Reklama

Tuszkowy. Mieszkańcy bronią swojej szkoły przed likwidacją

Mieszkańcy małej wsi w gminie Lipusz, Tuszkowy, protestują przeciwko likwidacji szkoły, do której uczęszczają ich dzieci. - To nie jest tylko miejsce nauki. Trudno określić, gdzie kończy się w naszej szkole nauka, a zaczyna wartość integracyjna - podkreślają rodzice. Gmina co prawda miała zamiar zamknąć placówkę z uwagi na jej nierentowność, ale póki co proponuje reorganizację.

Do Szkoły Podstawowej w Tuszkowach uczęszcza obecnie 22 dzieci. Jak informuje lipuski urząd, z roku na rok liczba ta jest coraz mniejsza.

- W przyszłym roku może ich być zaledwie 18, jeśli do I klasy pójdzie tylko jeden 7-latek, który obecnie uczęszcza do "0". Przyjąłem jednak liczbę 20, zakładając, że do I klasy pójdzie również dwóch 6-latków, którzy obecnie nie mają obowiązku szkolnego. W kolejnym roku może być zaledwie 18 uczniów w sześcioklasowej szkole. Już obecnie liczba uczniów w klasie waha się od 3 do maksymalnie 6 w jednej z klas, dwie liczą po 4 uczniów, a edukację w klasie VI zakończy w obecnym roku 5 uczniów, którzy opuszczą szkołę. W bieżącym roku szkolnym za względu na brak uczniów nie nie ma klasy V - podaje wójt gminy Lipusz, Mirosław Ebertowski.

Jak dodaje, w ciągu ostatnich pięciu lat gmina dopłaciła do funkcjonowania szkoły w Tuszkowach blisko 600 tys. zł ponad otrzymaną subwencję. W kolejnych trzech latach ma to być już ponad 700 tys. zł. W związku z tym danymi w grudniu władze gminy spotkały się z dyrekcją i gronem pedagogicznym, aby poinformować ich o planach likwidacji placówki.

- W wyniku spotkania uzgodniono, że wspólnie poszukamy rozwiązania, które pozwoli ograniczyć koszty funkcjonowania placówki i pozwoli na jej funkcjonowanie przynajmniej do 2019 roku, kiedy to szkoła obchodzić będzie 200-lecie powstania, jak większość szkół w okolicy (Korne, Lipusz, Dziemiany) - zaznacza wójt Ebertowski.

Plany likwidacji szkoły spotkały się z protestem mieszkańców. Podczas spotkania z władzami gminy nie kryli oburzenia. Podkreślają, że placówka to nie tylko miejsce nauki ich dzieci, ale też, co równie ważne, miejsce spotkań mieszkańców.

- My tu organizujemy zebrania, loterie, imprezy regionalne. Wszystkie dzieci chodzą na lekcje kaszubskiego. Nawet wywiadówki wyglądają u nas inaczej, nie tak sztywno i oficjalnie. Zajdzie rodzic do szkoły, kawę z nauczycielem wypije, porozmawia po naszemu, spokojnie. Zresztą oszustwa szkolne czy inne wybryki w Tuszkowach się nie zdarzają - akcentują rodzice na łamach "Przeglądu".

- Jeśli nam szkołę wezmą, będzie po wiosce - dodają inni.

Rodzice zwracają też uwagę na fakt, że w czynie społecznym pomagali budować szkołę. Boją się też, że w większej placówce ich dzieci będą anonimowe.

- W dużej szkole cwańszy ma lepiej, a biedniejszy, uczciwszy, przepada. Nasze dzieci zginą w tej rywalizacji albo wpadną w złe towarzystwo. Do tego jeszcze dojazdy. Maluchy będzie trzeba o szóstej rano z łóżek zrywać, a potem po kilku lekcjach będą do wpół do czwartej czekać w świetlicy na autobus. Nie rozumiemy o jaki rachunek ekonomiczny tu chodzi, skoro wójt naszym nauczycielom obiecał miejsca pracy w Lipuszu, a w naszej szkole podobno świetlica środowiskowa ma powstać - pytają w rozmowie z reporterką "Przeglądu" rodzice.

Ostatecznie samorząd zaproponował reorganizację placówki.

- Reorganizacja miałaby polegać na łączeniu klas (3 do 6-osobowych). Dzięki takiemu rozwiązaniu wielkość dopłaty z budżetu gminy zmniejszy się z szacowanych w 2017 roku 239.544 zł do 69.544 zł. Zaproponowałem także mieszkańcom utworzenie prywatnej (niepublicznej) placówki przedszkolnej, na co pozwala ustawa o systemie oświaty. Niepubliczna placówka otrzymuje dotacje na funkcjonowanie. Pozwoli także na uczęszczanie do niej dzieci młodszych (3 i 4 letnich), co w przypadku oddziału przedszkolnego łączonego z I klasą jest niemożliwe - wyjaśnia gospodarz gminy Lipusz.

- Przedszkole mogłoby funkcjonować w budynku szkoły, jednak muszą być spełnione dosyć rygorystyczne wymagania sanitarne i przeciw pożarowe. Nauczyciele mogliby uzupełniać swoje etaty w Zespole Szkół w Lipuszu, poza jedną osobą nie wiązałby się to nawet z dodatkowymi dojazdami, ponieważ wszyscy nauczyciele (poza jednym) są spoza miejscowości Tuszkowy i codziennie jadąc do pracy przejeżdżają przez Lipusz - kontynuuje.

Mieszkańcy Tuszkowy zapowiedzieli z kolei, że nie poddadzą się w walce o swoją szkołę.

Do sprawy wrócimy.

O sytuacji Szkoły Podstawowej w Tuszkowach można przeczytać także w tygodniku Przegląd.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości