. Nie wszyscy jednak wywiązują się z opłat związanych z użytkowaniem mieszkań, a kwota zobowiązań lokatorów robi ogromne wrażenie. Na koniec roku 2021 ich zadłużenie wyniosło około 870 tysięcy złotych.

W grupie dłużników są osoby, które zalegają z opłatami za okres 1 lub 2 miesięcy. Ich zobowiązania wyniosły na koniec minionego roku około 60 tys. zł. Jak podkreśla Andrzej Gierszewski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Wspólny Dom” w Kościerzynie, ci lokatorzy nie stanowią poważnego problemu.

Reklama
- To są osoby, które najczęściej nie płacą w terminach, ale po upływie miesiąca lub dwóch regulują swoje zaległości i z tym procederem nasza spółdzielnia nie ma jakichś poważnych kłopotów. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku innych grup. Mam na myśli lokatorów, którzy zalegają z opłatami za okres od 3 do 6 miesięcy. Tutaj mamy do czynienia z kwotą 80 tys. zł. Jednak mamy również takich mieszkańców, których zaległości dotyczą okresu 12 miesięcy i oni stanowią aż połowę wszystkich dłużników. Kwota zobowiązań tej grupy osób wynosiła na koniec minionego roku 600 tys. zł. I właśnie z wyegzekwowaniem tych należności jest największy problem, ponieważ w większości przypadków są to ludzie znajdujący się w trudnej sytuacji materialnej– wyjaśnia Andrzej Gierszewski.
Andrzej GierszewskiAndrzej Gierszewski

Najwyższe zadłużenie w przypadku jednego lokalu w roku 2021 wyniosło około 90 tys. zł. Szefostwo kościerskiej spółdzielni podejmuje różnego rodzaju działania, których celem jest wyegzekwowanie zaległych należności. Jak dodaje Andrzej Gierszewski, przed sądem toczy się 27 spraw, w których spółdzielnia walczy o odzyskanie pieniędzy na łączną kwotę 156 tys. zł. Problem polega na tym, że te postępowania toczą się dość długo.

Reklama

- Średnio na decyzję sądu o nakazie zapłaty czekamy do 11 miesięcy. Wcześniej było to 2 lub 3 miesiące. Niektóre sprawy są oczywiście skomplikowane, ponieważ w grę wchodzą kwestie spadkowe itp., więc w tym przypadku czas na oczekiwanie decyzji sądu jest dłuższy – stwierdza prezes spółdzielni.

W minionym roku przeprowadzono również dwie licytacje komornicze. Jak dodaje prezes Andrzej Gierszewski, lokatorzy, którzy stracą swoje mieszkanie w efekcie decyzji sądu, i zgodnie z nią mają otrzymać mieszkanie socjalne od gminy, takie lokum dostają od miasta Kościerzyna.

Reklama

- Muszę przyznać, że na tym polu współpraca z władzami miasta układa się dobrze – stwierdza prezes.

Jednocześnie podkreśla, że mimo zadłużenia sięgającego prawie 900 tys. zł., w ostatnich latach zaobserwowano tendencję spadkową dotyczącą wielkości zobowiązań na koniec roku. Jest to m.in. efekt tego, że została wyznaczona specjalna osoba w SM „Wspólny Dom” w Kościerzynie, która zajmuje się egzekwowania długów. Ponadto prowadzone są rozmowy z dłużnikami, a w niektórych przypadkach ich zobowiązania są rozkładane na raty i nie są naliczane odsetki. Szefostwo spółdzielni w przypadku niektórych dłużników współpracuje również z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej oraz władzami miasta.

Reklama
- Staramy się wspierać naszych klientów, którzy mają kłopoty z długami, nie tylko w sferze finansowej. Duży nacisk kładziemy na spotkania, treningi, których celem jest zmiana świadomości, myślenia i modelu funkcjonowania takich osób. Tłumaczymy, jak zarządzać domowym budżetem, a także uświadamiamy, że spłata zobowiązań jest niezwykle istotna, ponieważ w ten sposób można uniknąć eksmisji – wyjaśnia Sylwia Trzebiatowska, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kościerzynie.
Sylwia TrzebiatowskaSylwia Trzebiatowska

Warto też wspomnieć, że jeszcze kilka lat temu lokatorzy, którzy zalegali z opłatami, mogli ich część odpracować. Z takiego rozwiązania jednak zrezygnowano.

Reklama

- Osoby, które wykonywały prace na rzecz spółdzielni musiały być nadzorowane, co wiązało się z kosztami i w pewnym momencie przestało się to opłacać. Po drugie, w ostatnim czasie nie było chętnych, aby w ten sposób spłacić swoje należności, więc z tego zrezygnowaliśmy – podsumowuje Andrzej Gierszewski.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości