Kilkaset drzew zniknęło z pasa nadbrzeżnego Jeziora Liniewskiego. Usunęła je na prywatnej działce właścicielka terenu. Niewykluczone jednak, że wycinając drzewostan ze swojej posesji, część usunęła z terenu należącego do Skarbu Państwa. W związku z tym sprawę zgłoszono na policję.
Kontrowersyjna reforma ministra Szyszki budzi sporo emocji w społeczeństwie. Wiele osób, bardzo wyczulonych na sytuację środowiska lokalnego reaguje oburzeniem na wycinki. Na początku ubiegłego tygodnia pracownicy Urzędu Gminy w Liniewie otrzymali informację o tym, że nad brzegiem Jeziora Liniewskiego dokonano wycinki drzewa.
- Dokonaliśmy oględzin terenu. Okazało się, że wycinka dokonywana jest na terenie prywatnym, na działce przylegającej do jeziora jaki i nad samym akwenem wyciętych zostało kilkaset drzew. Wizję terenową w porozumieniu z nami przeprowadził również kierownik oddziału terenowego w Kartuzach Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, który w imieniu marszałka zarządza Jeziorem Liniewskim - mówi Piotr Piwowarczyk z Urzędu Gminy w Liniewie.
Zgodnie z ustaleniami zarządcy jeziora, część drzew najprawdopodobniej usunięto z terenu będącego własnością Skarbu Państwa.
- W związku z tym wszczęliśmy postępowanie wyjaśniające w sprawie ewentualnego wycięcia drzew bez zgody właściciela. Ważne jest również to, że ten teren znajduje się w obszarze Chronionego Krajobrazu Jezior Polaszkowskich. Zgodnie z przepisami o ochronie przyrody, jak i na mocy uchwał Sejmiku Województwa Pomorskiego w tym rejonie obowiązuje zakaz niszczenia i usuwania zadrzewień nadwodnych. W tej sprawie przekazaliśmy pismo do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Gdańsku oraz powiadomiliśmy policję - dodaje.
Jak mówi z kolei kierownik kartuskiego oddziału Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, obecnie trwa ustalanie dokładnego przebiegu granic działek.
- Zawnioskowaliśmy, aby wstrzymać wycinkę drzew do momentu ustalenie granicy działki prywatnej. Telefonicznie otrzymałem informację, iż ta wycinka została zakończona już w lutym. Dopiero po ustaleniu dokładnych granic okaże się, czy właścicielka nieruchomości wycięła jedynie drzewa ze swojej działki, czy także z działki Skarbu Państwa - informuje Tadeusz Bielawa.
- Z zapisów ochronnych dla tego obszaru nie wynika, że obowiązuje kategoryczny zakaz wycinania drzew. Wskazane jest, że należy chronić drzewostan w pasie nadbrzeżnym zbiorników wodnych wód płynących. To jezioro zaliczane jest do wód płynących, w związku z tym nawet gdyby granice działek pokrywałyby się z lutrem wody, to ten pas nadbrzeżny i tak powinien być chroniony, wymagana jest więc zgoda na wycinkę drzew - zaznacza.
Dotarliśmy do właścicielki nieruchomości, która wskazuje, że jej działka sięga do samego jeziora, co potwierdza także okazana przez nią mapka.
- Nie zmienialiśmy nic w pasie nadbrzeżnym, nie pogłębialiśmy linii brzegowej, nie zmienialiśmy gospodarki wodnej. Wycinka odbywała się w lutym. W 2010 roku składaliśmy do gminy oficjalne pismo o zgodę na wycięcie drzew. Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Ustawa "Szyszki" dała nam zielone światło, więc postanowiliśmy uporządkować teren. W planie zagospodarowania przestrzennego ten teren figuruje jako zieleń polna. To, co zrobiliśmy, to tylko przywrócenie stanu poprzedniego - podkreśla właścicielka działki.
Sprawa wycinki, ujawniła inne nieprawidłowości.
- Przy okazji wyszły sprawy, w których ktoś inny naruszył przepisy. Ktoś postawił pomost na naszej działce. Dziś (wtorek - przyp. red.) zgłosiliśmy nielegalny pomost w Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Kościerzynie - podsumowuje.
Sprawę wyjaśnia samorząd, RDOŚ i policja.
Do sprawy będziemy wracać.
AL
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze