W poniedziałkowy wieczór odbyła się niecodzienna i wyjątkowa uroczystość. Sala Szopińskiego gościła bowiem w swoich progach świadków II wojny światowej, których wspomnienia posłużyły za treść publikacji "Czas próby i nadziei. Wspomnienia mieszkańców ziemi kościerskiej z lat 1939-1945". Podczas gali nie zabrakło też ocalałego z Marszu Śmierci - Wernera Rzeźnikowskiego, tegorocznego laureata Medali im. Tomasza Rogali.
Osią poniedziałkowej uroczystości były wojenne wspomnienia 51 mieszkańców regionu kościerskiego, które dzięki Krzysztofowi Jażdżewskiemu i Rajmundowi Knitter ocaleją spisane na ponad 400 stronicowej książki.
- Ta książka jest unikalna na Pomorzu. Nie ma bowiem drugiego miasta i powiatu, który mógłby się poszczycić opublikowaniem tak obszernej pozycji zawierającej wspomnienia i relacje mieszkańców, w tym przypadku Ziemi Kościerskiej. Dotyczą one krótkiego okresu, bo pięcioletniego. Są jednak lata, które ważą więcej. Książka zawiera wspomnienia, wywiady, relacje, które w warstwie językowej są trochę trudne do czytania, odbioru, są nacechowane dużymi emocjami, ale czymś niecnym byłoby z naszej strony - recenzentów - sugerowanie jakichkolwiek zmian w tym zakresie. Ta książka ma walor, który jest najważniejszy, jest po prostu autentyczna - podkreślał jeden z recenzentów, prof. Andrzej Gąsiorowski.
Obok promocji publikacji ważnym punktem poniedziałkowej gali było wręczenie Medalu im. Tomasza Rogali Wernerowi Rzeźnikowskiemu - przedwojennemu kościerskiemu harcerzowi, który jako członek szarych szeregów podczas II wojny światowej prowadził działalność konspiracyjną. Został aresztowany przez gestapo i poddany okrutnemu śledztwu, po czym osadzono go w obozie koncentracyjnym Stutthof. Na początku 1945 r. przeżył "Marsz Śmierci". W 1946 r. został pierwszym powojennym komendantem Hufca ZHP w Kościerzynie.
- Najważniejsza dla mnie zawsze były rodzina. Moja szkoła, wychowawcy, którzy spoczywają w lasach. Jeszcze przed tym był ksiądz dr Heyke, a na koniec zawsze zostaje tylko wiara - podkreślał laureat medalu, Werner Rzeźnikowski.
Obok niego na scenie pojawił się także Felicjan Łada, także więzień obozu Stutthof.
- Przebyłem to. Nie wstydzę się tego pobytu. Nasze wyobrażenia o obozie są jednostronne. Takim dowodem na to był sąd nad esesmanami i funkcyjnymi z obozu. Były wyroki bardzo ostre, ale nie zawsze sprawiedliwe. Tak samo nasze pojęcie o obozie trzeba byłoby niejednokrotnie skorygować. Chodzi mi o to, że nie wszyscy byli źli, wyrachowani - mówił Felicjan Łada.
Galę zwieńczyły podziękowania osobom, które podzieliły się swoimi wspomnieniami z czasów wojennych. A tym samym okres ten w historii ziemi kościerskiej nie ulegnie zapomnieniu.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze