Reklama

Brak porozumienia między związkowcami a prezesem szpitala - będzie akcja protestacyjna

Szpital nadal przynosi straty, a w związku z tym nie ma pieniędzy na podwyżki dla pracowników - takie słowa od prezesa Wiktora Hajdenrajcha mieli usłyszeć przedstawiciele związków zawodowych działających przy Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie. Postulaty związkowców nie zostaną więc zrealizowane, a co za tym idzie w szpitalu szykuje się strajk.

Już od kilku miesięcy pracownicy kościerskiego szpitala pozostają w sporze zbiorowym z zarządem spółki. Domagają się między innymi podwyżek płac. W kwestii finansów nie udało się im jednak dojść do porozumienia. Na terenie Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie przeprowadzono więc referendum. Od pracowników miało zależeć, czy protest zaostrzy się i przerodzi się w strajk.

Uprawnionych do głosowania w referendum strajkowym było 831 osób. Swój głos oddało 480 osób, co stanowi 57,76 proc. Za zorganizowaniem akcji strajkowej opowiedziało się 428 pracowników, a więc 89,16 proc., których wzięło udział w głosowaniu. Przeciw było 51 osób (10,62 proc.). Z uwagi na to, że w referendum wzięło udział więcej niż 50 proc. uprawnionych, jest ono ważne.

W związku z takim wynikiem przedstawiciele związków zawodowych spotkali się z prezesem szpitala Wiktorem Hajdenrajchem. Mieli nadzieję, że zrealizuje on ich postulaty, a więc między innymi pracownicy otrzymają podwyżki. Podczas wtorkowego spotkania nie doszło jednak do porozumienia.

- Pan prezes twierdzi, że nie ma pieniędzy. Dostaliśmy informację, że strata szpitala za ostatnie dziewięć miesięcy wynosi 5 milionów złotych, zobowiązania wobec dostawców kolejne 7 milionów, więc nie ma na podwyżki dla pracowników. Szpital dalej się zadłuża, a strata głównie wynika z działalności szpitala w Dzierżążnie, w którym funkcjonują cztery niedochodowe oddziały - mówi Andrzej Pufelski, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" w Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie

- Pan prezes powiedział, że jeśli miałaby nam dać podwyżki, to musiałby zwolnić kolejne 100 osób. Odpowiedzieliśmy, że jeśli zwolniłby tyle osób, to mógłby zamknąć placówkę, bo nie będzie komu pracować. Obecnie sytuacja wygląda tak, że ludzie są wykończeni. Pracują za grosze. Właścicielem szpitala jest Urząd Marszałkowski. Ciekawe, czy wie jaka jest sytuacja. Miało być tak dobrze, a jest tak jak przewidywaliśmy - dodaje.

Na środę, 4 listopada zaplanowano spotkanie z pracownikami szpitala, podczas którego zapadnie decyzja dotycząca formy protestu. Związkowcy nie wykluczają, że pracownicy placówki o swoje prawa będą walczyć na ulicy.

Jedno jest pewno, obojętnie od tego, jaką formę przyjmie akcja protestacyjna, na pewno z tego powodu nie ucierpią pacjenci szpitala.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Koscierski.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości