Choć po raz kolejny odwołanie mieszkańców budynku nr 2 na ulicy 1000-lecia w Kościerzynie zostało odrzucone, lokalna społeczność wciąż się nie poddaje. W efekcie do kościerskiego magistratu trafiło już czwarte pismo o ponowne rozpatrzenie ich wniosku. Burmistrz jednak nadal obstaje przy swoich racjach, mieszkańcy zaś przy swoich.
Głównym powodem negatywnej opinii było to, iż zaproponowane do realizacji zadanie leży w kompetencji Miejskiego Przedsiębiorstwa Infrastruktury KOS-EKO, a nie Miasta Kościerzyna. W związku z tym, jak wyjaśnia burmistrz, wniosek nie mógł zostać przez komisję oceniony pozytywnie.
- Powołana komisja działa zgodnie i w granicach obowiązującego prawa a nie jak twierdzi Pan, że zabrakło Jej woli rzetelnej analizy przedmiotowego wniosku i udzielenia pomocy w słusznej sprawie - podkreśla burmistrz Zdzisław Czucha w odpowiedzi na odwołanie mieszkańców.
- Na uwagę zasługuje także uchwała Rady Miasta Kościerzyna w sprawie przeprowadzenia konsultacji społecznych z mieszkańcami Kościerzyny dotyczących propozycji do budżetu miasta Kościerzyna na 2014 rok, która nie przewiduje możliwości składania odwołania od wniosków złożonych w ramach budżetu obywatelskiego - dodaje.
Ta odpowiedź jednak w żaden sposób nie zadowala mieszkańców, a wręcz przeciwnie zachęciła do dalszych odwołań i komentarza, do ich zdaniem, kłamliwego uzasadnienia takiej decyzji.
- Otóż dwie negatywne i różne w treści oceny naszego wniosku z kłamliwymi uzasadnieniami jego odrzucenia wskazują na to, że jednak zabrakło komisji woli rzetelnej analizy wniosku, a przede wszystkim obiektywizmu i uczciwości wobec nas. Kłamstwa uzasadniające odrzucenie naszego wniosku zostały przez komisję podane do publicznej wiadomości, a my mamy wątpliwości, czy wobec nas komisja działała "zgodnie i w granicach prawa" - tłumaczą mieszkańcy.
W sumie do kościerskiego magistratu trafiło już czwarte odwołanie. Czy tym razem okaże się skuteczne? Póki co nie zanosi się jednak na zakończenie wymiany korespondencji między mieszkańcami a urzędem. Każda ze stron przedstawia swoje argumenty, które uważa za słuszne.
Do kogo będzie należało więc ostateczne słowo? Na odpowiedź na to pytanie będziemy musieli jeszcze poczekać.
W galerii można przeczytać w całości odwołanie mieszkańców i odpowiedź burmistrza.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze