Miał być marynarzem, a praca dziennikarza w jego planie miała być tylko chwilowa. Nic z tego nie wyszło, bo przygoda, która miała trwać tylko przez moment stała się życiową pasją. W kościerskim kinie Remus odbył się benefis Adama Kiedrowskiego, znanego dziennikarza z Kościerzyny. Wydarzeniu, któremu towarzyszyły występy Grupy Teatralnej „Mumio” oraz zespołu „Raz Dwa Trzy”, przyświecał szczytny cel.
Wydarzenie, które miało miejsce w kościerskim kinie Remus oficjalnie było Koncertem Charytatywnym „Ściśle Tajnych” na Stowarzyszenie Hospicyjne w Kościerzynie. O tym, że kryje się pod nim benefis kościerskiego dziennikarza Adama Kiedrowskiego, wiedziała tylko nieliczna grupa jego znajomych. Pomysłodawczynią tego wyjątkowego wieczoru była żona Adama Kiedrowskiego – Katarzyna, która wspólnie z Adamem Plutowskim poprowadziła imprezę.
Środki finansowe na szczytny cel
Warto w tym miejscu podkreślić, że występ Grupy Teatralnej „Mumio” oraz zespołu „Raz Dwa Trzy” został sfinansowany z prywatnych środków Katarzyny Kiedrowskiej. Ze względu na fakt, że Adam Kiedrowski, o czym wiedzą tylko nieliczni, bo robi to bardzo dyskretnie, angażuje się w pomoc innym osobom, jego małżonka postanowiła, że benefisowi będzie towarzyszyć charytatywna inicjatywa. Dlatego też dochód ze sprzedaży biletów zostanie przeznaczony na rzecz Stowarzyszenia Hospicyjnego w Kościerzynie.
Jak podkreśliła Katarzyna Kiedrowska, w organizację tego wydarzenia zaangażowały się również – Hotel Bazuny, Leśny Dworek z Sulęczyna, a także Jan Dittrich i Jolanta Sutor, a także Kościerski Dom Kultury, którym ze sceny podziękowała za wsparcie i nieocenioną pomoc.
Adam Kiedrowski we wspomnieniach
W sali kościerskiego kina Remus zjawili się przede wszystkim przyjaciele, znajomi, dawni współpracownicy Adama Kiedrowskiego, a także mieszkańcy powiatu, którzy przybyli na koncert. Był to przede wszystkim wieczór wspomnień tych ludzi, którzy przez prawie 30 lat pracy dziennikarskiej Adama Kiedrowskiego mieli z nim okazję współpracować, a także kontaktować z racji wykonywanego zawodu. Jak się okazuje, dziennikarzem miał być przez chwilę, o czym mówiła Hanna Kosycarz, siostra głównego bohatera wieczoru.
- Adam miał być marynarzem, skończył liceum morskie, a także studiował w Wyższej Szkole Morskiej. Zawsze był dociekliwy, interesował się historią i bardzo dobrze posługiwał się językiem polskim. Na początku lat 90. byłam redaktorem naczelnym "Echa Pruszcza". Mój szef postanowił, abym tchnęła ducha w kościerską gazetę. Jednak tak się złożyło, że urodziłam córkę Kingę i wspólnie z mężem Maćkiem postanowiliśmy, że w zastępstwie będzie pisał Adam. I tak, chcąc nie chcąc, pojechał do Kościerzyny. W tym mieście poznał swoją przyszłą żonę i tutaj został – mówiła Hanna Kosycarz.
O pierwszych latach pracy zawodowej Adama Kiedrowskiego mówił również Roman Kontter, wieloletni dyrektor Kościerskiego Domu Kultury, instytucji, która w latach 90. była wydawcą „Gryfa Kościerskiego”, a także Zdzisław Czucha, wieloletni burmistrz Kościerzyny.
- Pamiętam dokładnie jak do nas przyszedł. Wszyscy się zastanawiali, skąd jest ten człowiek pochodzący z Trójmiasta. Był bardzo spokojny, może nie był przebojowy, ale szybko jego zdolności pisarskie pokazały, że umie doskonale robić to, czego się podjął. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to był bardzo ciekawy nabytek. Mieliśmy różne problemy jako wydawca gazety, ale jak się pojawił Adam, to było ich mniej – wspominał Roman Knitter.
W podobnym tonie wypowiadał się Zdzisław Czucha.
- Znam Adama od wielu lat, ale gdy szukaliśmy redaktora do „Gryfa Kościerskiego”, rzeczywiście pojawiały się takie głosy, że spoza Kościerzyny, że za młody. Mnie osobiście ujął tym, co charakteryzuje go do dzisiaj – empatią oraz rzetelnością. Nigdy nie był na pierwszym planie, ale zawsze służył pomocą i tak jest do dzisiaj. Bardzo cenię sobie przyjaźń z Adamem – powiedział były burmistrz.Reklama
O zawodowych kontaktach mówił z kolei Zbigniew Stencel, pierwszy starosta powiatu kościerskiego oraz Włodzimierz Graff, były sekretarz UG Kościerzyna.
- Nasza znajomość sięga roku 1995, kiedy byłem kierownikiem Urzędu Rejonowego. Spotykałem się początkowo z Adamem na konferencjach prasowych, a później już na niwie koleżeńskiej. Zawsze zaskakiwało mnie to, że jest znakomicie przygotowany, i to w tematach bardzo specjalistycznych. Nie należał do dziennikarzy, którzy szukają taniej sensacji, ale nigdy nie odpuszczał tematów ważnych i z tego względu osobiście miałem z nim wiele ciężkich spraw. Z podejścia do zawodu i obiektywizmu Adama mogłoby dzisiaj skorzystać wielu dziennikarzy – podkreślił Zbigniew Stencel.Reklama
- Nie pamiętam kiedy poznałem Adama, ale wydaje się, że znam go od zawsze. Poznaliśmy się gdy szefowałem „Naszym Tygodnikom”. Było wiele rozmów, sprzeczek i kłótni. Dzisiaj już tego nie ma, bo jesteśmy starsi i mądrzejsi. Ale myślę, że jest to zasługa tego pierwszego – mówił żartobliwie Włodzimierz Graff, wieloletni sekretarz gminy Kościerzyna.
W trakcie benefisu wspominano również tych dziennikarzy, z którymi Adam Kiedrowski współpracował, a byli to Andrzej Kisiel, Wiesław Kozyra oraz Jarosław Deja. O bliskich relacjach Adama i Andrzeja Kisiela, mówiła żona ostatniego z wymienionych – Teresa Lassowa, wieloletnia dyrektorka Muzeum Kaszubskiego Parku Etnograficznego we Wdzydzach. Podkreśliła, że obydwaj poświęcili wiele rozmów dotyczących różnych tematów np. niezależnego dziennikarstwa. O przyjaźni mówił z kolei Adam Plutowski, wieloletni szef oddziału „Dziennika Bałtyckiego” w Kościerzynie.
- Jako młody chłopak, zaraz na maturze, odpowiedziałem na anons zamieszczony w „Gryfie Kościerskim”. Poszedłem na rozmowę kwalifikacyjną i kiedy tak czekałem, co chwilę do sekretariatu wchodzić jakiś łysy goguś. Tych wejść było kilka. Później okazało, że Kiedrak, bo tak na niego mówimy, specjalnie wchodził, by sprawdzić co to za facet chce pracować w zespole „Gryfa Kościerskiego”. Nawet powiedział, że w sekretariacie czeka jakiś Fafik. Oczywiście to było określenie mojej osoby. Od tego momentu nasza przyjaźń trwa i niech trwa nadal – zaznaczył Adam Plutowski.
Zaskoczony i wzruszony
Adam Kiedrowski pracował w redakcji „Echa Kościerzyny”, „Gryfa Kościerskiego”, „Dziennika Bałtyckiego”, „Pulsu Pomorza”, a obecnie prowadzi portal „Nowe Pomorze”. Jak podkreśliło wielu uczestników benefisu, bardzo często angażuje się w bezinteresowną pomoc innym ludziom. Tak było w przypadku znanego kościerskiego artysty – Wiesława Jasińskiego, z którym się przyjaźnił i opiekował do jego śmierci.
Nic więc dziwnego, że w przerwie benefisu Adam Kiedrowski, otworzył wystawę prac Wiesława Jasińskiego, którą można oglądać w holu kina Remus. Bohater wieczoru nie ukrywał zaskoczenia organizacją całego wydarzenia.
- Wiedziałem, że taki benefis jest przygotowywany, ale wtajemniczeni byli tylko nieliczni. A dowiedziałem się o wszystkim zupełnie przypadkowo, na kilka tygodni przed tym wieczorem. Nie ukrywam, że mocno się tym przejąłem. Nie mogłem spać, unikałem w ogóle tego tematu, ponieważ nie lubię być w centrum zainteresowania. Dzisiaj mogę powiedzieć jedynie tyle, że mimo iż wiedziałem, że taki wieczór zostanie zorganizowany, i tak jestem zaskoczony i przede wszystkim wzruszony. Dlatego bardzo dziękuję za wszystko. Jeśli chodzi o pracę zawodową, to rzeczywiście, jak mówiła moja siostra, to miało być zastępstwo, tym bardziej, że załatwiałem sobie pracę na statku. A zrobiło się prawie 30 lat. Z perspektywy czasu, mimo wszystko, uważam, że to była dobra decyzja – powiedział nam Adam Kiedrowski.
Dodajmy na koniec, że w ramach koncertu udało się zebrać na rzecz Stowarzyszenia Hospicyjnego w Kościerzynie ponad 10 tys. zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze